Patrząc na swojego bloga, po pierwsze i najważniejsze mam wrażenie ,że jest on o niczym i o wszystkim.. Miał zachować taka luźną formę, ale z galaretki zrobił się kisiel a z kisielu jakaś breja. Po co mi tyle odłamów, działów itp, chciałem wszystko mieć uporządkowane, by się w tym nie gubić, i móc wszystko szybko odnaleźć jednak teraz jest to dla mnie mało istotne. Wszystko co tutaj piszę wiem, nie muszę układać w głowę 20 zdań by w pełni być świadomy ich przekazu czy zawartości. Nie przeszkadza mi to ,że mam tu jakieś działy, przeszkadza mi mój brak zdecydowania - na którym umieścić tworzoną przeze mnie treść. Bo jakby nie patrzeć wszystko jest twórczością, i dzięki wszystkiemu się rozwijam. Wall zaś ma mówić o mnie, przybliżać osobę która kreuje w sieci, jestem półproduktem i tak ma pozostać.
Może zdecydowałem się na takie a nie inne rozplanowanie tej strony, tylko po to by dojść do wniosków ,że nie ma to sensu? To chyba miało by sens :O Musi mieć sens bo inaczej by nie zaistniało.
Dotarłem ostatnio to pozornie nienaturalnego poziomu w którym intelekt przestał mnie satysfakcjonować. Przestałem kierować się rozumem, bardziej kieruję się intuicją, impulsem. Rozumowe postrzeganie rzeczywistości mnie blokuje. Albo muszę znaleźć konsensus albo się go pozbyć - nie mam w zwyczaju wspierać idei z którymi się nie zgadzam.
Medytacja
Dokopuję się coraz głębiej i głębiej, ostatnio bardzo przyjemnie mi się tak spędza wolną chwilę. Stan niemyślenia jest cudowny, ciekawostką jest to ,że by zebrać doświadczenie z tego czasu nie myślenia, musimy przez chwile odzyskać świadomość i zorientować się ,że nie myśleliśmy. To tak jak z obserwowaniem myśli i marzeniami sennymi. Kiedy je obserwujemy podążają własnym torem, przychodzą i odchodzą, widzimy w myślach sceny, słyszymy dialogi i dopiero kiedy zwrócimy na nie uwagę wszystko się zatrzymuje, i cały wewnętrzny świat spogląda na nas złowrogo, jakby chciał nam powiedzieć ,że mu przeszkadzamy.