sobota, 27 sierpnia 2011

trzy kropki

Sprzątania Ciąg dalszy, to co posprzątałem to nasyfiłem z powrotem, cała kuchnia, 
i część mojego pokoju, nie no świetnie...
Zaraz się za to biorę, tylko odkrzeję sobie kuleczki których mama nie wzięła do pracy dziś rano.
Chociaż nie wiem, bo jak wróci może chcieć jeść ;/
A tam, miała uszykowane, że nie zjadła to jej problem ;p

piątek, 26 sierpnia 2011

Mmm... ;)

Ajj, się napaliłem na kulki ryżowe!
Zrobiła je kiedyś moja dziewczyna, na projekt kulinarny do szkoły, i były ZAJEBISTE !
I tak jak dziś na obiad robiłem chińszczyznę, ( ryż i mięso i sos ) tak mnie naszło an te kuleczki ;p
Ale najpierw muszę posprzątać pokój i kuchnię po syfie który narobiłem przy produkcji* obiadu.
Piszę jeszcze teraz z moim Kotkiem ( ;* ) te 13 min, potem się mobilizuję do wspomnianych powyżej zadań, pokój zejdzie w te 30 min, kuchnia 10, więc za 53min+ będę robił kolację ;p
Nie tak źle.


Pewnie będę pisał coś w trakcie przerw* i zakończę posta po 00.00.

No już zdeczka posprzątałem, i zrobiłem juz połowę z tego co miałem jeśli chodzi o moje jedzonko ;p
Tak więc czekam aż ryż wystygnie, cała reszta już przygotowana, w sumie muszę tylko jakiś ser pokroić by zaaplikować kuleczką wnętrze ;p
To czekam aż ostygnie. Się okazało ,zę nie mam mąki - o gorzej być nie mogło - dziwne bo mama naleśniki dziś robiła... Zużyła całą?
Mam nadzieję ,że zlepią się te kulki samą bułką tartą, a jak nie to będę musiał obudzić mamę, i ją zapytać czy mąka w domu jest! ;p

KJolejny etap za mną, juz mam kuleczki z serem , teraz biorę się za panierkę i smarzenie.
Jak zawsze coś musiałem zrobić źle, albo chujowe kulki lepie, no ale mam ich 11, a miało być naj mniej 15... Albo O! Zły ryż! xDD

Jem! Pychota! Zabrałem sobie 4 kuleczki, mamie do pracy uszykowałem 2, i oczywiście dla mojego kotka 5, najładniejszych ;p
Teraz jem póki ciepłe ;p

czwartek, 25 sierpnia 2011

Sukces?

Pff, po kolejnych chwilach spędzonych na kolanach z moim pc'cie...
Zdecydowałem się na dość nietypowe działanie, jako ,że w grubszej mierze, grzanie się mojej karty spowodowane było zepsuciem (a nie brakiem prądu) wentylatorka na rdzeniu chłodniczym.
Znów posłużyłem się starczym kompem, odmontowując od niego wiatrak chłodzący procesor.
Przywiązałem go sznureczkami, do rdzenia karty, co jednak nie za skutkowało, bo przez sznurki, między rdzeniem a kartą zrobiła się małą szparka ;/

Tak więc zdecydowałem się na bardziej nietypowy czyn, mało racjonalny, i mądry, ale z braku pomysłu zaryzykowałem i przykleiłem całość taśmą klejącą, po czym przykręciłem do karty.
I cholera! Działa! Myślałem ,że temperatura mało spadnie, ale spadła na tyle, że taśma się trzyma, a i osiągnąłem efekt jakiego oczekiwałem.

Obecnie grafika trzyma się w przedziale od 79C do 82C to niewątpliwie lepiej niż 120C...
Mam nadzieje, że nie wzrośnie nawet do 85C !!

Po wczorajszych walkach z kompem, zasnąłem w sumie koło 5.00
Rano obudziła mnie domofonem moja ukochana Dziewczyna, za którą zdążyłem się zajebiście stęsknić!
Zanim to się ogarnąłem trochę zajęło...

Poszliśmy na miasto, Ona chciała kupić część książek do szkoły, odwiedziliśmy dwie księgarnie, i zeszło 100 zł na trzy przedmioty...

Masakra, ale Ona jest w tym roczniku objętym reformą szkolnictwa, to tez używanych kupić nie może ;/
Kupiła też książkę bratu - biografię pewnego gościa ;p
Potem wpadlismy jeszcze do sklepu z odzieżą używaną, i standardowo moja wielka poszukiwaczka, wyhaczyła w tam niepowtarzalny ciuszek, kompletnie nie zniszczony!
Ma się farta ;p

Ja nie nawidzę "lumpeksów" ...
Czemu?
No jak?
No normalnie, ale to zapewne przez urazę z dzieciństwa, kiedy to będąc u babci, robiłem razem z nią pielgrzymkę po mieście zaliczając wszystkie tego typu lokale.

Ale ja ją Kocham ;*
Masakra, to jest ta!
Wierzę w to i chcę tak myśleć!
Bo dlaczego nie? Skoro się dogadujemy, dobrze rozwiązujemy problemy, wspieramy , kochamy i jesteśmy przyjaciółmi!

Ajj, już za nią tęsknię ;*
A widzę ją dopiero po jutrze ;/
Ogólnie to emo się ze mnie robi/zrobiło i o dziwo, jakoś nie jest mi z tym źle, a kiedyś takimi ludźmi gardziłem...

Ma swoje zalety czy wady, wadę odkryłem dziś wracając do domu ze spotkania z Nią.
Kiedy minąłem trzech lapsów i jedną dziewczynę, w takim tam tuneliku*.
I któryś z nich powiedział mi za plecami :

-To ten co ma dziewczynę szerszą od niego!

Kurwa, mało brakowało, a bym się cofnął i pewnie nie skończyło by się na siniakach, a na kałużach krwi...
Nie wiem kogo chciał tym ten typ obrazić, najciekawsze jest to ,że jak bym tam wpadł to by trzech leżało...
A jak przechodziłem obok to nawet w twarz nie patrzeli, tacy cwaniacy...
Jestem z siebie dumny ,że się powstrzymałem.

Włączam sobie teraz grę jako ,ze HAHA! mogę ;p

Kurwa...

Nie ma jak karta graficzna grzejaca się do 90C...
Stwierdziłem ,że wyczyszczę kompa z kurzu, by troche go całego ochłodzić...

I stało się, paradox totalny, wyczyściłem kompa z kłębów kurzu, nawet radiatory po odkręcałem, podłączam wszystko...

Pfff...!

Komp się restartuje, myślę sobie co jest?
Po godzinie wzmagań, ustaliłem ,że mam uszkodzony zasilacz a ponadto jest za słaby by uciągnąć cały sprzęt ( karta właśnie była dokupywana)
Nieraz się włączał nieraz nie.
Patrze a tam 119C, wyłączyłem szybko kompa żeby nie zniszczyć karty, i myślę, zerkam w lewo a tam stary komputer stoi.
Rozbroiłem go i wyciągnąłem z niego zasilacz.
I dupa, był dokładnie tych samych parametrów ;/
Ale postanowiłem podłączyć pod niego samą kartę graficzną, włączyłem kompa, i temperaturę miałem na 71C (i tak dużo) mimo to wentylator na karcie ledwie się kręcił ;/

Ustawiłem sam zasilacz (luzem) tak by wiał w kartę swoim wywietrznikiem.
Włączyłem grę która nigdy wcześniej nie załadowała się tak szybko, przegrałem 30 minut, i poszedłem do toalety, wracam a tu takie algi ,ze się chodzić nie da.
Temperatura znów 104C.

Pierdolę nie robię, muszę kupić zasilacz ;/

Albo odrazu męczyć mamę by kupiła wreszcie bratu laptopa, za kase z komuni.
No ale nie wiem jak to będzie, wydaje mi się ,że jak jej wkręce ,że komp nie dizała, to tego lapka kupi, bo potrzebny mi jest komputer do szkoły.

Właśnie, szkołą niedługo, muszę się już uczyć na sprawdziany...

Sprawdzę temperaturę... ;)

112C - japierdole, jak to możliwe ,że to funkcjonuje...
Choć w sumie zwykle nie sprawdzałem ile stopni mają poszczególne komponenty mojego pc. Myślałem , czy by to zlać... No ale, kurwa, jak mozna zlać wrzący procesor graficzny, a tym bardziej jak mi się zacinają gry ;/

Idę spać zaraz, muszę jeszcze tylko spisać mamie autorów i wydawnictwa podręczników do szkoły... Bo niby chciała ogarnać jakieś od kumpeli z pracy (taniej) reszta pewnie antykwariat, no i ew księgarnia czy ksero ;p

"...bo ze mną się kurwa jest!"

"... nie chcieliśmy takiego zakończenia[?] chcieliśmy żyć, ten świat nie ma miłości , ten świat umiera , ten świat na nas nie zasłużył ...

Takie cytaciki, tak jak zacząłem rozmyślać, to coś ten film przekazuje ludziom w moim wieku, nie tylko dorosłym...

Haha, aha, ha, ahaha...

http://uwaga.tvn.pl/44891,wideo,244203,wirtualne_zatracenie,wirtualne_zatracenie,reportaz.html

Wejścia na Bloga