Jak bardzo można kogoś odkryć? Czy odkrywanie może się skończyć? Znam odpowiedzi dla siebie, jednak czy inni mają inne? Kiedy patrzę na ludzi Czuję się jak w małżeństwie, w którym już się tylko koło siebie jest. Czyżbyśmy poznawali się za szybko i stwierdzili że znamy już siebie na wylot? Czyżbyśmy przestali chcieć się wzajemnie eksplorować?
Pogmatwane to wszystko, miłość, wszystko...
Po co uniesiony ton, po co cięte odzywki, gburowatość, hipokryzja... nic nam to nie daje, więc po co? Jakiej dumy bronimy? Czyjej dumy bronimy? Po co to robimy?
Robim to gdy się nudzimy, nieraz nawet winą za to obarczamy innych, właśnie w owy sposób. Już to przerabiałem. Długo nie widziałem tego mechanizmu ale brak zdecydowania na coś brak znajomości siebie prowadzi do poszukiwań siebie poza sobą. Do rozproszenia... wtedy właśnie mówi się tonem który sugeruje , że coś jest nie tak...
Odkrywcze, obym nie zapomniał o tym rano i mógł Ci dać buziola :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz