wtorek, 25 sierpnia 2015

Mego Ego

Jak bardzo potrzebne
Gnębienie mego ego
Co do rozpuchu wypełnić chce
Wszystkie ściany
Z podłogą i sufitami
Z wolnymi przestrzeniami wazonów
Z wolnymi lamp kloszami

Jak bardzo prężne
Elastyczne
Jak wiele wypełnić może
Wypełnienie..

To mój sposób?
To już czas?
By nie kochać wcale tak
Jak ustalił świat?

Czy ten mur połatany
Ukruszony kiedykolwiek
Połamany i dziurawy
mógł się stać?

Odpowiedz mi wyższości
Gdy ślę głos ku sódmemu niebu
Odpowiedz limbo podświadomości
I głębio rozczarowań
Czy to koniec wypełniania
Brązem brązu?
Tak pełnej
I nie pełnej
Jak zieleń w zieleni
Nie tak zielona
Nie tak spełniona
Jak głębia złota
Oka w słońcu refleksach

Czas na biel?
Czy wypełnianie tęczy?
Bo nie chcę innego brązu w brązie
A zieleni w zieleni
Choćby niepełną była
To pędzel wyróżnia artystę

I jak pomnożona
Dwukrotnie trzecia godzina
Tak stan dwukrotnie trzeźwy
Tak lęk imienia
I czystość istnienia
I bierność myślenia
I zgubność błądzenia
I koniec końca
I żal i smutek i strach i trwogan i wiatr i wicher i podmuch i szmer i skowyt i jęk i oddech na skroni i pot na czole
I krew mnie aż boli

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wejścia na Bloga