Mam sie tak dobrze jak nigdy, czuję sie bardzo okej.
ALE! Zaniedbuje obowiązki domowe, i psuje mi sie kontakt z mamą, trzeba to naprawić i zaczne od dziś.
Jestem w moralnym dołku, to tak jak mały chłopczyk ma swoja ulubiona przytulankę...
Świadomość tego ,że zostawił on ją w innym mieście, bardzo daleko, i bardzo dużo czasu minie zanim bedzie mógł znów mieć ją u swojego boku (świadomość) - jest tragiczna.
Ale czy to ,że tamta najukochańsz przytulanka jest tak daleko. Jest jednoznaczne z tym ,że chłopiec nie może mieć innej? Bliżej? Dopóki nie odzyska tamtej?
A co z przytulanką? Będzie czekała na chłopca, czy też zechce byc przytulana przez kogoś innego?
Tak na chwilę, by nie tęsknić tak bardzo?
A co z "kimś" ?
A co jesli ten ktoś lub ta przytulanka numer dwa, się za bardzo przywiąże?
Będą Cierpiały kiedy nadejdzie czas jakiejś zmiany...
Moralny dołek... Nie wiem co powinienem, może jestem zbyt duzym egoistą, dając Ci nadzieję na coś co jest! Ale jest bardzo odległe. Może gdybyś myślała, że nadziei nie ma, poradziła byś sobie z tym lepiej?
Bo ja tęsknię za tobą, i to boli.
Nie chce jednak sprawiać bólu tobie.
Nie chcę nim obdarzać kogokolwiek.
Musze być bardzo ostrożny by nikogo nie zranić.
To trudne... A najbardziej ostatnio.
Twój komentarz odnoszący się do tematu był dla mnie ogromnym wsparciem, naprawdę dziękuje -.-
OdpowiedzUsuń