Jeśli ma się z kimś słaby kontakt, to chyba jest się zbyt podobnym do tej osoby, by czegokolwiek się od niej nauczyć, doświadczyć. Patrzymy w takich ludzi niemal jak w lustro, to ciekawe. Kiedy wiecie ,że nie potrzeba zaczynać tematu, bo w kilka chwil wiecie ,że myślicie identycznie.
Miałem znów rozkminy na temat czasu. Ciekawe czy po śmierci czas istnieje, tzn, po opuszczeniu tego wszechświata. Bo można przecież umrzeć i tu pozostać... ciągnąc dalej swój sen. Ale czy po wyłączeniu, budzimy się nagle w naszej świadomości, stwierdzamy ,że chcemy wrócić do tej rzeczywistości, wracamy w innym ciele, przedmiocie, i doświadczamy na nowo. Chodzi mi o tę bezczasową chwilę w której decydujemy się na kolejny sen. To nie trwa, bo w tamtym świecie czas nie istnieje. Zasypiamy w stanie który nazywamy "życiem" po to by linearnie doświadczać czasu, który istnieje tylko w tej perspektywie. Po obudzeniu się zdaje nam się ,że nic się nie zmieniło, mamy tylko więcej doświadczenia, więcej w pamięci. Takie bezczasowe pstryk, i postrzegamy wszystko co się działo w śnie... Dzięki opóźnieniu jakie wprowadza czas, mamy wpływ na swój sen. To tak jak zasypianie na noc w naszej rzeczywistości. Niektórzy w trakcie takiego snu, nie są świadomi tego ,że śnią. Są więc motani po całym wykreowanym świecie, jak worek mięsa, bezwładny z zerowym wpływem na swój los. Kiedy staja się świadomi mogą wtedy zmienić to co jest, wpłynąć na siebie. Identycznie jest w tej rzeczywistości. Skąd wiecie ,że nie śpicie teraz? Nie śpicie w waszej rzeczywistości, ale wasza rzeczywistość jest snem. Kiedy to dostrzeżecie, i podporządkujecie się prawą które mają wam służyć. Zaczniecie kreować swój świat, dosłownie i w przenośni.
Musze się poważnie zastanowić nad tym czego oczekuję od życia, nie chce go random'owego
Miałem znów rozkminy na temat czasu. Ciekawe czy po śmierci czas istnieje, tzn, po opuszczeniu tego wszechświata. Bo można przecież umrzeć i tu pozostać... ciągnąc dalej swój sen. Ale czy po wyłączeniu, budzimy się nagle w naszej świadomości, stwierdzamy ,że chcemy wrócić do tej rzeczywistości, wracamy w innym ciele, przedmiocie, i doświadczamy na nowo. Chodzi mi o tę bezczasową chwilę w której decydujemy się na kolejny sen. To nie trwa, bo w tamtym świecie czas nie istnieje. Zasypiamy w stanie który nazywamy "życiem" po to by linearnie doświadczać czasu, który istnieje tylko w tej perspektywie. Po obudzeniu się zdaje nam się ,że nic się nie zmieniło, mamy tylko więcej doświadczenia, więcej w pamięci. Takie bezczasowe pstryk, i postrzegamy wszystko co się działo w śnie... Dzięki opóźnieniu jakie wprowadza czas, mamy wpływ na swój sen. To tak jak zasypianie na noc w naszej rzeczywistości. Niektórzy w trakcie takiego snu, nie są świadomi tego ,że śnią. Są więc motani po całym wykreowanym świecie, jak worek mięsa, bezwładny z zerowym wpływem na swój los. Kiedy staja się świadomi mogą wtedy zmienić to co jest, wpłynąć na siebie. Identycznie jest w tej rzeczywistości. Skąd wiecie ,że nie śpicie teraz? Nie śpicie w waszej rzeczywistości, ale wasza rzeczywistość jest snem. Kiedy to dostrzeżecie, i podporządkujecie się prawą które mają wam służyć. Zaczniecie kreować swój świat, dosłownie i w przenośni.
Musze się poważnie zastanowić nad tym czego oczekuję od życia, nie chce go random'owego
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz