Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bariera. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bariera. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 stycznia 2015

PRAWO

Ogólnie trudny temat, jestem ciekaw czy na "prawie" zastanawiają się nad prawem, czy tylko uczą takiego jakie zostało "zalajkowane".

Zastanawia mnie przestępczość, jak rzetelnie zbadać na ile czyjąś winą jest popełniony czyn. Na ile był owego czynu świadomy. Dlaczego namawianie do popełnienia przestępstwa jest karalne, a programowanie świadomie bądź nie kogoś tak by w przyszłości był podatny na manipulację i miał problem z czystym osądem - nie ?


Kto wymyślił sobie ,że zabijanie jest złe? Co znaczy zło? Zło to coś czego chcemy unikac i nie doświadczać ?


Może wystarczy nauczyć ludzi świadomości tego, dlaczego myślą tak a nie ianczej? Wtedy nie byli by niewolnikami myśli, nawyków, przekonań, bo wiedzieli by ,że nie są nimi, a to właśnie one służą im.

Wpływamy na siebie cały czas, mniej lub bardziej. Powinniśmy traktować siebie jako strukturę. Dbać o to by nie niszczyć świadomości, nie zabrudzać osób z którymi mijamy się na ulicy - one mogą wpłynąć na innych ludzi, środowisko, czy nasze własne życie. Finalnie wszystko może wpłynąć na nasze życie. Może jednak zrobić to subtelnie. Tak, że tego nie zauważymy.


"Subtelnie można się dotknąć dłonią, ale nie tysiącem palców."

Stąd wniosek ,że subtelności mogą się nałożyć, i jednak przybrać większe znaczenie.

Mógłbym napisać książkę o osądzie, o dualizmie dobra i zła. Sądzę też ,że istnieje złoty środek, istnieje sposób na uspokojenie fali w stawie. Odizolowanie czynników które mogą wpływać na poruszanie się wody, i chwila ciszy. 

Społeczeństwo naturalnie zharmonizowało by się ze środowiskiem, i same z sobą gdyby tylko nie było brudne. Gdyby tylko ktoś, coś, pewne wydarzenia nie doprowadziły do jego zabrudzenia. Tylko przez naturę możemy osiągnąć równowagę. Żadne narzucane normy prawne, żadne ograniczenia, nic co zostało wymyślone przez osobę, bądź grupę osób nie będzie wstanie zaspokoić wymagań całego naszego gatunku. Tylko PRAWO które tworzymy wszyscy może coś zmienić...

Bądź co bądź, policja,prawnicy,politycy stracili by pracę. Zaistnieli jako potrzeba zaspokajania społeczeństwa a stali się wrzodem na dupie.

Karać zamiast uczyć.
Kraść zamiast tworzyć.
Manipulować zamiast kreować.

Mała inwersja i było by ok...

EXpect US !

sobota, 19 stycznia 2013

Mojżeszowe 40 lat...



Nie napiszę tu nic odkrywczego, może być to wniosek jak wszyscy znamy. Ale cóż, mam ochotę to gdzieś zamieścić. Apropo różnicy pokoleń...

Czy wyznajemy tę czy inną religię, ja wszystkie dzieła pisane traktuje jednakowo - jako sztukę. Przyglądając się biblijnej historii o Mojżeszu i ucieśnionym ludem Izraela, natykamy się na czterdziesto-letnią wędrówkę przez pustynię. Cały czas wiele ludzi traktuje ten termin zbyt prosto. Chodzi przecież o zmianę w tok myślenia tego ludu, nie da się być niewolnikiem, nie znać innego życia i na tym budować państwa. Chodzi o różnicę pokolenia. Starszym nie dało się przekazać nowego wglądu na świat, nowych nie znanych im idei i priorytetów, dlatego mowa o 40 latach tułaczki.
To głęboko zakorzenione uwarunkowanie psychologiczne funkcjonuje cały czas tak samo, do dziś dzień. Dziś w nocy rozmawiałem z 4ką (około) 40latków. Mówili mądrze i życiowo, ale nie dostrzegali tego co najważniejsze, ich rady dotyczyły ich rzeczywistości, świata który ja postrzegam inaczej. Bo od nas zależy jak do tego podchodzimy, to jak z lustrem albo wzrokiem "tygrysa bengalskiego, który odbija nasz wewnętrzny stan emocjonalny". Nasze życie jest odbiciem naszej wewnętrznej rzeczywistości.



Kolejnym problemem (problem niestety jest słowem nacechowanym nadal negatywnie, i don't know why...) jest to iż sądzą ,że świat jest taki jaki jest i nie da się go zmienić. Głupota. Przecież kiedyś świat był inny, zmienia się cały czas, więc ktoś musi kierować tymi zmianami prawda? Mam przyzwyczajać się do życia w ich świecie, skoro dążę do stworzenia własnego? Nie pogrążą mnie realia bytowe ich rzeczywistości, bo kierują się oni inną bazą. Cały czas słyszę argumenty nawiązujące do jedzenia, spania, mieszkania i życia. Ten głupi kontekst zaspokajania potrzeb fiziologicznych czy wyższych potrzeb (nie wiem jak nazywany w tej całej piramidzie) ogranicza ich myślenie. Nie pojmą tego jak zaczyna myśleć młodzież, tak samo jak sami nie rozumieją co chcieli niegdyś przekazać rodzice. Dlatego nie staram się ich przekonywać. Żyję owszem, ale pojedyncze życie ma dla mnie bardzo małe znaczenie. Dla nich zaś jest jedno i ostateczne.

Kto jak nie my a nawet ludzie młodsi ode mnie czy od "ciebie" mamy coś zmienić? Nie zmienimy świata, lecz możemy zmienić swoje życie. Siejcie by zebrać, podlewajcie by kiełkować, i czekajcie na nagły wzrost. To jak z tym chińskim bambusem!



Wiele mnie nauczyła wczorajsza rozmowa, i pokierowała w całkiem odmiennym kierunku niż by tego chcieli. Utwierdzam się w tym ,że kierując się tym czym kierują się oni, jak i większość ludzi, osiągnę tyle co oni i będę funkcjonować w takiej psychologicznej klatce. Dlatego cieszę się ,że wychowano mnie z małymi "skazami" - jak by odnieść się do społecznego ogółu. Dzięki temu , mam szansę na coś więcej, a mierzę wysoko. I osiągnę upragniony cel, bo to moja linia czasu, dostroiłem wibrację i mogę wszystko czego chcę.







Takie myślenie, jeśli ma odpowiednio zbudowane fundamenty, gwarantuje sukces życiowy :D




Va'fail 

Wejścia na Bloga