wtorek, 30 kwietnia 2013

trihałs


Ostatnio snuję plany o niedalekiej przyszłości, jak to pustelniczo żyję gdzieś w lesie, w domku na drzewie. O tym ile kosztowało by drewno, w takiej formie w jakiej będę go potrzebował, jak zbadać bezpieczeństwo projektu, jak go komuś przedstawić skoro jest nadal tylko w mojej głowie. Myślałem o porządnym łuku, o komunikacji ze światem zewnętrznym.

//Zastanawiam się czy można wytresować gołębia, w taki sposób by po otrzymaniu do zjedzenia czegoś konkretnego, kojarzył to z jakimś konkretnym miejscem, i do niego leciał? ;o //

Chciałbym mieć sokoła, albo kruka, myślałem też o psie, i o budzie dla niego ukrytej pod ziemią ;o
O klatce na dwie kury z patyków, takiej by żaden lis ich nie zjadł. O winoroślach i takich fajnych dziurach, do zbierania wilgoci (wody) z gleby.
Myślałem nawet o wybudowaniu kominka, na drzewie. A to już z racji tego iż nie wyobrażam sobie nawet w obecnym abstrakcyjnym umyśle, tego ,że spędzam zimę w lesie. Choć moja wizja nabiera rozmachu. To już wygląda jak podniebny obóz (dobra podniebny to przesada). Martwię się jednak konstrukcją i tym czy bez sprzętu takiego jak wiertarka - to w ogóle wypali. A nie będę wiercił biednego drzewka, dla mojego widzimisię.


night traveler


There something inside you
It's hard to explain
They're talking about you boy
But you're still the same



Wtedy też powiedziałem jej niemal przez łzy, które nigdy przedtem tak z nagła nie zagościły w kącikach moich oczu :
-Nie chcę mieć z tobą miłych wspomnień...
Zignorowała to? Niemal tak perfekcyjnie jak gdyby tego nie słyszała, jakby manifestacja moich myśli, nigdy nie przekształciła się w zrozumiały przez nią sygnał. Prawie pewny łez które musiałem mimowolnie przywitać, otarłem oczy, lecz ich już nie było, wpadły tylko na chwilę zakręciły się jak Jehowe, czy kurator. Do teraz nie wiem, czy były one słodkie czy gorzkie...

Co było dalej? Było, troszkę było, jednak niczym nie nawiązujące do sytuacji która przypadła mi w pamięć. Abstrakcja jak w każdym śnie. A osoba do której powiedziałem w/w słowa, nie istnieje... to jakaś hybryda kilku dziewczyn które znam , znałem, lub które kiedyś istniały. Przytłaczające - ale uwielbiam sny. Miała twój uśmiech, a jednak w śnie zanim powiedziałem co powiedziałem, Wejrzałem przez sekund kilka w nasz były związek, i na bazie wspomnień wypowiedziałem te słowa. Nie pamiętam bowiem niczego prócz pozytywu, tak skrajnie innej rzeczywistości niż to co pamiętasz TY? Podświadomość przebija się coraz częściej do mojej codzienności, to taka wojna światów, tylko bez trójnogów. Chciałem wpłynąć na nią, tak jak niegdyś, bardziej ja skontrolować, przytrzymać na wodzy, a to ona robię sobie figle. Czasem się zastanawiam, czy świadomość którą żyje w tym nisko-wibracyjnym świecie, to aby na pewno ja.
Przez ostatni czas wiele rzeczy w życiu robię, czy myślę a pojawiają się jeszcze bardziej znikąd niż miały nawyk zwykle to robić. Ponosi mnie. Zaczynam być sobą, albo odbiegam od tego co nazwane zostało mną. JA - to bardzo skomplikowane pojęcie, odnosi się do tak wielu płaszczyzn ,iż nie jest dane mi spekulować na owy temat.
Co ciekawe zawsze jest inaczej niż jest zawsze. Mimo to daje się przez Ciebie oszukać. W snach drzemie naprawdę tak wielka potęga iż karzesz mi o nich zapominać, bądź znajdujesz sposób bym nie zyskał w nich świadomości? Znak senny jaki by nie był, traci swoją wartość w momencie kiedy komuś o nim powiem. To jak z klątwą miłości w której kiedy kobieta pokocha mężczyznę i mu o tym powie, ten umiera... Wystarczy o nim nie mówić? Nie wiem.

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Easy way bro ;o



Niezłe :O

Nie ma nic łatwiejszego niż wędrówka chodnikiem po którym wszyscy przemieszczają się w tym samym kierunku. Bieg po bezkresie który przecinany jest zewsząd tymi chodnikami, to dopiero wyczyn.

Chyba dlatego nie chcę chodzić do szkoły. Sam określę, kim jestem i an co mnie stać. A nie dam się pokierować systemowi, który pozwoli mi dojść tak daleko jak zaplanował ,że dojdę. Chodzi o mentalność.

Czy to gorsza droga? Nie wiem, na pewno trudniejsza. Każdego dnia słyszę śmiechy i hihy, kiedy mówię, że nie potrzebny mi papier ze szkoły, bo nie zamierzam pracować. Praca źle mi się kojarzy, to takie oddawanie swojego czasu, swojego życia, w ręce osoby która umie lepiej go spożytkować niż my sami. Przykre.

Ale będzie tego! Jutro (dziś rano) idę sobie pobiegać, next muszę ogarnąć pocztę, bo przyszła do mnie karteczka ,że mam do odbioru list polecony (mam szczerą nadzieję, że ktoś przysłał mi dowód osobisty i książeczkę wojskową...) miałem też iść na drzewo oblookać czy nie ma tam w trawie czapeczki, ale Kuba wybił mi to z głowy, stwierdzając ,że przecież nawet śmieci zabieraliśmy ze sobą, to kto zostawił by czapkę...

Ponoć ma b ładnie na majówkę, trzeba coś pokminić, jakieś piwko bym wypił w sumie.

Ogólnie jaram się serią Disciples - Again, teraz walczę z trójką na lapku, wcześniej grałem na PC ale nie wyrabiał, za długo trwała zmiana tury. Fabuła jest nieziemsko wciągająca, i klimat - świetnie. Według mnie trzyma fason i daje radę, na tle poprzednich części. Muszę ogarnąć co to za babka fabułę pisała, jakaś Rosyjska pisarka ponoć. 

Ekaterina Stadnikova
Tak się ta pani zwie, przyjrzę się jej, tak samo jak autorce fabuły Soul Reaver.Nie umiem używać googla najwyraźniej, bo mało co o tej pani znajduję, wezmę więc na celownik tę drugą, której nazwisko zaraz sobie wynajdę :D

Noo, jest trudno ;o




No i nie wiem jak ta pani ma na imię :< Ale znajdę to kiedyś! Teraz instaluje Dragon Nest bo brat męczy mnie od 2tygodni bym tę grę ogarnął.

Ściągnąłem tę grę w nocy, troszkę ogarnąłem, obudziłem brata - wpadła mam, zrobiła nois, i zabrała internet ;o i Teraz dopiero mogem wstawić moją blue note

niedziela, 21 kwietnia 2013

Poranek 5:5


Poszedł bym do tego lasu, choćby dzisiaj, pkp chyba traci dziś sens - inaczej, z obecnym repertuarem, nie mam czym sie popisać wokalnie, a i nie mam gitary w domq by coś ogarnąć na gicie nowego.

Nadal umiem robić salta ! NAwet w przód też!

Ptaki już śpiewają od 30 minut, i słyszę tego którego ostatnio pomyliłem, ale teraz on myli się sam. Robi takie serie po 3/4/5, ostatnio robił tylko 4, a ja 3. I albo się w końcu pomylił, albo się ze mną komunikował! Potem się speszył i uciekł, może liczyły na "Ptasiorkę"

Jak można się wyjebać, przechodząc pod reklamą molino? ehm, można jeśli ma się obok Amy ^^

Ściągam drugi raz tę dziwną grę, chcę sobie pochilloutować troszkę.

LAS <3 Może byłem niegdyś pustelnikiem, a może teraz mam się nim stać ?
Zbuduję potajemnie przed gminą domek na drzewie, taki konkretny ! Wybule na n niego trochę kasy, ale bede miał gdzie spać o ile jesień będzie cieplejsza.

Dlaczego gdy mnie mijasz czuję aż taką nienawiść, jakby pole morficzne twojego mózgu, chciało mnie pożreć... Ale uczysz się :) wiesz ,że najbardziej zaboli mnie twoja ignorancja, ale nie ma co się dziwić. Nie zasługuje nawet na twoje spojrzenie. Szkoda, bo tamten JA, tak jak tamta TY, nie istnieje.

"Dopiero kiedy pozbędziesz się wszystkiego co masz - zauważysz ,że masz tego zbyt wiele by się tego pozbyć..."

PARADOX/y

Zaczynam powoli, powolutku, widzieć więcej. Ostatnio dociera do mnie świadomość porównawcza. Mam wrażenie ,że kumuluje się we mnie energia wszechświata, i manifestuje się moim ciałem. Wątpię by ktokolwiek patrząc na mnie pomyślał ,że jestem nieszczęśliwy. Z drugiej strony powinienem martwic się tym jak ludzie w okół mnie odbierają? Jestem dość bezpośredni. Mogę mówić o wszystkim, i zrobić wszystko na co pozwala mi sytuacja, Lecz czy powinienem? To już moje wewnętrzne pytanie...

Świat i egzystencja, jest tak bardzo różne od tego co postrzegamy zmysłami, większość rzeczy nie jesteśmy w stanie pojąć, przez ogłupiający system, i środowisko w jakim się wychowujemy. Wątpię zarazem by były to ograniczenia umysłowe. Lecz żyjąc w materialnym, fizycznym świecie, trudno jest "wyobrazić" (wydobyć obraz z własnego wnętrza) czegoś co pozbawione jest kształtu, koloru, faktury... Niektóre rzeczy sa dla nas niedostępne, przez brak narzędzi do ich badania.

Rozwój technologiczny się kiedyś kończy, gdyż wszystko co człowiek tworzy, albo ma mu pomóc, albo go usatysfakcjonować. Po jakimś czasie, kiedy umysł ma w sobie taka potęgę, iż w raz z ciałem i świadomością, przenosi się z prędkością momentową setki lat świetlnych, na inna planetę? To po co komu statek kosmiczny?

środa, 17 kwietnia 2013

Nie ma nic mniejszego od atomów... - dobry sen nie jest zły.

Jest tak fantastycznie ciepło! Ktoś zmotywował mnie do napisania rozkminy, ale znów zacząłem rozkminiać za bardzo. Stworzenie świata, który nie będzie wpływał na ten nam znany, a ten nam znany nie będzie miał wpływu na ten nasz stworzony ? Chyba inny wymiar, bo nawet sen jest zależny od tego świata - nie mogę spać wiecznie kreując kolejne piętra mojego Aincradu... Naginanie tego świata jest ciekawym rozwiązaniem, od jakiegoś czasu nawet myślę ,że aby zmanifestować jakąś zmianę w tym świecie, trzeba użyć metod tu dostępnych + trochę magii = naszej wiary.

Tak bardzo nie chce mi się wdrażać w ten światowy system, ulegać mu nawet przez chwile...
Ale tak trzeba, by coś zmienić trzeba poznać to co jest, i wtedy zacząć budować coś swojego.
Coś co przerośnie widziana przeze mnie w szarościach dzisiejszą rzeczywistość systemową.

Ludzie już nawet nie widza jakimi niewolnikami sie stali, sądzą, ze tak już jest, takie jest życie.

Nie można się nawet w krzakach wysikać, bo to miejsce publiczne, a piesek mający niemal równej wielkości pęcherz leje Ci na samochód...

Myślimy o tym o czym pozwala nam się myśleć, mówimy to co pozwala nam się mówić, ale chwila !
Wcale nie ma cenzury! To blokada mentalna, masz w głowie sterownik który nie pozwala Ci na pewne myśli, bądź wypowiadanie słów w pewnym kontekście. Nikt nie może kwestionować systemu, jedyna obrona jest pseudo fakt ,że nic lepszego nie wymyślono "demokracja" , kapitalizm... niszczyciele planet.

Wejścia na Bloga