poniedziałek, 20 stycznia 2014

W życiu każdej istoty w pewnym momencie jej odczuwania dochodzi do skoku. Tak jak mucha pierwszy raz spotyka pająka tak człowiek natrafia na coś co każe mu wypaść z dotychczasowej orbity. Jeśli się temu podda, jego życie przybierze całkowicie nie znany mu kształt, jeśli nie - całe dalsze życie będzie płynął pod prąd, zapominając o tym kim jest, gdzie jest, i dlaczego.
Wieczory i poranki, niczym powycinane kadry najlepszej klasy kinowych filmów. Urzekające swoją wzniosłością. Prowokujące do wychwalania reżysera. Wychwalania jego geniuszu, ujrzenia tych zwykłych miejsc, z tej niezwykłej perspektywy.
Każdy z nas jest reżyserem swojego życia. Każdy ogląda je na takim poziomie na jakim wydaje mu się ,że dobrym jest reżyserem. Dobrym jest w tym co robi. Kiedy nasze życie się nam nie podoba, zganiamy winę na otoczenie, wystarczyło by jednak byśmy dokształcili nasze reżyserskie umiejętności, i ukazali je samym sobie z perspektywy o której nawet nam się nie śniło...

Ciemnowłosy chłopak w kapturze, szedł słabo oświetloną mało uczęszczaną ulicą. Przyglądał się jak na mokrym betonie rozmazują się refleksy, i załamują cienie. Przyśpieszył kiedy ujrzał czerwone światło dla samochodów przy przejściu dla pieszych głównej ulicy, którą musiał przekroczyć by dotrzeć w końcu do domu. Białe za dnia, czerwone kilka sekund temu, teraz zaś zielone pasy na jezdni, szybko zaczęły migać.
Spojrzał w górę na sygnalizator, który właśnie przełączał się znów na czerwone światło, z symbolem stojącego człowieka. Skręcił w lewo i zniknął...

-Ciekawe pod jakim kontem trzeba patrzyć na cień by przestał być widoczny.. Zależy to od układu względem obserwatora? Ciekawe jak duży wpływ na obserwacje ma kąt padania światła... To dziwne, a raczej ciekawe, że kiedy mijam drzewo za którym równolegle do mojej trasy jest kilka lamp, w zależności od tego gdzie się znajduję widzę jeden cień.. dwa, nieraz zanikają po sobie, nieraz są trzy, a niekiedy wcale nie ma czegoś takiego jak cień...

Pierwszy przycisk na domofonie wydał znajomy dźwięk, kolejne pięć, znana kombinację hasła. Szarpnięcie za klamkę, otworzenie pary drzwi. Schody...

-Nie pamiętam jak tu doszedłem. Wiem którędy ale nie pamiętam... Zjawisko teleportu świadomościowego. Bycie w nie bycie.. Pamiętam jak zastanawiałem się jak zachowuje się ciało kiedy jestem nieobecny.. Teraz już wiem. Zachowuje się tak jakbym zachowywał się będąc świadomy, podświadomość kreuje moje zachowania na bazie świadomych prawdopodobieństw moich zachowań.. Wychodzi na to ,że ktoś idący obok nie zauważy ,że mija puste ciało.. Gdyby wyłączać się tak celowo, np. w trakcie wykonywania jakiejś pracy, zlecać podświadomości wykonanie zadania, kiedy "my" byli byśmy całkiem gdzie indziej...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wejścia na Bloga