wtorek, 27 listopada 2012

MMORPG :O


Rozkminy ciąg dalszy. Trochę o mnie i o pewnych "śmiesznych" pozornie wnioskach do których doszedłem po dzisiejszej drzemce.

Jakiś czas temu dużo "marnowałem" czasu an gry MMORPG i ogólnie gry sieciowe.
...marnowałem...?
Tak nie myślałem wtedy, myślałem jak skończyłem a teraz myślę całkiem inaczej.

Gry sieciowe symulują wiele życiowych sytuacji, takich jak porażki i sukcesy, odrzucenie ze strony innych, bądź wsparcie oferowane przez lepszych graczy. Kiedy ktoś sobie nie radzi często znajduje osobę która bezinteresownie poświęci trochę swojego czasu by mu w czymś pomóc. Kiedy mamy swoją postać która reprezentuje nas w całkiem "odmiennym" świecie zastanawiamy się nad jego Buildem, budujemy go tak by grało się przyjemnie. Dla każdego to indywidualna przyjemność, więc trudno określić ją precyzyjnie.

Podstawowe wnioski - staramy się w trakcie gry nie marnować czasu, nie róbmy więc tego w normalnym życiu. Rozwijamy swoje umiejętności by lepiej z nich korzystać i zarobić - dlaczego nie robimy tego w życiu codziennym. Jeśli stwierdzamy iż marnujemy czas bo za wolno się poruszamy, dodajemy punkty w prędkość poruszania się, jeśli coś takiego jak teleport nie istnieje. Jeśli łatwo nas zatruć, pakujemy w resistansy, jeśli odnosimy za duże rany, albo nie jesteśmy  w stanie wykonać czegoś z powodu za małej siły, ćwiczymy siłę.
Jeśli łatwo odeprzeć nasze zaklęcia - pakujemy w inteligencje i duchowość. Szukamy pomocy, piszemy do losowych ludzi. Praktyczne...

Dlaczego więc żyjemy i marnujemy czas na coś co nic nam nie daje, dlaczego mając Mage pakujemy punkty w strendża ? A nie w int i spr? Bo ktoś nam każe...

A jeśli masz postać i nie znasz jej statystyk, sprawdzasz samemu w czym jest dobra i rozwijasz umiejętności "te lepsze" bo z nich bardziej skorzystasz. Potem rozwijasz te które uważasz za przydatne. Więc ćwicz to co potrafisz, a kiedy dzięki temu będziesz mógł zarobić, wydaj rozsądnie tę kasę, by rozwijać się dalej lub rozwijać się w kierunku który był nieosiągalny z powodu braku funduszy. otco...

Customization Box



Przetrwałem trzeci związkowy kryzys, więc znów powinno być przez jakiś czas okej.

Lucid Dream <3

Masakra uwielbiam to, uwielbiam tych czystych ludzi i zajebisty system rządzący tamtym światem, na barce zamiast klubu plac zabaw, przed barką kiosk, z siedzonkami obok. Afroamerykanin chodzący z dziwnym "testerem" do narkotyków sprawdzający oczy :O Masakra. I ten Customization Box, którym się pod koniec zepsułaś. Taa, ale co się dziwić skoro ja byłem kotem jak z Kajit z TES. I nie zdążyłem się naprawić. Ale było też coś wcześniej, z/w

Ciekawostka były te panie na końcu placu zabaw, znałem je, dziwne ,że akurat one się tam pojawiły i grały w Blade nad Sword :O LOL

Teraz muszę podzielić notkę na 2x1 bo ktoś ma wpaść na herbatę ;o

Wejścia na Bloga