Mimo wszystko wcale dużo nie mówię, w porównaniu do tego ile bym mógł. Tak na prawdę myśli o których nigdy nie powiem, są miejsca w których nigdy nie będziesz, bo są w mojej głowie. Nieraz boję się tam chodzić, tułać po bezkresnych uliczkach, szperać w basenie wypełnionym małymi żółtymi karteczkami. Boję się wspinać po pędach magicznej fasoli, czy przekraczać bramę zaczarowanego ogrodu. Za każdym razem kiedy to robię, robię to z pragnienia. Pragnę tam być tak bardzo ,że się tego boję. Przed wczoraj było mnie tam może ćwierć paznokcia, wczoraj jego połowa, dziś pewnie pozostanie tam cały. Zawsze zostawiam tam siebie więcej, jakbym przelewał wodę z naczynia do naczynia. Zawsze dwukrotnie więcej lejąc niż w chwili poprzedniej. Kontrola, to chyba smaczek... Prostota to chyba język... Nieskończoność to chyba mentalny orgazm...
Nie nauczyłem się jeszcze być sobą tutaj, stawiać czoła temu wszystkiemu z pewnością ,że będzie tak jak tego chcę... A tam... Wiem to lepiej niż cokolwiek innego. Wiem ,że mogę się bawić, nie zważając na nic.
Każde słowo odbierane przez kogoś dokładnie tak jak chcę. Nikogo tam nie ranię, a mówiąc "Kocham Cię" jestem rozumiany. Odsuwam się. Zauważam to coraz bardziej. Zauważam potrzebę zmian. Zauważyłem... że jeśli czegoś nie zrobię, cały przeleję się tam. I nic już tutaj nie będzie miało znaczenia. Tego się boję, przed tym się bronię... Bo czuję niezwykły sentyment do tego świata, tego ,że jest tak niekompletny, tak chwiejny... "tego świata..." jakby był czymś co nazwać by można "tym" a nie mną samym. Może muszę wejść tam gdzie zaraz wejdę i przelać siebie dokładnie połowę ? By było po równo, by w końcu tryb w tryb skoczył i to wielkie brązowe gówno które nazywam życiem=sobą mogło w końcu się rozpaść ukazując ukryty pod nim diament... Wszystko jest idealne.. Z tym ,że wiem ,że może być lepiej. Wiem ,że mogę być lepszy...
Jeszcze bardziej empatyczny, jeszcze bardziej bezinteresowny, jeszcze bardziej mobilny i ambitny, jeszcze bardziej zharmonizowany i odważny, jeszcze bardziej mógłbym okazywać to co czuję względem wszystkich, bez obaw, że coś się skończy, że coś zniszczy... Jeszcze bardziej...
Często myślę po co to piszę wszystko - choć wiem... nie oszukujmy się, nie jestem niczym więcej, i nikim więcej niż wszystkim tym na czym mi zależy. Jestem więc Tobą... Dlaczego jednak będąc Tobą domagam się Twojej uwagi, jakoby uwagi samego siebie... To pokurwione max, to jak bardzo "chorze" można (...), do tego stopnia by zabijać, ranić siebie, przez ranienie innych, tylko po to by udowodnić ...komuś... ,że jest wszystkim tym na czym mi zależy...
Zbyt wielu rzeczy się boję, to takie śmieszne. Dziękuję ,że bronisz mnie przed samym sobą, że stoisz na straży mojego życia, że światłem i drogowskazem pozostajesz... Zrozumiałem.
Jestem po prostu jeszcze za młody, wszystko mógłbym spierdolić...
Ten cytat, z wczoraj czy dzisiaj...
Przytoczę swój który przed chwilą odkryłem, którym będę się kierował do czasu w którym nie dojrzeję na tyle by go porzucić :
Nie nauczyłem się jeszcze być sobą tutaj, stawiać czoła temu wszystkiemu z pewnością ,że będzie tak jak tego chcę... A tam... Wiem to lepiej niż cokolwiek innego. Wiem ,że mogę się bawić, nie zważając na nic.
Każde słowo odbierane przez kogoś dokładnie tak jak chcę. Nikogo tam nie ranię, a mówiąc "Kocham Cię" jestem rozumiany. Odsuwam się. Zauważam to coraz bardziej. Zauważam potrzebę zmian. Zauważyłem... że jeśli czegoś nie zrobię, cały przeleję się tam. I nic już tutaj nie będzie miało znaczenia. Tego się boję, przed tym się bronię... Bo czuję niezwykły sentyment do tego świata, tego ,że jest tak niekompletny, tak chwiejny... "tego świata..." jakby był czymś co nazwać by można "tym" a nie mną samym. Może muszę wejść tam gdzie zaraz wejdę i przelać siebie dokładnie połowę ? By było po równo, by w końcu tryb w tryb skoczył i to wielkie brązowe gówno które nazywam życiem=sobą mogło w końcu się rozpaść ukazując ukryty pod nim diament... Wszystko jest idealne.. Z tym ,że wiem ,że może być lepiej. Wiem ,że mogę być lepszy...
Jeszcze bardziej empatyczny, jeszcze bardziej bezinteresowny, jeszcze bardziej mobilny i ambitny, jeszcze bardziej zharmonizowany i odważny, jeszcze bardziej mógłbym okazywać to co czuję względem wszystkich, bez obaw, że coś się skończy, że coś zniszczy... Jeszcze bardziej...
Często myślę po co to piszę wszystko - choć wiem... nie oszukujmy się, nie jestem niczym więcej, i nikim więcej niż wszystkim tym na czym mi zależy. Jestem więc Tobą... Dlaczego jednak będąc Tobą domagam się Twojej uwagi, jakoby uwagi samego siebie... To pokurwione max, to jak bardzo "chorze" można (...), do tego stopnia by zabijać, ranić siebie, przez ranienie innych, tylko po to by udowodnić ...komuś... ,że jest wszystkim tym na czym mi zależy...
Zbyt wielu rzeczy się boję, to takie śmieszne. Dziękuję ,że bronisz mnie przed samym sobą, że stoisz na straży mojego życia, że światłem i drogowskazem pozostajesz... Zrozumiałem.
Jestem po prostu jeszcze za młody, wszystko mógłbym spierdolić...
Ten cytat, z wczoraj czy dzisiaj...
Przytoczę swój który przed chwilą odkryłem, którym będę się kierował do czasu w którym nie dojrzeję na tyle by go porzucić :
"Niektórzy znaczą dla nas tak wiele, że by ich nie stracić, boimy się prosić o więcej."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz