środa, 15 maja 2013

How much is real...?

Jeśli ma się z kimś słaby kontakt, to chyba jest się zbyt podobnym do tej osoby, by czegokolwiek się od niej nauczyć, doświadczyć. Patrzymy w takich ludzi niemal jak w lustro, to ciekawe. Kiedy wiecie ,że nie potrzeba zaczynać tematu, bo w kilka chwil wiecie ,że myślicie identycznie.

Miałem znów rozkminy na temat czasu. Ciekawe czy po śmierci czas istnieje, tzn, po opuszczeniu tego wszechświata. Bo można przecież umrzeć i tu pozostać... ciągnąc dalej swój sen. Ale czy po wyłączeniu, budzimy się nagle w naszej świadomości, stwierdzamy ,że chcemy wrócić do tej rzeczywistości, wracamy w innym ciele, przedmiocie, i doświadczamy na nowo. Chodzi mi o tę bezczasową chwilę w której decydujemy się na kolejny sen. To nie trwa, bo w tamtym świecie czas nie istnieje. Zasypiamy w stanie który nazywamy "życiem" po to by linearnie doświadczać czasu, który istnieje tylko w tej perspektywie. Po obudzeniu się zdaje nam się ,że nic się nie zmieniło, mamy tylko więcej doświadczenia, więcej w pamięci. Takie bezczasowe pstryk, i postrzegamy wszystko co się działo w śnie... Dzięki opóźnieniu jakie wprowadza czas, mamy wpływ na swój sen. To tak jak zasypianie na noc w naszej rzeczywistości. Niektórzy w trakcie takiego snu, nie są świadomi tego ,że śnią. Są więc motani po całym wykreowanym świecie, jak worek mięsa, bezwładny z zerowym wpływem na swój los. Kiedy staja się świadomi mogą wtedy zmienić to co jest, wpłynąć na siebie. Identycznie jest w tej rzeczywistości. Skąd wiecie ,że nie śpicie teraz? Nie śpicie w waszej rzeczywistości, ale wasza rzeczywistość jest snem. Kiedy to dostrzeżecie, i podporządkujecie się prawą które mają wam służyć. Zaczniecie kreować swój świat, dosłownie i w przenośni.

Musze się poważnie zastanowić nad tym czego oczekuję od życia, nie chce go random'owego

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wejścia na Bloga