Jem kisiel, na który dzisiaj byłam taka napalona. Spełniło się moje życzenie :3 Jestem tutaj, aby Ci napisać, że jesteś skurwiałym człowiekiem, ale masz ogromne serduszko. I czasami masz cudowny wzrok, taki przyjemny i pełen miłości. Wiem, że wspaniale Ci się to czyta. You little druggie. You little bastard! Kocham Cię!
z Jankiem
co Wy tu robicie, szklarze
1 2 3 tekiluśka patrzy bejbibornteiluśka i kuka oraz kłak sponsorowali dzisiejszy post.
szlabany doświadczania? co jest kurfa z tym światem, jak bardzo daleko muszę być od tego kim jestem skoro nie mam kontroli nad tym czego doświadczam... jak mogłem musieć się upewniać ,że czegoś nie chcę ? Skoro wiem czego chcę... Trudna sprawa, patrząc na nią z dystansu - nie wiem co sam sobie mógłbym powiedzieć.. kurwa, muszę czekać ? Aż otrzymam to co daję ? Bezinteresowność... chuja... nie istnieje coś takiego.. głupi łóżkowy przykład ... Facet chce zaspokoić kobietę by ona zechciała go zaspokoić, w darze wdzięczności, to swoista wymiana... Jebane prawo przyciągania. To co dajesz to otrzymujesz, rozumiesz? Tak więc zastanów się czego oczekujesz...
Zastanów się czego Ci brakuje !
I zacznij się tym dzielić, rozdawaj to! By otrzymać właśnie to czego pragniesz... Nie ograniczaj się do słów, do osób, do przedmiotów..
Chodzi o POCZUCIE ...
Możesz kogoś drapać po plecach, by on też zechciał Cię podrapać :) Chodzi tylko o synhronizację wibracyjną.. z pewnymi stanami, istotami, sytuacjami mamy większy kontakt i na nie wpływ, gdyż są wibracyjnie nam bliższe.. Możesz drapać kogoś pół życia, po czym ocknąć się ,że nie miało to sensu... Bo tylko to co otacza nas TUTAJ o TERAZ jest najważniejsze, jest po to by nas budować.. Wszystko inne ulega eliminacji.. Każdy to zauważa, lecz broni się przed tym.. Mój związek jest tego idealnym przykładem i przestałem się zadręczać dopiero gdy zrozumiałem ,że chciałem czegoś na siłę, byłem jebanym masochistą. Wiedziałem ,że się staczam i stoczę jeśli nic się nie zmieni.. że w tamtym teraz miałem doświadczyć odsunięcia. Mój wszechświat znał moją energię, znał jej ewentualne konsekwencje, dlatego wyeliminował to co ze mną nie współgrało, to przez co mógłbym się zatracić. Każdy z nas tak ma, każdy to zauważa, nie każdy chce się do tego przyznać, i odpuścić sobie.. Zaufać wyższemu JA. I znów tak mam, właśnie teraz. Coś czego pragnę najbardziej na świecie oddala się ode mnie z każdym dniem. Podążanie za ekscytacją jest niemożliwe, ba mam wrażenie ,że jeszcze bardziej przyśpieszało by rozpad.. Powinienem zaufać wyższemu JA? czy kombinować, jakby tu osiągnąć cel... To dopiero początek, wiem... Nie rozumiem jednak jak można nie okazywać komuś tego jak dużo dla nas znaczy. np. rodzicielstwo... rodzice ponoć kochają nas nad życie... a ich poziom okazywania tej miłości jest skrajnie różny... Może to jebane fałszerstwo? Jebane słowa? Udające wartości? Chcę być jak normalny człowiek... potrzebuję paliwa... energii, tej najczystszej subtelnej iluzorycznej energii... tej serduszkowej...