czwartek, 6 października 2011

Ja wale.

To co się w tym domu nieraz odpierdala to przekracza ludzki pojęcie.
Jest taka jedna co chodzi po całym domu i wszędzie robi syf a potem to sprząta, ale jak ktoś się do tego syfu dołoży chociaż o pół % ...
To już jest kosmos, bo wtedy cały bałagan przechodzi na te osobę.
I wychodzi an to ,ze to ja robię bałagan w kuchni, bo przyniosę z pokoju 2 kubki, to ja robię bałagan w dużym pokoju, wszędzie ja robię syf...
Zgodzę się ,ze u siebie raczej o porządek nie dbam, to już jest część mnie, ten pokuj, lubię żyć w umiarkowanym nieładzie.
Ale standardowo, by było ok, to ja muszę iść przeprosić choć nie wiem za co, w kutniach nie mam pohamowania i jadę po uczuciach ale dlaczego, to moja obrona na ten sam proces z jej strony.
Jakoś ja mogę, przemilczeć i udawać ,że wszystko jest ok, robię to przez całe życie, wszędzie.
Ale nikt inny dla dobra ogółu nie może?
Dziś nie by łem w szkole bo zgubiłem klucze znów.
No okej moja wina, napisałem jej to,było ,że ok.
Chciałem posprzątać kuchnie i duży pokój co częściowo zrobiłem, ale nie wziąłem się za naczynia bo jest ich w chuj i nie moje. Ale jak się zrobi pożądek częściowy to tak jakby się go nie robiło.
Niektórzy ludzie zapominają obraz wieczoru, i tago jak co gdzie wygląda, budzą się rano idą do pracy harują tam za marne grosze, z lenistwa bo nie chce im się uczyć, a od innych tego wymagają.
Potem wracają do domu i nie pamiętają jak było w nim kiedy wychodzili, a na stół w dużym pokoju nie dąło się szklanki położyć. Łóżko rozjebane, syf na półkach, jakaś czarodziejska dłoń to ogarnęła ale standardowo nikt tego nie zauważył.
Pierdole, chcę się stąd wyrwać zostawić to wszystko co jest mi znane, i zacząć życie od nowa, w nowym miejscu, z nowymi ludźmi i z NIĄ.
Kurwa ,że to wszystko jest takie odległe i skomplikowane. Życie jest tak do dupy, że dupa to przy nim pryszcz na dupie...
Nie rozumiem jak ludzie którzy mają wielokroć gorsze życie ode mnie, dają sobie radę, ja już tylko mażę o śmierci, o tym ,że zasnę i się już nie obudzę, tot akie proste rozwiązanie. Po prostu nie być - to najlepszy odpoczynek.
Dlaczego czuję wyrzuty sumienia, dlaczego czuje się winny wiedząc ,ze nie robię nic złego.
Cały dzień, morale, motywacja, i ambicje, zostały zrównane z ziemią przez jebane klucze... Przez to ,że je gdzieś jebłęm i nie wiem gdzie są. Mogło by to sie zakończyć na tym ,zę po prostu mi głupio za to i tyle?
Nie musi z tego powstać czasoprzestrzenna kraksa, cud ,że do naruszenia przestrzeni przeze mnie nie doszło.
Ale znów mam dziurę psychiczną... Pierdole, nie chcę niczyjej pomocy, bo to bez sensu.
To jest tak krórkie, takie mgnienie, że jest mi źle, i jestem wściekły, ze za 5 minut nie będę wiedział dlaczego ale te chwile...
Doprowadzą mnie do obłędu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wejścia na Bloga