czwartek, 22 listopada 2012

takie tam próby ;o



-Masz w tym rację, aczkolwiek gdyby ktoś usiłował mnie zabić, wszedł by do mego pokoju, a ja bezwiednie oczekiwał bym twych słów. Które niewątpliwie usłyszał bym, jako echo w mojej głowie leżąc w kałuży błękitnej krwi…

Mężczyzna, a raczej młody chłopak, co można było już stwierdzić po tym jak odwrócił się teraz  do Ateny. Skrzyżował ręce na wysokości piersi  i drgnął, co sugerowało iż poczuł dreszcz.

-Mamy lato, więc nie wyziębienie organizmu spowodowało dreszcz na twojej skórze, czyżby dopadł cię lęk o Panie?

Młodzieniec, podszedł do stolika który stał nieopodal łóżka, na jasnym drewnianym meblu leżała biała uroczysta szata którą wziął do ręki i okrył plecy, wkładając dłonie do rękawów zaczął mówić.

-Myślę ,że to pewien rodzaj podniecenia, swoistej ekscytacji, nie lęk matko, znasz mnie jak nikt inny, czy bałem się czegoś kiedykolwiek?

-Strach pojawia się wtedy gdy nie wiemy czego możemy się spodziewać Panie, a niewątpliwie nie jesteś w stanie przewidzieć tego co dziś będzie miało miejsce.

Zapiął guziki, przewiązał w pasie sznur, po czym wrócił do okna, znów przybierając pozę w jakiej trwał kilka minut wcześniej.

-Wszystko jest już przygotowane, czekamy tylko na twoją magię.- Atena złączyła przed sobą dłonie.
Zapadła cisza która została jednak zaburzona przez lakoniczny i pełen beztroskiego wyrazu głos Asuday.

-Uwielbiam do miejsce, park będący centrum zakonu, jak i samym środkiem całego miasta. Niedługo jesień, i wszystkie te teraz zielone liście dębów zmienią się w czerwień, a potem w słoto. I złotym dywanem przykryją połacie kamiennego bruku, i wydeptanych ścieżek. Mam nadzieje ,że zdążę odwiedzić to miejsce jeszcze nim spadnie pierwszy jesienny deszcz i złoty dywan przesiąknie wilgocią i brudem.

-Mój Panie…

-Wiem, wiem… Czekałem na ten moment od czterech lat, od kiedy odkryłem tę dziedzinę nauki teraz jednak nie śpieszno mi do tego…

Wejścia na Bloga