poniedziałek, 8 października 2012

Something borrowed, something blue.


To jest nudne, dlatego nie mogę żyć normalnie. Co atrakcyjnego jest w nauce, pracy, rodzinie, żonie - czy tam mężu, starości i śmierci. Wszystko co materialne jest nic nie warte, a cały ten świat nastawiony jest na konsumpcjonizm. To takie smutne. Nawet jemy po to by zaspokoić zmysł smaku, a nie dlatego ,że musimy jeść. Uzależnienie, teza mająca na celu udowodnić ,że zaspokajanie zmysłowych potrzeb jest najważniejsze w życiu na tym świecie. Naprawdę jedyne czego chcesz, to dobrze płatna praca, i mieszkanko gdzieś na 7 piętrze w Warszawie czy Berlinie? Wiem, że o to też trzeba się starać jak o wszystko, ale czy warto? Egoisto... Cokolwiek byś nie robił robisz to dla siebie, jesteś dobrym człowiekiem? Mówisz - chcę ułożyć sobie tylko życie, i być szczęśliwym... A ludzie w okół Ciebie? "Jak coś osiągnę - pomogę bliskim" Dlaczego tylko bliskim?! Dlaczego nie chcesz pomóc wszystkim? I proszę bez takich jak : "nie da się pomóc wszystkim". DA SIĘ! Bo nie dla wszystkich szczęście to to samo. Skąd ja biorę taką siłę do promowania takich treści? I to jeszcze dla takiej małej garstki ludzi która to czyta, a nawet nie przywiązuje do tego wagi.

Postanowiłem dołączyć do Partii politycznej - oczywiście Rucha Palikota, na dzień dzisiejszy za autorytet uważam tylko Pana Janusza, i Kubę Wojewódzkiego - mimo diametralnie innego podejścia do wszystkiego.

Mam wyryty lej w mózgoczaszce, od skroni do skroni, jestem tak zrysowany na tle emocjonalnym, że ja pierdolę. I najgorsze jest to ,że nie umiem cofać czasu. Gdybym mógł i tak pewnie by się nic nie zmieniło, ale mógłbym spędzić te ostatnie dni inaczej. A może i ostatnie trzy miesiące... Codziennie przechodzi mi przez głowę myśl, by po prostu pójść do domofonu tej środkowej klatki, tego pomarańczowego wieżowca wystukać dwie jedynki, i zapytać czy możemy pogadać. I co wam powiem z tej okazji? Boję się, że po takim niby nic nie znaczącym wydarzeniu, nie ważne czy do jakiegokolwiek kontaktu by doszło czy nie, stoczył bym się na tyle ,że nawet szpital psychiatryczny by mi nie pomógł. Mam serducho przepchane sentymentami, i nienawiścią do samego siebie. Ale chyba to tak zostawię, i tak spotkamy się kiedyś na szczycie....

A teraz pytanie do was :

Jaki wpływ miało by połączenie wszystkich krajów świata w jedną wspólnotę, z jednym rządem? I prawem jak w USA (w różnych częściach różne prawo)??

Może ktoś będzie na tyle miły ,że zaszczyci mnie komentarzem ;o

niedziela, 7 października 2012

Pochwal Się ;O


Dyskalkulia mną owładnęła, przez mój chmurny nastrój, pozostałość dnia uprzedniego. Bezceremonialnie mogę pogłębić tezę którą przy mnie wysnuto. A mianowicie " to ma sens póki sam tworzysz sens".
Tak truistyczne stwierdzenie, a ile w nim głębi. Od niedawna mam problem z rozrachunkiem opłacalności jakichkolwiek czynów których się dopuszczam. A nawet nie wiem czego ten ambaras dotyczy. Wiem tylko ,że robię coś i nie jestem pewien jaki wpływ będzie to miało na przyszłość. Z reguły moja intuicja pozostawała niezachwiana, jakby ktoś mną sterował. Opiekował się mną. Nadal z resztą myślę, że albo myślenie i wizualizacja celów daje mi taką władzę nad czaso-przestrzenią, albo to rola opiekuna duchowego :O Tak, nauczyłem się zwalniać czas, w trakcie medytacji. Jeszcze tylko kilka technik wzrokowych, i zwolnię czas optycznie- czy tam wizualnie - nie znam się. Ale poprawi mi to refleks. Muszę nauczyć się patrzeć, a kiedy to osiągnę, to zajmę się funkcjonowaniem bez wzroku, raz na jakiś czas np. 2x w tygodniu. Chcę odczuć świat inaczej. Wzrok jest dobrym narzędziem poznawczym ale jest "płytki" bo nie da się dostrzec najważniejszych rzeczy. Tak wychujany, trzy miesiące kłamstw, nadal się nie pozbierałem. Mimo ,że minęło tyle czasu. Nie ważne jest dla mnie nic innego po za zrozumieniem co kierowało Tobą wtedy? Dlaczego kłamałaś? Nie chciałaś mnie zranić? Zraniłaś - i kurwa za to Cię Kocham! :) 

Zaraz lecem do szkoły, ehm. Chciałem wziąć laptopa ale... Zapomniałem ,że poszła mi bateryja... Ale dziś powijam kogoś na dwór, mam dwie opcje + 1 (chwiejne). A może pójdę gdzieś sam? Do lasu... Muszę w sumie nagrać cokolwiek na 20k wyświetleń. To będzie pewnie składka filmików jakiś. I nawet mam pomysł :O Teraz mnie olśniło, ale jednak potrzebuję pomocy ;o

EJJ! TY! Ty przecież kamerę masz!! xDD Pomóż Mi Panno K.

(tak, tak, celowo napisałem taką zagmatwaną treść tam... em... no tam u góry ;> )

safgdfhejhg dfghad dafghdfa


Co jest ważne?
Cieszyć się czymś co możesz zyskać czy kupić, czy to co możesz stworzyć dla samego siebie?
To ,że ludzie widzą Cię szczęśliwym , czy to ,że jesteś szczęśliwy?

piątek, 5 października 2012

19009 wyświetleń


Muszę coś zrobić ciekawskiego na 20tyś wyświetleń. Nie wiem ogólnie czy tego bloga nie ukierunkować i nie zacząć promować. Ma ktoś pomysł jaki kierunek powinienem obrać, a może zrobić nowego?

Hollywood



Cała poniższa wypowiedź to hipoteza i spekulacja.

Dlaczego media przedstawiają "duchy, i demony" jako złe i niebezpieczne?
Byśmy się ich bali, i nie próbowali ich wykorzystać.

Jeśli odkrył byś nową właściwość jakiegoś przedmiotu, która była by dla ciebie korzystna, a nie chciał byś by ktoś inny z niej skorzystał - co byś zrobił?

a co jeśli magia istnieje? Co jeśli nie jest nam aż tak odległa? Skoro coś nie istnieje, to dlaczego cały czas wmawia nam się ,że tego nie ma? dlaczego cały czas pozostawiany jest ten dystans? Pisze o szkole czarodziejów - no ale magia przecież nie istnieje. My nie mamy nie wiedzieć o istnieniu czegoś takiego, my mamy wiedzieć. I być przekonani ,że to fikcja.

Dlaczego duchowość podzielona jest na dwie sfery? Boską i demoniczną? Czy demoniczna nie przypomina magii? Więc i boska powinna? duchowość może być synonimem magii?

Nie ma czegoś o czym nie wiemy, bo własnie ta wiedza jest nam podawana na złotej tacy - ta która ma pozostac ukryta. Jest nam tak podawana ,że kiedy jemy jeżyny ze świadomością ,że to warzywa tak naprawdę jemy - nawet nie mięso - a np. piasek.

Tak skrajnie formowana jest wiedza która dostajemy, z tej własnie dziedziny która ma być ukryta.
W takim przypadku nawet ktoś wtajemniczony w prawdziwość tej wiedzy, nie będzie miał siły przebicia przez media i to co jest już zasiane w ludzkich umysłach.

Zadam wam pytanie : Czym jest życie?

Nie pytam tu o biologiczną definicję.

Dla mnie - życie jest wszystkim w okół z czym mam styczność, czyli rodzice znajomi, hobby... Wszyscy ludzie których chociażby mijam, każdy zapach jaki czuję czy czułem, każda faktura którą mogę dotknąć
Ale także, ten blog, telewizja, internet, facebook, youtube, myszka komputerowa, fotel na którym siedzę pisząc to teraz. Zastanów się ile z twojego życia to coś wartościowego? I jak określić tę wartość?
Według mnie coś bezwartościowego przeszkadza w naszym rozwoju, i trzeźwym myśleniu. A mając styczność z 3tysiącami reklam dziennie mogę myśleć trzeźwo? I skupić się na rozwoju?

TAK - oczywiście!

Tak Ci się kurwa tylko zdaje, bo twój rozwój determinowany jest międzynarodową hipnozą, ty masz się rozwijać i nawet państwo Ci w tym pomoże, ale masz być taki jak oni chcą, sieją Ci w głowie incepcję, tobie się zdaje ,że dążysz do czegoś bo TY tego chcesz, co jest nieprawdą, ale sam tego nie zauważysz.

Nawet ja teraz pisze pod wpływem jakiegoś źródła, być może mam pisać coś takiego, by to co pisze dotarło do niewłaściwych ludzi, i utwierdziło ich w tym ,że pisze brednie. Może tak wygląda ta polityka, masz nawet nie myśleć o tym co piszę. Masz to tylko przeczytać, to taka szczepionka, by nikt inny o większej ogładzie niż ja nie wmówił Ci czegoś, nie pokazał Ci prawdy. Bo ty z tekstu który teraz pisze, nabierzesz swojakich przekonań by odpornie i wytrwale ślepo bronić się przed argumentami innych.

Więc to co piszę dotrze do wnętrza ludzi otwartych i nie zdominowanych jeszcze tym całym systemem.

Media to hipnoza, a szkolna edukacja to tresura intelektualna. Wszystko opiera się dziś na "rozumie". Na pierwszym miejscu stawiamy techniczną wiedzę i intelekt, potem sztukę, a na końcu duchowość. Przyjmując ,że to wszystko jest kierowane - możemy przypuszczać iże cała ta drabina czy też piramida rzeczy ważnych powinna być odwrócona.

To nie intelekt determinuje życie, a duchowość. Nie bez powodu stawia się teraz na rozrywkę.
My mamy nie myśleć, czy to tak trudno kurwa zrozumieć? Ja wiem ,że żyjesz w tym systemie od narodzin.
Ale się obudź w końcu, zajmij się sobą. To nie twoje paznokcie są najważniejsze, to nie mecz w telewizji czy śpiewanie na scenie. Bo to nie jest to czego sam chcesz, to jest to czego oczekuje od Ciebie system...

"Hollywood - zbiór słów pochodzenia angielskiego, symbolizuje las mający władze nad umysłem, mogący manipulować ludźmi którzy choć raz do niego weszli. (...)"

Wejścia na Bloga