poniedziałek, 26 maja 2014

odsuwam się coraz szybciej...

tworząc iluzję tego ,że się zbliżam

gdyby ona była taka sama jak on
brnąca do celu jak robi to wielu
pomógłbym jej tak jak ty pomagasz jemu

gdyby każdy miał takie podejście jak My i one Ty i on
nikt by nie rósł i nikt by nie mógł zmierzyć się z czym chce

gdzie istota bycia w pozorów manifestacji pokryciach

sam fakt tego ,że nie mogę znaleźć nic prócz tego
świadczy o tym ,że nie jestem w stanie zrobić nic innego
niż być po prostu przy moim Życiu
nie ważne czy chyli się to ku memu odkryciu

czy ważne jest to o czym myślę i o czym mówię
skoro ważne jest to co czuję?

wampiryzm zaklęć progresem
ku celom moim
ścieżką do szklanych gór wzniesień

wiążę to z tym wiążąc dlatego
że nie pozostaje mi nic innego

ostatnia karta w rozdaniu
na stół rzucona
przeważa o tym w czyje pójdziesz ramiona
i czy ją rzucić
czy nie jestem w stanie
robić dla siebie
czy  Ciebie, Kochanie?


niedziela, 25 maja 2014

-zbyt łatwo Cię zniszczyć kiedy mówisz na czym Ci zależy.
-czyżby? co można by we mnie zniszczyć?
-Ciebie, głupku...
-Czyli?
-Ciebie...
przyzwyczajam się do takiego stanu bycia w relacji ze Światem

wiersz fioletowy(przepraszam) / na zdrowię :)

przekierowane udawacznością osmoloną warkoczem dymnych metafor umykajacych jak smak po przełknięciu swoich wymiocin nasączonych wacików miejskim pogromem znaczonych wojów zwracających obraz śmieci na blat twojego stołu operacyjnego potomstwa szczurzych zjazdów narciarskiego pokroju goryczą przesączone przekierowanie udawacznością osmolone mózgi nie mające nic do rzeczy w świecie gdzie choroby się leczy proszkiem nie wodą boską z nieba olimpi góry z dupy pełno tego o jest taki dobra prognoza na tydzień najbliższych przeżyć i chuj mnie to obchodzi że haczyk haczy me gardło ciągnie do jelit resztki mego mózgowego paprochu w czym rzecz czy to ważne skończ z imaginacją dzieciństwa czy miała mieć określ

nie mniejsza o to czy ważne w toku myśli ludzi haki ludzi klamki ludzi próżnie zatopieni w pustce tego hasła na początku wywodu post tytuł posta roztrwonił sens pustki po najechaniu kursora znika jak klika tekst pomiń me w swych rozważaniach aluzje mowy ciała oczu ruchy zawsze w puste oblicze siebie kochanego przez siebie wyrażanego przez iluzję ciebie popycham ku przepaści myśli ktoś o czymś innym razem brzdęk butelki przerwie starannie dobrane sankcje nałożone na percepcję i przekaz chcenia nie chcenia się zmienia w dar widzenia głodnych istot podzielnych z jednego rdzenia przemieniam w twój stan gdzie myślisz że wiesz co czuję gdzie jesteśmy nad sobą samym w trójcy postrzegania czarnych dziur wewnętrzno zewnętrznego wszechświata abstrakcji magicznego spojrzenia w głebię głębi fraktalnego w lustrze odbicia twarzy gdzie w oko spojrzeniem możesz popażyć się w usta słowami odurzone jękiem strun miedzianych jak echem odbitym w głowie prężnym akordem

NIE-SZYFR.
myśli krążące wokół nas
orbitami wszechświata stają się
w momencie przekazu słownego
rozpływają się
jesteśmy tym prochem, z którego
powstajesz i w który się obrócisz
prawda?
możliwości i zmienne
niezmiennie obracają się
obok orbit (nazwij je jak chcesz)
ułomność człowiecza
zmagać się z pytaniami obezwładniającymi
człowieczość
ludzkość właściwie
ale kogo to teraz obchodzi?
zauważ, że w ogóle człowieczym, wszystko znika zanim się obejrzy człowiek
a szczegół, w którym tkwi diabeł, jest tym, że ogół nie powinien istnieć
umysł ludzki, który ma boskość zapisaną, gdybyby założyć, że nie jesteśmy znana tabula rasa
powinien być nieograniczony w swoim działaniu oraz myśli
Marek Aureliusz nauczył mnie nie kaleczyć swojej dobroci
chciałabym, aby każdy człowiek umiał siebie wykorzystywać do własnych manipulacji.
Jestem całym Wszechświatem, a to oznacza, że jestem Wszystkim i Niczym. To jest pewne, niezaprzeczalne, niepodważalne oraz piękne. Jestem tutaj. Zauważam siebie, swoje orbity. Mogę widzieć siebie i widzę wszystko. Zauważ.


NIE-SZYFR.
myśli krążące wokół nas zbiegają się w jednym punkcie
orbitami wszechświata stają się nasze lęki i pozytywne myśli
w momencie przekazu słownego kwitniemy
rozpływają się w fanaberiach
jesteśmy tym prochem, z którego podniosę się jak feniks
powstajesz
i w który się obrócisz do ściany
prawda? gdzieś zawarta w nas
możliwości i zmienne wyznacznikiem kursu życia
niezmiennie obracają się w okół nas wibracje tych ważnych chwil
obok orbit (nazwij je jak chcesz) naszej percepcji
ułomność człowiecza świadczy o jego wszechstronności
zmagać się z pytaniami obezwładniającymi logikę
człowieczość przeradzana w bytowość
ludzkość właściwie nigdy nie było
ale kogo to teraz obchodzi?
zauważ, że w ogóle człowieczym, wszystko znika zanim się obejrzy człowiek gdyż nie jest wcale człowiekiem
a szczegół, w którym tkwi diabeł, jest tym, że ogół nie powinien istnieć nigdzie indziej niż abstrakcja naszych myśli
umysł ludzki, który ma boskość zapisaną, gdybyby założyć, że nie jesteśmy znana tabula rasa
powinien być nieograniczony w swoim działaniu oraz myśli w której się przejawia jego ograniczenie
"Marek Aureliusz nauczył mnie nie kaleczyć swojej dobroci
chciałabym, aby każdy człowiek umiał siebie wykorzystywać do własnych manipulacji.
Jestem całym Wszechświatem, a to oznacza, że jestem Wszystkim i Niczym. To jest pewne, niezaprzeczalne, niepodważalne oraz piękne. Jestem tutaj. Zauważam siebie, swoje orbity. Mogę widzieć siebie i widzę wszystko. Zauważ."


miewasz w powiewach splątania podkową naszych odczuć podkuci przekonaniem i wzorcem i to łączy w sobie przeszłość rzekomo tak w nas zlana ,że trudno jest wyekstraktować czyste doświadczenie teraz, bez oceny słów budujących napięcie tego jak myślimy w głębi tego wszystkiego w pustce samo bycie sensem bycia skąd doszukiwanie się sensu w sensie sens zawarty istnienie domeny pokrytej kurzem wspomnień pozłacanych przyszłości wizji tego jak w innym teraz będzie teraz komplikując prostotę rzeczy słowem komplikując stan, stanem komplikując uczucie, uczuciem komplikując bycie... (EXACTLY)

sobota, 24 maja 2014

STOP THIS SHIT

nieobliczalne poplątanie myśli i języka nie pozwala mi robić Cię jak chcę
jestem bogiem jednak tylko w swojej głowie, nic z boga w czynach i mowie
potrafiąc nie potrafię uświadamiać Twą świadomość tak jak chcę
jedno w drugim paradoksalne, opozycją nasączone gesty i słowa
będę już tu zawsze, przy krawężniku
czekał samotny, póki nie obdarujesz mnie swym uśmiechem
bo już nie mogę
widzimy inne kolory
w bezsensie sens jest jedynym awansem...

Wejścia na Bloga