sobota, 28 lipca 2012

Take my up, away...


Odczuwam dziwna potrzebę odrzucenia wszystkiego co znam. Z chęcią zamienił bym się z kimś życiem. Tymczasem trwam cały czas w 6 ścinie mojej mózgownicy, w marzeniach, w snach. Kiedy się obudzę, kiedy otrzymam siarczystego policzka? Może za chwile? Może wcale. Pomóż mi! Dlaczego to ja muszę każdego motywować do życia, i ukazywać mu piękno świata, a w chwili słabości nikt nie pomaga mi?

Ok to złe, miałem stawiać na bezinteresowność!

Brakuje mi pewnych słów, które w moim obecnym stanie były by dla mnie paliwem. Leczy wypowiadanie je do losowych osób nic nie daje. A do niektórych powiedzieć się ich nie da.

Analizując powyższe składnie moich wypowiedzi wnioskuje, iż mam nawroty depresyjne...
Dlaczego kurwa, to wraca?! :<

Dobrze ,że to pierwszy raz od 2 miesięcy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wejścia na Bloga