Cóż, nie wiem jak to ująć, ale... mam wrażenie ,że przeżyłem już wasze życia, właśnie takie jakie je kreujecie... i były przy-nudnawe.. so... mógłby coś ktoś zmienić? By nie było powtórki ?
czwartek, 8 maja 2014
When ?
nie po to by wspinać się
dane mi było rodzić się
po to by budować
własną wierzę
z szklanych kart
cały ten czasz błogi
krążąc w okół własnej drobi
marginesy zawijałem
w poszukiwaniu tronu
zamiast iść gdzie nie dane
innemu
nikomu
znów wiem
jak zawsze ,że jam panem swego losu
i w śród całego chaosu doczesności
wspólnej rzeczywistości po moją wzorcową
wiem kim jestem
jestem sobą
nie dla mnie wspinaczki po hierarhii stopniach
nie dla mnie przechwałki
pochwałki
bo sam o sobie sądzę
i wiem
lepiej i
więcej
niż ktokolwiek
o czymkolwiek nie przyśni
witaj w mojej bajce
w różanym ogrodzie
pełnym bladych liści
Historia kołem się toczy, zauważyć ten fakt... to wielki dar. Który to już raz? Niewiele pamiętam będąc w teraz. Jednak po wejściu na etap BOGA siebie. Jednak coś się zmieniło. Ego-Hiper-Jump. Świadomości nabrałem.. wiem ,że pierwszą kwestią z którą muszę się rozprawić jest właśnie problem zewnętrznej manifestacji bycia nad byciem. Istnieniem nad istnienie. Bo ludzie nie lubią kiedy mówi się im, że wiem co myślą... Mimo ,że starają się to ukryć przed światem.. To nie da się kiedy jest się jego częścią...
Oceniam - nadal.. bardziej zdrowo ale jednak. Moje pisemne-twory mógłbym ocenić za słabostki...
Powodem mej oceny jest chyba zwątpienie w słowa... Przeskoczyłem nieco w kierunku dzieleniem się stanami i emocjami, słowa mnie nie satysfakcjonują, nie ważne jak pięknie spięte w poetycką klamerkę, nie ważne ile w nich metafor, przerzutni, zagmatwanych czytadeł od tyłu, czy też wers po wersie jak się chce. Nie da się nimi (słowami - dla gubiących się) przekazać tego co się czuje. A ten świat moi drodzy opiera się na czuciu, na niczym innym. Najlepiej jakby każdy skupił się na swoim, potem zainwestował dwa lata w telepatię.. potem... było by już z górki.
Chcę się na chwilę odsunąć, po-podróżować, więcej pozwiedzać moje własne zakamarki. Pewnie potraktuję to jak eksperyment, ale skoro poczuwam się do wznioślejszych rzeczy niż te które są znane naszemu ludzkiemu gatunkowi (prostym ludziom) to muszę zacząć walczyć o swoje, walczyć o siebie, o swoje priorytety i cele. Cele wewnętrzne... Bo manifestacja ich poza mój wewnętrzny wszechświat, będzie tylko kwestią czasu, bo przecież nie ma nic tam, ani tu - wszystko po prostu jest.
Kiedy ostatnio wspominałeś o tym ,że znalazłeś sobie religię... ach.. chciałem rzygnąć.. jednak milisekundy, milisekundy... i doszło do mnie ,że może na twoim obecnym etapie, jest Ci to potrzebne. Może Ci pomoże na tyle byś z nowymi wartościami mógł opuścić schemat religii jak ja. Chodź sama idea wiary w boga jako "wszechświat" oraz reinkarnacja jest mi bardzo bliska, to jednak po co do tego religia? Czy religia nie opiera się na wierze? Który bóg wygrywa? Ten z którym możesz się spotkać kiedy i gdzie chcesz, pogadać o wszystkim, przejść się z nim/nim na spacer? Czy ten którego wymyślasz? Którego podtrzymujesz swoją wiarą?
Z czysto logicznego punktu widzenia - sądzę, że nie ma innej opcji na "wszystko-co-jest", jak tylko ta jedyna. Uznanie wszystkiego za wszystko :O
Istnienie nie podlega iluzorycznemu czasowi, to nasza świadomość posiada władzę nad czasem i przestrzenią.
W trakcie jednej nocy mogę przeżyć gdzie indziej kilka lat, po czym wracam jak gdyby nigdy nic..
Wmów mi ,że nie jestem bogiem.. wszystko jest proste i odnosi się do "mogę" i "chcę"...
Możesz wszystko co uznasz ,że możesz.. A i zrobisz wszystko co uznasz ,że możesz i chcesz...
Jeśli stoimy w miejscu to dlatego ,że boimy się ruszyć.. Więc przestańmy narzekać.
"Umiesz skakać w otchłań, i wypływać tam gdzie woda zniosła."
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)