Czytałem sobie właśnie program polityczny Ruchu Palikota, by kolejny raz jednak stanąć po jego stronie. Może ma hipnotyzującą osobowość? Nie wiem. Wydaje mi się (program napisany w bardzo profejonalny sposób, nie ma w nim żadnych NLP'owskich technik, wzbudzania emocji, powołania do odpowiedzialności, itp.) ,że koleś ma plan, a nie tyle plan co ideę zmiany Polski. Sięga po tematy nie poruszane przez innych, potrafi pokazać w jaki sposób można by przeprowadzić reformy by w końcu dały się zauważyć nie tylko na papierze. Idea ruchu pokrywa się z moim systemem wartości i według mnie jest obecnie jedynym sensownym wyborem. Niestety ludzie zniszczeni przez system (mam tu na myśli, media, oświatę i rozrywkę) nie zauważą tego potencjału, na szczęście co rok ukazuje się nam większa liczba świadomych młodocianych. W nich drzemie potencjał, a ten pan dobrze o tym wie. Jak nie spieprzy albo nie wyjdą na jaw jego jakieś zaściankowe intencje, to wróżę mu sukces, no cóż...
Tu macie Program Partii - jak by ktoś był zainteresowany...
A ja sobie pokrótce uargumentuje "dlaczego?" utożsamiam się z ideami partii:
1.Likwidacja finansowania Kościoła z budżetu, w tym likwidacja funduszu świadczeń kościelnych.
#To jest przecież logiczne, jak państwo (mimo nawet przyjęcia chrztu przez tego niedoszłego króla) może łożyć z budżetu na kościół katolicki? Na jakikolwiek kościół? Kiedyś to Watykan wspierał państwa, teraz ściąga z nas haracz ? I dlaczego odgórnie jest ustalone jaki kościół dostaje dofinansowanie? Mimo ,że podatnicy są innowiercami czy ateistami? Chore...
2.Lekcje religii powinny ze szkół wrócić do Kościołów
#Też się zgadzam, bo dlaczego niby miały by byś w szkole, placówce oświatowej ? I jeszcze płacenie księżą za naukę religii? Jako przedstawiciele kościoła powinni robić to z własnej woli, czerpiąc satysfakcje z tego ,że mogą komuś w ten sposób pomóc, a nie idą do szkoły jak zwykli nauczyciele do pracy. (mógłbym tutaj wyrazić własną opinię na temat "dzisiejszych religii" ale będzie zbyt ukierunkowana...)
3.Legalizacja związków partnerskich
#Niee, nie jestem gejem, ani bisekusalistą, ale ważna jest dla mnie tolerancja, a związki partnerskie reprezentują jedną z jej gałęzi. Według mnie nawet bardziej wartościowe i głębsze jest wejrzenie w ludzkie wnętrze. Jaka różnica jest czy ktoś jest facetem , kobietą, psem, czy trupem, skoro go kochamy? O ile jednak pies i trup nie ma żadnych aktywnych praw ludzkich, to dlaczego facet chcący nawet poślubić drugiego faceta, jest nazywany obłąkanym, dziwactwem, chorym? Niektórzy z własnej woli będąc mężczyzną wybierają mężczyznę, mimo ,że czują pociąg także do kobiet, jaki ma sens dyskryminowanie takich ludzi? Przecież są "wolni"?
4.Liberalizacja miękkich narkotyków
#Tu powiem tylko tyle, nie powinny na ten temat się wypowiadać osoby nigdy nie próbujące tego typu używek - kropka i tyle, bo nie da się tłumaczyć pozytywnych efektów tej używki.
5.Takie same pensje kobiet i mężczyzn
#Absurdalne ,że doszło w ogóle do tego iż pensje kobiet mają niższą stawkę, ja pozwał bym do sądu pracodawcę, za dyskryminacje...
6.Dostęp o środków antykoncepcyjnych za darmo/Dostęp za darmo do Internetu
#Pierwsza część nie podlega dyskusji, w jaki sposób dopuszczono do tego żeby dzieci rodziły się tylko z takiego powodu iż jacyś ludzie potrzebowali się zaspokoić a nie mieli dostępu do środków antykoncepcyjnych? Gdyby nie były płatne, każda osoba której choć przez myśl przechodzi stosunek w nagłych okolicznościach, miał by ze sobą chociaż te prezerwatywy... Chodzi też o ochronę przed chorobami wenerycznymi, ale to jest analogiczne nawiązanie do samego stosunku bez zabezpieczeń. (gumek noo...)
#Internet zaś jest jak na razie najmniej kontrolowanym medium informacji, mimo iż kontrola nad naszym umysłem jest nieco mniejsza, przez reklamy, prowokacje, i innego typu "efekty" to i tak wiedza jaką zdobywamy w ten sposób jest bardziej zależna od nas, a nie od tego co prezes kanału telewizyjnego zażyczy sobie by puszczano...
Aprobuje także cały dział poświęcony biurokracji. Przekonuję się także do aborcji (tego hiper wczesnego typu) i in vitro (dusza nie jest tak prymitywna by siedzieć w zarodku, i nie móc z niego wyjść...)