Ostatnio snuję plany o niedalekiej przyszłości, jak to pustelniczo żyję gdzieś w lesie, w domku na drzewie. O tym ile kosztowało by drewno, w takiej formie w jakiej będę go potrzebował, jak zbadać bezpieczeństwo projektu, jak go komuś przedstawić skoro jest nadal tylko w mojej głowie. Myślałem o porządnym łuku, o komunikacji ze światem zewnętrznym.
//Zastanawiam się czy można wytresować gołębia, w taki sposób by po otrzymaniu do zjedzenia czegoś konkretnego, kojarzył to z jakimś konkretnym miejscem, i do niego leciał? ;o //
Chciałbym mieć sokoła, albo kruka, myślałem też o psie, i o budzie dla niego ukrytej pod ziemią ;o
O klatce na dwie kury z patyków, takiej by żaden lis ich nie zjadł. O winoroślach i takich fajnych dziurach, do zbierania wilgoci (wody) z gleby.
Myślałem nawet o wybudowaniu kominka, na drzewie. A to już z racji tego iż nie wyobrażam sobie nawet w obecnym abstrakcyjnym umyśle, tego ,że spędzam zimę w lesie. Choć moja wizja nabiera rozmachu. To już wygląda jak podniebny obóz (dobra podniebny to przesada). Martwię się jednak konstrukcją i tym czy bez sprzętu takiego jak wiertarka - to w ogóle wypali. A nie będę wiercił biednego drzewka, dla mojego widzimisię.


