niedziela, 9 czerwca 2013

Nienawidzę chajsu... pt.2

Cała reszta zysku jest ICH, mogą pakować część w rozwój firmy, w jakieś niezależne projekty, bądź kupić sobie samochód. No i ostatnia opcja, z której mogą korzystać wszyscy którzy używają opcji poprzednich, czyli inwestycja, i pomnażanie pieniędzy. To jedyny sposób by się autentycznie bogacić, i wcale nie trzeba zarabiać kokosów, by zacząć. Wystarczy kupić buty w outlecie, sprzedać je o 50% drożej. I tak będą tańsze niż w sklepie, więc ktoś się ucieszy, a przy okazji my coś zarobimy. Łażenie po lumpeksach, i ogarnianie fajnych ciuchów. (+ oszczędzanie, i nie-rozrzutność też wspierają bogacenie się, bo wybierając tańszy produkt o podobnej jakości w sekundę możemy zarobić np. złotówkę)
Możemy w końcu otworzyć sklep internetowy, w którym będziemy sprzedawać markowe ciuchy po taniości, potem zatrudnić ludzi, płacić im za znajdowanie fajnych rzeczy na sprzedaż, tak byśmy sami nie musieli za wiele robić. Możemy potem wyjechać do np. Niemiec kupić auto w komisie, przerejestrować je, i dostać w Polsce te 5/8tys więcej. Możliwości jest wiele, i jest to łatwiejsze niż "praca". Lecz wymaga od nas wiedzy, wyrachowania, cierpliwości, i malutkiego ryzyka. Ale czym to jest w porównaniu do różnicy w zarobkach czy czasie który poświęcamy na zarabianie. KAŻDY - ZAWSZE - MOŻE stać się bogatym, zaczynając od zera, od bezdomca, wystarczy zmienić mentalność...

Wejścia na Bloga