Skoro mam zacząć żyć dla siebie,
musze też dla siebie wyglądać prawda?
Mam chęć zrobić coś kosmicznego na
te wakacje, kupić czerwone soczewki, podciąć włosy, pomalować je
na biało, pozbyć się brwi, i nosić na twarzy jasny puder + białe
ubrania.
Białe glany muszę kupić, albo czerwone.
Brzmi
dziwnie prawda, ale musze zacząć życ, i wyrażać siebie, przydał
by się kolczyk w brwi – lewej, i tatułaż na ręce, ale to może
potem.
Znalazłęm u taty na kompie nickelback ! Ale jaja! XDD
Czuję się świetnie, czuję się
jakbym żył, mimo ,że tak wiele rzeczy mi brakuje, cieszę się,
uśmiecham się do tego monitora jak głupi – jestem szczęśliwy,
zaraz się pobeczę!! Hehe, kurwa mażyłem o tym od zawsze, być
szczęśliwym cieszyć się życiem, chwilą, pięknym widokiem za
oknem i pięknym zapachem świerzej pościeli !!
Aż nie chce mi się iść spać!
Dziękuję Ci, dziękuje Wam.
Tato, Mamo, dziękuje za wsparcie,
dziękuje ,że mimo wszystko jesteście obok mnie i we mnie
wierzycie. Nie musicie, nawet was o to nie proszę, ale będziecie
jeszcze ze mnie dumni – obiecuje wam to! Należy wam się to, za
wszystko co dla mnie robicie.
Zuza – musze jeszcze raz o tobie
wspomnieć, bo tobie dziękuje najbardziej – nie wiem jak to
zrobiłaś, czy dla siebie, czy dla mnie – ale dzięki tobie żyję,
rozumiesz?
Nie obchodzi mnie kim jestem w twoich
oczach, i co o mnie myślisz. Dziękuje Ci, i Tobie też obiecuję
się odwdzięczyć! Jesteś moją przyjaciółką, i kocham Cię
nadal, lecz teraz inaczej ;)
Mery – Dzięki ,że obudziłaś mnie
z tego koszmaru, gdyby nie ty i osoba w/w już bym nie żył, tak jak
planowałem. Jednak jestem i z dnia na dzień mam sie lepiej – chcę
żyć! Nie dążę już nawet do tego by być w stanie się zabić –
bo mi to nie potrzebne!
Dziękuję! Poczekaj na mnie – proszę!
Obrałem ziemnioki, podjadam czipsy, i
właśnie skończyłem opróżniać dość sporą niebieską
miseczkę, pełną płatkó śniadaniowych i mleka. Chciałęm wyjść
na balkon, ale wydaje mi się chłodno, zaraz poczytam książkę
chyba, bo nie bardzo chce mi się rozczulać nad egzystencjalnymi
problemami dnia dzisiejszego. W sumie musze jeszcze sałate ogarnać,
i jak znam siebie, to zapomnę...
Dobra tymczasem opuszczam
kuchnię, bo sie lodówka włączyła, tzn dąży do osiągnięcia
stałej temperatury – a to troszkę chałasuje, nawet mimo snującej
się w tle muzyki.
Oh my fucking godnes... Teraz chałąsują
dwie...
O, jedna się wyłączyła, a ja sobie
słucham OST z Code Geas – check mate.
Dobra spadam z kuchni " now ".
Kolejny bezsensowny dzień mojego
życia, dlaczego bezsensowny? Bo co kolwiek bym nie robił pozbawione
ejst sensu, tak więc nie robię nic, by nie robić nić bardziej
bezsensownego, jak np. Zmęczyć się czymkolwiek. Jestem
wystarczająco zmęczony...
Obejrzałem film – "i'm
number four" Fajny, i mogę z niego wyciągnąć kolejny ciekawy
cytat.
"Zakochujemy się tylko raz – na
zawsze"
I zacząłem się zastanawiać, czy to
co czułem niedawno było miłością, i czy chcę poczóć w ogóle
coś podobnego, nie lepiej pamiętać to uczucie takim jakim było?
Było z nią? Mimo iż jest to zamknięty roździał, kocham ją
nadal – ważne dla mnie ejst jednak to ,że nie jest to już miłość
toksyczna, nie przeszkadza a ni jej, ani mnie. Nie wiem jak by czół
się ktoś, komu powiedział bym – jestem z tobą – kocham Cię,
ale kocham kogoś jeszcze...
Ja czółbym się dziwnie – co
najmniej.
Zaraz ogarnę w pokoju, bo czemu by
nie, jest już wieczór dokłądnie21.04.
Irytuje mnie brak
kontaktu z Tobą, Tobą, i Tobą też, a chciałbym też wiedzieć co
tam u Ciebie i Ciebie. Brakuje mi pięciu osób, jednej nigdy nie
będę miał, drugą będę miał zawsze, a z tych trzech muszę
wybierac?
Czyli w ostateczności pozostają
dwie... To przykre, choć może z tech trzech pozostawię wszystkie,
ale na innych warunkach? Może... Idę do toalety, potem na balkon –
muszę poszukać aspiracji.
No i jestem na balkonie, już słyszę
na balkonie sasiedznim pieska – tak więc nie bedzie za cicho.
Jest
też chłodno, i coś czuję ,że zaraz zjedzą mnie komary. Piesek
wydaje dźwięki, jak by chciał się pobawić – bokser taki...
Wyjątkowo ciepła jest za to powierzchnia na której siedzę,
cieplejsza od barierek na których kilka sekund temu trzymałem nogi.
Wiesz, że piszę to tylko dla Ciebie
prawda? Piszę tylko po to by było wiadomo co u mnie, i co robiłem
przez te 21 dni...
Włączę jakomś muzykę z taty
folderu, ciekawe co tam znajdę... z/w
Leci w tle koncert
Jacksona <3 jakiś z Monachium, ale nie wiem który roczek.
Chyba
to ogólnie wydrukuję i wyślę Tobie, Tobie, i może Tobie też.
Może. Chmury na niebie, a przede mną
wieżba <3 płacząca wieżba z obciętymi gałazkami ;<
Nieopodal
na lewo mam ciąg garaży, a na wprost zaraz za pasem zieleni plac
zabaw.
I jest tam chuśtawka ! Która
prowokuje mnie co chwile, jak tylko na nią spojrzę.
Mam ochotę na spacer, przejść się
czy nie? Warto by było znaleźć sobie tu jakiś znajomych, jutro
się chyba przejde pod szkołe średnią i kogoś tam upatrzę.
Nie powiem by było tu przesadnie
wygodnie... No ale, sam sobie takie miejsce wybrałem ;)
Chciałem poczytać na balkonie ale to
odpada, nie mam tu żadnej lampy, na tyle blisko by obdarzyłą
światłem choćby kartkę.
Próbuję połaczyć się z netem, ale
słabizna, albo za słąbe łącze albo hasła na routerach –
słabo.
Jak widać by cokolwiek robić
potrzebuję "kopa" wa jakiejkolwiek skutecznej
postaci. Może to być inspiracja oglądniętym filmem, jak w
przypadku tej notki, może to być fascynacja czymś pięknym, jak
poranek i wiatr rozwiewający zielone liście średnich drzew. Wiatr
rozwiewający liście wieżby, tak to drzewo jest zdecydowanie moim
ulubionym, nie ważna jaki jego podgatunek – jest
najpiękniejsze. Tak naturalnie nie zgrabne, odzwierciedla mnie,
brzydkie z zewnątrz, piękne w środku. Narcystyczne podejście
do samego siebie, jest wynikiem moich kompleksów – dlatego by
funkcjonować, musze sam sobie wmawiac jaki to nie jestem. Pewność
siebie – pozorna
Intelekt – wadliwy
Wygląd zewnętrzny – ciekawy.
Z
tych trzech dziedzin, tylko wygląd mi odpowiada, bo nie wygladam jak
każdy. Mimo małych uszu, dużych ust, i krzywego nosa – lubię
siebie.
W tej chwili myslę jednak, jak w wielu innych tej
chwili podobnych chwilach...
O dwóch pozostałych... dziedzinach.
Pewność siebie... Czy udawanie
pewnego siebie, jest pewnością siebie? Do niedawna zdawało mi
się ,że tak. Ale czy tak jest – ile można udawać. Nikt mnie
naprawde nie zna... a chciałbym by ktoś mógł.
Ilekroć próbuję oddać komuś siebie
takiego jakim jestem – wychodzi na to ,że osoba na którą trafiam
nie ejst tego warta. To oczywiście tylko moje zdanie, ale czyje mam
brać pod uwagę jesli chodzi o moją osobę?
Intelekt... Co mi z tego, że powie mi
ktoś ,że jestem inteligentny, co mi po badanaich i 138 punktach IQ,
jeśli nie potrafię tego wykorzystać. Dlaczego nikt tego nie uczy,
dlaczego ja nie zostałęm nauczony. Muszę coś jednak z tym zrobić,
ale do tego potrzebuje kogoś, nie ważne kogo, nie ważne w jakim
wieku, nie ważne jaka płeć, kogoś kogo mógł bym kochać, i
kochał by mnie. Kogoś dla kogo chciałbym cokolwiek robić, bo
robienie czegoś dla siebie nie daje mi nic. To już ustaliłem,
po powrocie ze szpitala obiecałem sobie, że teraz czas na mnie...
I wyszło na to ,że wychodzę tylko na
imprezy, poznaje nowych ludzi, zaniedbuje rodzinę i obowiązki.
Jestem nieodpowiedzialny. Za dużo rzeczy jest do załatwienia ale,
nie tu, nie w tym świecie... Tylko w mojej głowie. To całkiem inny
świat, jednego dnia przeniknięty tęczą, innego usłany martwymi
ciałąmi i lodem w oczach innych.
A sny, koszmary, nad
którymi nie mogę zapanować. Sny wyrażające cały mój strach,
całą moją odmienność, wyrażające brak kontroli. Dlaczego w
snach jestem tym kimś. Kimś kim stanę się przypuszczaleni za
kilka lat? Osobą chorą psychicznie, krzyczącą w sufit i
domagającą sie pomocy która już nie nadejdzie, osobą która
niszczy wszystko i wszystkich, osobą która chce zniszczyć
siebie.
Nie tego chcę, więc dlaczego mój umysł podsyła mi
takie wizje niedalekiej przyszłości.
Ostatnio się głubię, i tak jak
zawsze pod kontrolą było moje ciało, tak teraz gdzieś je
zatracam. Dlaczego na imprezach pię alkochol skoro na mnie nie
działa? Dlaczego palę papierosy mimo braku uzależnienia, i
nienawiści do ich zapachu? Dlaczego spróbowałem marichuany,
dlaczego wiem ,że to nie koniec. Dlaczego nie chcę nic z tym
zrobić, do cholery dlaczego mi to nie przeszkadza...
Niesłychanie długa notka,
niesłychanie pozytywne miejsce, na rozmyslanie, czy pisanie tego
jest apelem o pomoc? Wiem przecież ,że istnieje ryzyko iż
przeczyta to tata, zanim wstawię to na bloga... Mimo to – piszę
to co piszę, by uchwycić myśli.
Staram się to wszystko
ogarnać, a być moze to co siedzi mi teraz w głowie okarze się
kluczem – dlatego to robie.
Godzina 01.41? Cisza...
Chłód który da się wyczuć od
podłogi mimo iż siedzę w kapciach, wszechogarniająca pokój –
ciemność. Ctukot palców uderzających o klawisze klawiatury. I
usta szeptem dyktujące słowa, pisane w tym momencie w tym włąśnie
miejscu.
Z skrajności w skrajność.
Co wybrać mam kiedy przeciw sobie dwie
szarości stawiam.
Co wybrać mam kiedy gorycz wchłania
ciemność naszych serc.
Co wybrać mam nie wiedząc ,że...
Co wybrać mam kiedy niewiem kogo
kochać mam...
Jakoś tak leciał ten zapomniany cytat
mojej piosenki.
Mógłbym tu pisać jeszcze z godzinę,
ale czy warto?
Zimno mi w stopy, a mam ochotę wyjść
na balkon...
Mam 3 kandydató na przyjaciół – wszystkie są
dziewczynami – dlaczego nie potrafię utworzyć silnej więzi z
żadnym chłopakiem? Facetem? Nie poznaje odpowiednich, czy też
wmawiam sobie ,że szukam przyjaciół a kieruje mną instynkt.
Jestem hetero sexualny, tak więc szukając przyjaciela, kieruję się
walorami sexualnymi? Walorami różnicy płci? Chęci poznania
czyjegoś zdania z całkiem innej strony?
Nie chcę stracić tego co już
zyskałem, choć nie wiem czy jest to zyskiem – bo to chyba
najbardziej destrukcyjny klin między dwoma płątami mózgu. Fak iż
doszedłem do wniosku , że ten świat jest nie warty uwagi, pozbawia
mnie chęci do życia na nim, prowokuje mnie, do zmiany swiata,
przejścia do następnego. Ale czy ucieczka stąd w inne bardziej nie
znane mi miejsce nie jest tchóżliwa? I niebezpieczna za razem? Skąd
pewność ,że w tamtym świecie, będzie łątwiej?
Najłątwiej by było gdyby go nie
było, ale zaczynam w to wątpic... Paradox, niedawno martwilem się
,że po śmierci nie ma nic, teraz martwię się faktem iż jest duża
szansa - ,że coś tam jest ;<
Nie jestem niczym
doświadczony ale czuję się zmęczony tym światem, tym zgnitym
światem który ja sam także tworzę. To człowiek jest zepsuty, od
poczęcia, ktoś nas źle zaprogramował – może specjalnie? Kto
wie...
Kończę rozkminy, właczę sobie soundtrack z
wiedźmina i chyba przekimam do tej 4.30.