czwartek, 7 czerwca 2012

Give me Nowacaine / 06.06.2012




Chips,potatoes, and cornflakes...

Obrałem ziemnioki, podjadam czipsy, i właśnie skończyłem opróżniać dość sporą niebieską miseczkę, pełną płatkó śniadaniowych i mleka. Chciałęm wyjść na balkon, ale wydaje mi się chłodno, zaraz poczytam książkę chyba, bo nie bardzo chce mi się rozczulać nad egzystencjalnymi problemami dnia dzisiejszego. W sumie musze jeszcze sałate ogarnać, i jak znam siebie, to zapomnę...

Dobra tymczasem opuszczam kuchnię, bo sie lodówka włączyła, tzn dąży do osiągnięcia stałej temperatury – a to troszkę chałasuje, nawet mimo snującej się w tle muzyki.

Oh my fucking godnes... Teraz chałąsują dwie...
O, jedna się wyłączyła, a ja sobie słucham OST z Code Geas – check mate.
Dobra spadam z kuchni " now ".


Kolejny bezsensowny dzień mojego życia, dlaczego bezsensowny? Bo co kolwiek bym nie robił pozbawione ejst sensu, tak więc nie robię nic, by nie robić nić bardziej bezsensownego, jak np. Zmęczyć się czymkolwiek. Jestem wystarczająco zmęczony...

Obejrzałem film – "i'm number four" Fajny, i mogę z niego wyciągnąć kolejny ciekawy cytat.
"Zakochujemy się tylko raz – na zawsze"

I zacząłem się zastanawiać, czy to co czułem niedawno było miłością, i czy chcę poczóć w ogóle coś podobnego, nie lepiej pamiętać to uczucie takim jakim było? Było z nią? Mimo iż jest to zamknięty roździał, kocham ją nadal – ważne dla mnie ejst jednak to ,że nie jest to już miłość toksyczna, nie przeszkadza a ni jej, ani mnie. Nie wiem jak by czół się ktoś, komu powiedział bym – jestem z tobą – kocham Cię, ale kocham kogoś jeszcze...
Ja czółbym się dziwnie – co najmniej.

Zaraz ogarnę w pokoju, bo czemu by nie, jest już wieczór dokłądnie21.04.
Irytuje mnie brak kontaktu z Tobą, Tobą, i Tobą też, a chciałbym też wiedzieć co tam u Ciebie i Ciebie. Brakuje mi pięciu osób, jednej nigdy nie będę miał, drugą będę miał zawsze, a z tych trzech muszę wybierac?
Czyli w ostateczności pozostają dwie... To przykre, choć może z tech trzech pozostawię wszystkie, ale na innych warunkach? Może... Idę do toalety, potem na balkon – muszę poszukać aspiracji.

No i jestem na balkonie, już słyszę na balkonie sasiedznim pieska – tak więc nie bedzie za cicho.
Jest też chłodno, i coś czuję ,że zaraz zjedzą mnie komary. Piesek wydaje dźwięki, jak by chciał się pobawić – bokser taki... Wyjątkowo ciepła jest za to powierzchnia na której siedzę, cieplejsza od barierek na których kilka sekund temu trzymałem nogi.
Wiesz, że piszę to tylko dla Ciebie prawda? Piszę tylko po to by było wiadomo co u mnie, i co robiłem przez te 21 dni...

Włączę jakomś muzykę z taty folderu, ciekawe co tam znajdę... z/w

Leci w tle koncert Jacksona <3 jakiś z Monachium, ale nie wiem który roczek.
Chyba to ogólnie wydrukuję i wyślę Tobie, Tobie, i może Tobie też.
Może. Chmury na niebie, a przede mną wieżba <3 płacząca wieżba z obciętymi gałazkami ;<
Nieopodal na lewo mam ciąg garaży, a na wprost zaraz za pasem zieleni plac zabaw.
I jest tam chuśtawka ! Która prowokuje mnie co chwile, jak tylko na nią spojrzę.
Mam ochotę na spacer, przejść się czy nie? Warto by było znaleźć sobie tu jakiś znajomych, jutro się chyba przejde pod szkołe średnią i kogoś tam upatrzę.
Nie powiem by było tu przesadnie wygodnie... No ale, sam sobie takie miejsce wybrałem ;)
Chciałem poczytać na balkonie ale to odpada, nie mam tu żadnej lampy, na tyle blisko by obdarzyłą światłem choćby kartkę.

Próbuję połaczyć się z netem, ale słabizna, albo za słąbe łącze albo hasła na routerach – słabo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wejścia na Bloga