Ccuj, bez piehdolenia, zaczynam - teraz : ) Największym moim problemem jest brak samodyscypliny, tego by robić coś jeśli to sobie wmówię.
Ostatnio oglądałem materiał motywacyjny gdzie pewien czarnoskóry Afro-Amerykanin mówił o tym ,że by dobrze żyć należy "biegać" i "czytać książki".
Biegać dlatego ,że gdy biegniemy, długo. Jesteśmy zmęczeni i chcemy przestać, bo wydaje nam się ,że to nasz limit, a jednak biegniemy dalej, o wiele dalej 4krotnie dalej i jeszcze możemy biec dalej - oznacza to ,że mózg wmawia nam iluzję "że nie damy rady". Kiedy wygramy z tym kulminacyjnym momentem, i mimo wszystko będziemy biec, to jest to nasze zwycięstwo. A dlaczego powinno się czytać książki ? Bo jakikolwiek ma się problem to przed nami żyło miliardy osób, i ktoś już z pewnością o tym napisał, więc musimy tylko znaleźć rozwiązanie.
Więc od dzisiaj, będę biegał o 9 rano, co dziennie, czy mi się będzie chciało czy nie. Książki będę czytał również, i to tak jak sobie zaplanuję, najmniej - godzina z książką, dziennie musi być :)
Cała reszta? Myślę ,że to później. Na razie muszę nauczyć się tej SAMODYSCYPLINY, by moje słowa dla mnie samego miały wartość :)
Przeczytałem notkę mojej bliskiej koleżanki, i podniosła mnie na duchu, nie wiem czy miała, ale to zrobiła :) Słucham sobie soundtracków z TES (obecnie Morrowind).
Dobra już Skyrim leci, Morrowind za dobrze znam :>
Z Tatusiem sobie piszę eski :>
I chyba zacznę rysować ? Ostatnio mam problem z wysławianiem się, więc może to dobry sposób ?
Miałem pisać książkę o Legacy of Kain, ale chyba natrafiłem na coś własnego, czmuby nie :O
Dobranoc wam : Amy
Klaudio
Mery ....
Z tatą jeszcze piszę więc dobranoc nie piszę :D (składnia :D)
KONIEC kurwa miał być, miał być, do cholery koniec... Nie chce mi sie analizować tego wszystkiego, wiem ,że to tylko moja bania, ale kurfa why ? To mnie przytłacza, nastraja mnie na hate.
Słonko na mnie świeci, ale co z tego? Moja ewolucja nie dobiegła jeszcze końca. Może nie potrzebnie sobie wmawiam i narzucam jakieś prawa moralne, i dążenie do człowieczeństwa. Może jeszcze tym razem nie mam nim być ? Może Nemesis bardziej pasuje? Może ktoś inny da radę zbawić ten świat ?
Jeszcze wszystko wychodzi nie tak, kurfa, nie wychodzę dziś z domu choćby na minutę, jutro też... może w czwartek wyjdę. Czuje się jak bym miał szkło w sercu a w mózgu pręt, a dusza wepchnięta w bańkę czasu.
Ciekawe czy małe dzieci mają marzenia by zostać terrorystą ? Ciekawe czy wiedzą za co walczą Ci ludzie. Ciekawe czy my wiemy ? Ciekawe czy oni istnieją w ogóle...
Gubię się, w tak skrajnie dziwnym sensie. (za dużo ludzi ma tego bloga, nie czuję się swobodnie - pisząc - to chyba pierwszy raz, od dawne kiedy czuje jak bym się żalił)
Czuję to. Mimo ,że założeniem było wygrać z wewnętrzną nienawiścią, to może jednak mam z niej skorzystać ? Mam dość oszukiwania siebie, dość. Spalone sentymenty... spalone... Jak widać to gówno daje... Minęło już ponad pół roku. Chore.
Najlepsze jest to ,że daje wmówić sobie, a nawet sam sobie wmawiam, co czuję.
Wkręcam sobie na banię Lacrimosa ....
Zaraz wstaję, i zrobię to w trybie "now" o 12.30 nowy dzień, czeka, dzień ciszy, przemyśleń spokoju. W którym nie będę się musiał martwić ,że czas ucieka. Jasne nie martwić się ?
Znów mógłbym przepowiadać przyszłość. Znów ktoś wmówił by mi , że się mylę.
Znów bym mu uwierzył. Znów bym żałował?
04.04 no to teraz nie wiem w ogóle co to było ;o
muszę to gdzies wstawić bo zniknie ;o
01:01-mysli o tobie 02:02-napisze do ciebie list 03:03-lubi sie z toba draznic 04:04-lubi cie 05:05-sni o Tobie 06:06-zdradza cie 07:07-przyjemny poranek 08:08-udany dzień 09:09-przygoda 10:10-ładny chłopak 11:11-niespodzianka 12:12-nadzieja 13:13-zdrada 14:14-myśli 15:15-pragnie 16:16-całus 17:17-kocha 18:18-pocałunek 19:19-wiadomość 20:20-napisze 21:21-tęskni 22:22-planuje randkę 23:23-nie może przestać myśleć 00:00-przyjemny sen
Adrian co z tobą...
Jak trudno być człowiekiem, jeszcze nim nie Jestem a dążąc do stania się nim, już jest tak trudno. Dawno temu? Nie raczej nigdy, ale nie w tym rzecz... Powinienem się tak bardzo przejmować, że zrobię krzywdę komuś, przez zbyt impulsywną naturę ? Rany psychiczne... A czy w ogóle mógłbym kogoś tak zranić ? Nawet nie wiem czy mamie na mnie zależy, czy tylko ... Jej nie wiem sam...
KONIEC! Co to ma byc pamiętnik kurfa? LOL.
Co sa ccuj mi wyłączył worda w ten dzień - właśnie ten ?! Bo mi zniknęło intro do książki ?! cuje ! (tata kazał nie przeklinać, a ja i tak zapominam.)
Przełom... nie musi być nagły prawda ? Śpiąc ostatnio czuję się jakbym marnował czas, zaś nie śpiąc marnuję go na nie spanie... abstrakcja.
Taa piszę sobie teraz jedną ręką więc nieraz nie chce mi się klikać alta lub shifta, soooorrrrrki...
Muszę ogarnąć szkołę, tzn tę jebaną frekwencję, bo nauczyć się czegokolwiek to banał...
Adrian nigdy nie wie czego chce... Przez to wiele zyskuje i wiele traci...
-Zdecyduj się idioto?! Jaki masz z tym problem? -No własnie brak zdecydowania jest problemem... -Co zyskasz, co stracisz... -Stracę to na czym obecnie mi zależy, a zyskam to do czego dążę... -Idiotyczne, zawsze dasz się przywrzeć do muru, nie uczysz się na błędach. -Od tego mam Ciebie głąbie :)
-Taa, tylko nie używaj słowa "przepraszam" cokolwiek byś nie zrobił. -A to czemu? -Bo to żałosne...
Chłopak wstał, chwycił laptopa za część w której umiejscowiona była matryca, o przeniósł komputer na parapet. Rozbieganym wzrokiem śledził poruszane wiatrem niepełnosprawne gałązki płaczącej wierzby.
Who is the King ?
-Nie rozumiesz, nie lubię być uzależniony od kogoś, a za razem uważam to za jedną z najpiękniejszych rzeczy w tym życiu. -Paradoks, całe twoje życie to paradoks Adrianie...
Mężczyzna uśmiechnął się, i przełączył kartę na YT ( Something In The Way )
Chłopak, zwrócił uwagę na kota który wszedł na ukrytą przed światłem głównej parkingowej lampy - ławkę. -Myślisz, że jeszcze mi potrzeba ? -Myślę ,że teraz ty decydujesz...
-Taka odpowiedź nic mi nie daje. Zrozum, nie wiem sam co mam robić nigdy nie wiem. Nie wiem czy chcę, nie wiem czy mogę. -Ogarnij się, jest Ci zimno, chce Ci się lać, a stoisz w samych gaciach o 5.10 przy uchylonym oknie... -Możesz je zamknąć... -Sam je zamknij, ja nie mogę. Ogólnie, nie wmawiaj ludziom ,że twoje nagłe głupawkowe zmiany nastroju to twoje alter ego, przyznaj ,że po prostu Ci się nudziło... -To przez ten napój :> -Dobra, idź siku, bo to uczucie mnie irytuje... Nastała cisza... słychać było tylko klikanie klawiatury w momencie pisania tych własnie słów, żaden z nas nie miał nic do powiedzenia do czasu aż to Adrian zaczął się zastanawiać czemu robi za NARRATORA ;o -Japierdole, ale ty jesteś zrysowany >.< -Zauważyłem ! Niepohamowany śmiech ich obu, rozbrzmiał zakłócając błogostan ciszy... -Taa ,też się zastanawiałem przez chwile, czy podkreśliło to słowo bo przez "ch" napisałeś czy "nie" miało być osobno :) -Beka, wiem.... jestem analfabetą :c Mrok nie był już taki mroczny jak niegdyś, noce zdawały się piękniejsze od dni, różowe=piernikowe chmury pokrywały całe niebo. -Chodź na ławkę? -Pograł bym na gitarze... -Mówię Ci stary idź zrób kawę w termosie i chodź na spacer. -Kusisz :> -Taka moja rola "dude". -Taaaa, pozdro dla Mary Lou :) -Haha, debil ;]
Chłopak zamknął okno zręcznym ruchem nadgarstka, jego ciało przeszył przyjemny dreszcz, a włosy zostały rozwiane trwającym niespełna pół sekundy przeciągiem. Położył się na materac z prześcieradłem w panterkę, laptopa oczywiście miał ze sobą. Dziwnym trafem nagle pomyślał o swoim Tacie... i o tym ,że coraz częściej chciał by go mieć bliżej siebie. Mężczyzna nie wytrzymał...
-Nie znam chyba bardziej dumnej istoty niż ty, no może "dolar", zawsze się tak pyszni, i wszyscy wchodzą mu do tyłka nawet na wigilii. Ale nie w tym rzecz... Dlaczego nadal jesteś święcie przekonany ,że to oni wszystko zjebali, i mają się teraz starać o twoją uwagę, kontakt, wsparcie i ciepłe słowa? -Dlaczego? Bo z mojej perspektywy wygląda to totalnie... I widzisz nie moge tej sprawy poruszyć tutaj, bo za dużo obcych ludzi to czyta, a to sprawy osobiste, nie tyle moje, czy mojej rodziny a konkretnie mojego Taty...
-Nienawidzisz go za to, a może nienawidzisz Jej? -Nie ma osoby której nienawidzę, tu nie o to chodzi... Chodzi o to ,że poczułem się przez jakiś czas jak bym był w kiepskim filmie, dramacie jakimś. Moja "męska" wtedy duma została po prostu "wyruchana" . Naprawdę nie znam innych słów które mogły by to tak dosadnie przedstawić. Wierz mi, już miałem Go za autorytet, coraz bardziej rozumiałem Jego czyny, a tak bardzo mnie zawiódł. Do niej jakoś nie mam żalu, choć powinienem, myślę jednak ,że Ona ma, choć ostatnio zdobyła się na odwagę i poszła się przywitać. -Kto to chrapie? Babcia czy Kacper? -Wiesz myślę , że inteligencję mamy wspólną więc... -Tak chciałem zmienić temat! Rób tę kawę.... -Przecież Mama wyśle mnie do jakiegoś zakładu, jak ogarnie ,że znów łażę po nocach ;o
-Takie tam gadanie, ale serio ogólnie nie wydaje Ci się ,że jesteś zdrowo jebnięty ? Wcale nie pozytywnie ;o Wykreować sobie drugie ja do tego stopnia by z nim gadać, i brać pod uwagę jego słowa? -Kto powiedział ,że w jednym ciele może być tylko jedna osoba? Skoro mózg sam jest w stanie korzystając z wsparcia duszy, utworzyć świadomość w świecie fizycznym? To nie może stworzyć ich dwóch ? -Taaaa, może jeszcze duszę podzielisz? -Oj nie przesadzaj nie jest tak źle, mam świadomość twojego istnienia tylko jak jesteśmy sami. -No nie powiem było by ciekawie, gdybyś słyszał moją opinię na temat wszystkiego co robisz, wszędzie, każdego dnia. -No nie powiem, ciekawe jest to iż, Ty jesteś bardziej określony niż ja, Ciebie znam, wiem na co Cie stać, i czym się kierujesz... -Ja wiem o tobie tylko tyle, że jesteś naiwny, ale przez tą głupotę ja się wzmacniam... -Mesjasz i... -Niszczyciel... -Myślisz ,że ... -Wygrasz ze mną? :>