film ma się nijak do poniższej zawartości
DRZEMKA ENERGETYCZNA DZIAŁA !
Zasnąłem z słuchawkami na uszach i podświadomie wiedziałem ,że jak skończy się play lista to muszę wstać by podłączyć telefon do ładowarki (bo rano trzeba wcześniej wstać). No i się skończyła, Adrian wstał znalazł telefon wziął 3 łyki wody, i już nie zasnął - czuję się wyspany i pobudzony do życia :O
LOL
Więc piszę sobie tutaj, dawno nie pisałem nic wartościowego, a zapewniam ,że potrafię.
temat na dziś : (BADUUM TSSS!) : KWINTESENCJA ŻYCIA
"Ta, jasne myślę ,że wszyscy są głupi i ślepi więc was oświecę..."
Nie mam czasu normalnie wyjść na ławkę i pomyśleć, więc robię to zawsze gdy mam LD.
I tak przez krótką chwilę słuchając przy okazji muzyki z real (co trudno jest nieraz wyselekcjonować), siedziałem i myślałem <3 (uwielbiam myśleć, dobrze ,że nadmiar myśli nie zabija) o życiu. Aż nagle ogarnąłem ,że gdybym był w stanie wysypiać się dobrze w cyklach 2x2x1,5h (innymi słowy rano dwa razy po półtorej godziny (1,5h snu, 30 minut np. czytania i kolejne 1,5h snu)) to 6h bym spał rano i wieczorem. Od wieczorem do 6 rana bym pracował.
Więc 24-12-6-1=5h. 5 godzin życia z całego dnia było by dla mnie (-1 na dotarcie do pracy itp)
Spał bym "gdzieś" na ławce w parku czy na wyspie, albo na lotnisku. W nocy bym pracował (zarabiając około te 1500zł(no niestety takie realia)), nie musiał bym mieć domu, gdybym tylko ogarnął myć się u kogoś (płacić mu te 150/200zł za fatygę) i mam 1300zł na wyżywienie (najem się za 200/300. więc mam kafla. 5h życia mogę spędzić jak chcę biblioteka? znajomi ? sport? rekreacja? nauka? opcji jest wiele bo są pieniądze na to. Więc ja się pytam dlaczego ludzie żyją w taki sam sposób ale płacą kosmiczne pieniądze np. za wynajem mieszkania. nadal mają 5h życia, nawet mniej, i maja mniej kasy o około 500zł.
Rozkminy ciąg dalszy (wiem ,że to co napisałem wyżej według większości by nie przeszło (ale sprawdzę to :>))
Poniekąd wolnego czasu w życiu dorosłym (rodzina + dzieci) i pseudo dorosłym (własne mieszkanie) nie MA! To chore, sprzedajemy swoje życie my móc żyć? Jaki w tym sens?
Idziesz do pracy gdzie ktoś w zależności od tego co w niej robisz wycenia twój czas. np 5zł za godzinę twojego życia, nieraz 8zł a nieraz 20. Świadomość tego jak to funkcjonuje jest kluczowa, lecz wiemy dobrze iż mimo świadomości potrafimy robić coś co w efekcie końcowym nie jest dla nas korzystne - dajmy na to papierosy. Gdybyśmy mogli wejrzeć w strumień czasu, i zobaczyć konsekwencje naszych działań z pewnością wielu by zrezygnowało.
Dlatego postaw się w takiej sytuacji :
Zostały Ci dwa dni życia, 48 godzin (niech będzie schematowo).
Masz możliwość sprzedać cały swój dzień za 240zł (10zł/h (jaki chory przelicznik pieniędzy na czas, tak to prędkość można mierzyć...) robisz to ?
Za 240 zł możesz kupić cokolwiek co będzie służyło ci przez kolejne 24h, potem zniknie (dla ciebie), na prawdę oddał byś dzień swojego życia za jakiekolwiek pieniądze?
Za 240 zł możesz kupić cokolwiek co będzie służyło ci przez kolejne 24h, potem zniknie (dla ciebie), na prawdę oddał byś dzień swojego życia za jakiekolwiek pieniądze?
W drugą stronę taki przelicznik nie działa, nie zawsze da się kupić życie, pamiętaj...
Kto i jakim prawem wycenia nasze życie? Oczywiście ten który płaci, płaci pieniędzmi które otrzymuje za swoje życie. Wycenia nas według tego jak wartościowa rzecz robimy, nie jak wartościowi jesteśmy. Możemy być doskonałym ratownikiem medycznym, możemy mieć wiedzę na ten temat, i umiejętności pomagające ratować i przedłużać życie ale... pracujemy jako tania siła robocza na jakiejś produkcji - dostajemy 7zł/h. Bo robimy coś co może robić każdy po kilku dniowym szkoleniu. Dlaczego pracujemy jako siła robocza? Bo mimo naszej wiedzy i umiejętności nie stać nas na kurs, na papier który zaświadczy o tym ,że coś umiemy, nie stać nas bo mamy do utrzymania rodzinę, nie stać bo sprzedajemy swoje życie, by żyć.
To jest praktyczne by człowiek miał dowód osobisty, tak samo jak zaświadczenie o tym ,że coś potrafi. Ale dlaczego by owo zaświadczenie zdobyć, trzeba dużo zapłacić (życiem w każdym możliwym przypadku) pieniądze mamy bo my sami lub ktoś kto nam je dał, sprzedał kilkanaście godzin życia (taaaa albo wygrał w lotka), inna forma? Biegaj do szkoły na dzienne lub zaoczne sprzedajesz swoje życie, tyle iż owe pieniądze idą od razu na określony cel. I co?
Powiesz, nie no stary robię to dla siebie, przecież uczę się tam za darmo, i będę miał "papier".
Wiesz czemu musisz sie uczyć "tam" i tak "długo"? Bo Cię oduczyli jak się uczyć. Nauczył byś się tego w domu w czasie kilkukrotnie krótszym, ale bombardują Cię "rozrywką" i wieloma rzeczami które cię od tego odciągnie i wmówi ,ze by coś umieć musisz iść do tego piepszonego budynku i tam siedzieć. Szkoła dostaje kasę za to ,że tam jesteś przez co może stawać się coraz to atrakcyjniejsza i przyciągać uczniów. Państwo ma zaś gwarancję ,że stanie się tym kim będzie chciało byś był. PROSTY UKŁAD. Sprzedajemy życie, na każdym kroku.
Dlatego weź życie w własne ręce, znajdź dziedziny w których nie stracisz czasu tylko po to by mieć czas. Nauka dzienna to najgłupsza forma nauki jaka powstała i pewnie gorszej nie wymyślą. (w tej formie najgorsza) jak masz 18 lat i zapierdalasz na dzienne, to jesteś ignorantem, system który wpajano ci przez 18 lat wyżarł Ci już mózg... Oczywiście nie najeżdżam na nikogo, bo to nie wasza wina. Brak świadomości jest usprawiedliwieniem w tym przypadku. Niektórzy z was chodzą do szkoły w celach rozrywkowych (podwójny debilizm), rozrywka jest najmniej potrzebna do życia, jest wręcz destruktywna. Do czego zmierzam - wiem gubię się, to przez tę drzemkę energetyczną (im just numb).
Inwestujcie czas w wiedzę i umiejętności które się wam przydadzą i rozwijajcie je!
Serio prawdziwa wiedza obroni się przed każdą próbą. Starajcie się zarobić samemu w jak najbardziej optymalnych warunkach. Nauczcie się czegoś co przyniesie wam zysk, a nie będziecie marnować życia - robiąc to. Naucz się rysować, i sprzedawaj portrety, szkicuj, twórz grafikę komputerową i ją sprzedawaj. Naucz się programować i sprzedawaj małe praktyczne programy. Naucz się strzyc włosy i rób to w przyjacielskim gronie. Maluj paznokcie,rób tatuaże,maluj na szybach witraże,ucz ludzi jak się uczyć, graj na gitarze w jakimś pubie.
Serio tego jest dużo, praktyczne umiejętności na których można zarobić bez potwierdzenia ich posiadania. W miedzy czasie ucz się czegoś konkretnego np.języka, ratownictwa, ekonomi, studiuj inteligencję finansową, ucz się pływać. A gdy zdobędziesz fundusze zapłać jednorazowo za zaświadczenie które umożliwi Ci dobre zarabianie dzięki temu ,że masz papier, i nadal nie będziesz marnował życia, bo czas w "pracy" będzie służył tobie samemu i jeszcze dostaniesz za to kasę, na dalszy rozwój. W końcu zainwestujesz w coś konkretnego, stworzysz firmę, wypromujesz ją jeśli tylko masz dobry pomysł i ambicje. Zaczniesz otrzymywać dochód pasywny - innymi słowy masz kasę za to ,że dajesz zarobić innym. (tak to trzeba nazywać).
Napisałem Ci jak dotrzeć do poziomu życia który każdego usatysfakcjonuje, skorzystasz z tego? Czy wolisz zapierdalać i martwić się o to czy po szkole znajdziesz pracę ?
PS. I jeszcze jedno, nie możesz znaleźć pracy? Stwórz sam sobie stanowisko :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz