Jakby mam wrażenie ,że twierdzenia pewnych uczonych ,że "wzór na wszystko" jest zapewne prosty, i banalny.. Tak jak w wzór na wszystko nie istnieje, choć można go zapisać osobno dla każdej z wyższych gęstości czucia, a co za tym idzie dla każdego wyższego wymiaru. Nie jest on wcale taki prosty...
Mógłby być i może, ale nie jest. Nie opiszemy wzorem wszechświata skoro cały czas się zmienia, a zasady jego zmiany również podlegają zmianie...
Ok. możemy opisać prawa fizyki, prawa kosmiczne, próbujemy połączyć fizykę ortodoksyjna z fizyką kwantową. Sam fakt tego ,że fizyka kwantowa całkowicie odwraca do góry nogami założenia fizyki ortodoksyjnej, a mimo to wszystko nadal trzyma się kupy, jest niesłychane, i magiczne w pewnym sensie. To tylko ukazuje jak daleko od sedna jesteśmy. Zakładając ,że się uda, to kolejna drobina piasku w oceanie (chodź i ocean to mało precyzyjne określenie - nie o precyzję tu chodzi..), w oceanicznym bezkresie wszystkiego co jest. Pozostaje tak wiele zjawisk nie do zbadania dla nas w takiej formie, dla nas bogów z skorupą na plecach, która nas spowalnia i dopuszcza tylko 5 rodzajów wibracji. Możemy w najlepszym przypadku zbadać wszystko co nas dotyczy, ale po pierwsze zmysłów nie istnieje tylko 5, i na to mamy dowody w okół siebie. I tu zaczynają się spekulacje...
Jak śmiemy sądzić ,że drzewo nie doświadcza, skoro jest ? Albo kamień? Może w jakiś sposób filtruje on innego typu wibracje i również zapisuje je w swojej duchowej, energetycznej, subtelnej postaci ? Tak, to gdybanie, ale czy to wszystko w okół nie wydaje się zbyt nudne, czy aby uświadomienie sobie ,że wszystko jest połączone ze sobą również w inny sposób niżeli łańcuchem pokarmowym, czy taka perspektywa nie jest wzniosła?
Otóż wzór na wszystko jest banalny, i go tutaj przedstawię :
J*[-∞Hz*∞Hz] = j∞
'J' - JA
'j' - ja
Ma on związek z wszystkim co jest, można by zapisać go w postaci E=mc2 Ale ktoś już odkrył ,że wzór jest niepełny. To ,że wszystko jest energią każdy wie (każdy nie ignorant). Chodzi bardziej o jedno i drugie JA i ja które panują nad wszelaką energią. By na spokojnym morzu pojawiła się fala wystarczyło by ,żeby jedna kropla wody poprosiła inne o konkretną zmianę w strukturze. Tak samo jest z energią, kiedy ciała nad którymi mamy kontrole, pozornie stałe i stabilne, okazują się być w 99.99(...)% pustką to mamy nad nimi setki razy większą kontrolę niż nam się zdaje, dochodzi do tego pole morficzne, elektromagnetyzm serca, to wszystko jest energia, to wszystko są wibracja. Wystarczy poprosić o zmianę w strukturze. To ten moment w bezczasie kiedy coś stało się kimś...
Oszałamiające jest jednak też do ,że warunki doświadczania różnych rzeczywistości są pozornie nieograniczone, przez sam fakt nieskończonego umysłu, który ograniczony jest jedynie przekonaniem.
Okej we wzorze zawarta jest nieskończoność częstotliwości, ale jak ma się to do ogólnego planu? Czy to się kiedykolwiek skończy, skoro doświadczać można wszystkiego? Czy będziemy tworzyć układy słoneczne i galaktyki? Banalna odpowiedź.
Chodzi mi bardziej o to czy energia ma się cała jaka jest przefiltrować przez membranę odczuwania? Doświadczania? Co dalej ? I czy jest dalej? I Czy będzie koniec, nie tyle tego świata co koniec jego sensu? Jak mogło by do niego dojść kiedy co chwile do naszego świata dołącza ktoś kto odbiera go inaczej? A my sami, czy kiedykolwiek będziemy mieli dosyć? od 1 do 12, aż do powrotu do macierzy. Do faktycznym zrównaniu się ze wszystkim a nie bycie jego równoważną częścią.
Ciekawe czy poprzednie wszechświaty (nie mówiąc o wymiarach), czy poprzednie wszechświaty były ułomnymi składowymi obecnego. (cały czas musimy gubić się w barierach czasu - czas tak naprawdę - samo jego określenie, przynosi więcej szkód niż przez swój złudnie precyzyjny "styl bycia") Ten został z tamtego wypluty... Kronos zjada swoje dzieci w tym siebie, następnie wypluwa, wzbogacając nowy wszechświat o doświadczenia poprzedniego. W kolejnym wszechświecie jeśli ma istnieć, powinno zatem być jeszcze więcej możliwości, ale jak się im przypatrzeć skoro nawet w obecnych warunkach trudno nam zaobserwować jakiekolwiek ograniczenia w tej kwestii? Jakikolwiek zalążek skończoności, jakiś początek końca.
Zmierzam do tego ,że żaden wzór nie wyjaśni nam niczego, bo co innego wiedzieć, a co innego być tego świadomym :)
Miłej porannej kawy :)