Jedno życie starcza na przeżycie wszystkiego ale nie doświadczenie tego. Innymi słowy starczy nam czasu na przeżycie czegokolwiek byśmy nie chcieli, lecz kosztem innej rzeczy którą chcieli byśmy przeżyć troszkę mniej :O
Ponadto nieraz przeżywanie nie jest do końca uwarunkowane naszą wolą. Ale biorąc pod uwagę prawie nieskończenie wiele linii czasu (światów równoległych) jesteśmy w stanie określić, że możliwe jest wszystko.
I tu Adrian zastanawia się nad swoja teorią "niemożliwości" istnienia nieskończoności. A może przed nieskończoność jest tak ogromna liczbą powtórzeń, szczegółów na poziomie mikro sekundowym iż sprawnie imituje nieskończoność ? Z drugiej strony czy rozkład czasu na mniejsze składniki miarowe ciągnie się w nieskończoność ? Nieskończone według mnie mogą być tylko dziedziny teoretyczne.
Jak prosta rysowana w zeszycie, teoretycznie nie ma początku i końca, a praktycznie ?
Tak samo jest z czasem, to klucz do zrozumienia nieskończoności gdyż jedną z dziedzin nieskończoności może być długość trwania czasu. Czas zaczyna się w teraźniejszości tak więc czy kończy? Skoro z każdą sekunda zaczyna się kiedy indziej? A może chodzi nam o czas jako wartość i stan fizyczny? Kiedyś gdyż powstał nasz świat, powstał i czas. I to o niego się rozchodzi? Czyli jak to w końcu jest?
Czas powiem i jego rozpad na mniejsze części mierzone - jest skończony na dwa możliwe sposoby:
1. pierwszy to ten gdzie to nie jesteśmy w stanie zbadać większego rozpadu czasu, gdzie to jednostka do której dotarliśmy służy do mierzenia czasu lecz traci charakter absolutny. Jak zegar mierzący czas który jest bardziej precyzyjny od samego czasu.
2.moment odkrycia jednostki w której czas przestaje istnieć i zatrzymuje się w miejscu. Innymi słowy jednostka w której sama jednostka nic nie znaczy i nie stanowi czasu ani nie jest jego żadną miarą. Tylko zbiór takich jednostek dawał by nam mierzalny czas. To tak jakby zatrzymać film, i wyodrębnić jego klatkę. Potem zaś dołączyć do owej klatki kolejną - dopiero wtedy czas zaczyna istnieć - oczywiście względem określonego układu odniesienia, możemy obserwować to zjawisko, i dla nas czas płynął by normalnie, zaś na ekranie monitora dochodziło by do zatrzymania bądź spowolnienia.
To iż jest to możliwe udowadnia nam fizyka, i samo robienie zdjęć, jesteśmy w stanie zatrzymać czas względem konkretnego układu odniesienia, i stworzyć z niego film (łącząc zdjęcia). Następnie film możemy przyśpieszać , cofać, zapętlać, i zatrzymywać - za pomocą służącego do tego urządzenia. Tak więc istnieje możliwość stworzenia urządzenia które dokona tego w innym układzie odniesienia jakim jest sam czas i nasza materia? Urządzenia wpływającego na czasoprzestrzeń? Teraz postawię wam dwa pytania na które odpowiecie sobie sami:
1.Czy czas nie kończy się czasem w teraźniejszości, i podróż w przyszłość nie istnieje w innej formie niż tej znanej nam od poczęcia?
2.Czy gdyby takie urządzenie istniało, ludzi nie przenosili by się do nas z przyszłości?
A może ludzi z przyszłości nie zdążyli stworzyć takich urządzeń? Bo jako rasa nie dożyli tego momentu ? ^_^
Rozkminy ciąg dalszy. Trochę o mnie i o pewnych "śmiesznych" pozornie wnioskach do których doszedłem po dzisiejszej drzemce.
Jakiś czas temu dużo "marnowałem" czasu an gry MMORPG i ogólnie gry sieciowe.
...marnowałem...?
Tak nie myślałem wtedy, myślałem jak skończyłem a teraz myślę całkiem inaczej.
Gry sieciowe symulują wiele życiowych sytuacji, takich jak porażki i sukcesy, odrzucenie ze strony innych, bądź wsparcie oferowane przez lepszych graczy. Kiedy ktoś sobie nie radzi często znajduje osobę która bezinteresownie poświęci trochę swojego czasu by mu w czymś pomóc. Kiedy mamy swoją postać która reprezentuje nas w całkiem "odmiennym" świecie zastanawiamy się nad jego Buildem, budujemy go tak by grało się przyjemnie. Dla każdego to indywidualna przyjemność, więc trudno określić ją precyzyjnie.
Podstawowe wnioski - staramy się w trakcie gry nie marnować czasu, nie róbmy więc tego w normalnym życiu. Rozwijamy swoje umiejętności by lepiej z nich korzystać i zarobić - dlaczego nie robimy tego w życiu codziennym. Jeśli stwierdzamy iż marnujemy czas bo za wolno się poruszamy, dodajemy punkty w prędkość poruszania się, jeśli coś takiego jak teleport nie istnieje. Jeśli łatwo nas zatruć, pakujemy w resistansy, jeśli odnosimy za duże rany, albo nie jesteśmy w stanie wykonać czegoś z powodu za małej siły, ćwiczymy siłę. Jeśli łatwo odeprzeć nasze zaklęcia - pakujemy w inteligencje i duchowość. Szukamy pomocy, piszemy do losowych ludzi. Praktyczne...
Dlaczego więc żyjemy i marnujemy czas na coś co nic nam nie daje, dlaczego mając Mage pakujemy punkty w strendża ? A nie w int i spr? Bo ktoś nam każe...
A jeśli masz postać i nie znasz jej statystyk, sprawdzasz samemu w czym jest dobra i rozwijasz umiejętności "te lepsze" bo z nich bardziej skorzystasz. Potem rozwijasz te które uważasz za przydatne. Więc ćwicz to co potrafisz, a kiedy dzięki temu będziesz mógł zarobić, wydaj rozsądnie tę kasę, by rozwijać się dalej lub rozwijać się w kierunku który był nieosiągalny z powodu braku funduszy. otco...
Przetrwałem trzeci związkowy kryzys, więc znów powinno być przez jakiś czas okej.
Lucid Dream <3
Masakra uwielbiam to, uwielbiam tych czystych ludzi i zajebisty system rządzący tamtym światem, na barce zamiast klubu plac zabaw, przed barką kiosk, z siedzonkami obok. Afroamerykanin chodzący z dziwnym "testerem" do narkotyków sprawdzający oczy :O Masakra. I ten Customization Box, którym się pod koniec zepsułaś. Taa, ale co się dziwić skoro ja byłem kotem jak z Kajit z TES. I nie zdążyłem się naprawić. Ale było też coś wcześniej, z/w
Ciekawostka były te panie na końcu placu zabaw, znałem je, dziwne ,że akurat one się tam pojawiły i grały w Blade nad Sword :O LOL
Teraz muszę podzielić notkę na 2x1 bo ktoś ma wpaść na herbatę ;o
Zasnąłem z słuchawkami na uszach i podświadomie wiedziałem ,że jak skończy się play lista to muszę wstać by podłączyć telefon do ładowarki (bo rano trzeba wcześniej wstać). No i się skończyła, Adrian wstał znalazł telefon wziął 3 łyki wody, i już nie zasnął - czuję się wyspany i pobudzony do życia :O
LOL
Więc piszę sobie tutaj, dawno nie pisałem nic wartościowego, a zapewniam ,że potrafię.
temat na dziś :(BADUUM TSSS!) : KWINTESENCJA ŻYCIA
"Ta, jasne myślę ,że wszyscy są głupi i ślepi więc was oświecę..."
Nie mam czasu normalnie wyjść na ławkę i pomyśleć, więc robię to zawsze gdy mam LD.
I tak przez krótką chwilę słuchając przy okazji muzyki z real (co trudno jest nieraz wyselekcjonować), siedziałem i myślałem <3 (uwielbiam myśleć, dobrze ,że nadmiar myśli nie zabija) o życiu. Aż nagle ogarnąłem ,że gdybym był w stanie wysypiać się dobrze w cyklach 2x2x1,5h (innymi słowy rano dwa razy po półtorej godziny (1,5h snu, 30 minut np. czytania i kolejne 1,5h snu)) to 6h bym spał rano i wieczorem. Od wieczorem do 6 rana bym pracował.
Więc 24-12-6-1=5h. 5 godzin życia z całego dnia było by dla mnie (-1 na dotarcie do pracy itp)
Spał bym "gdzieś" na ławce w parku czy na wyspie, albo na lotnisku. W nocy bym pracował (zarabiając około te 1500zł(no niestety takie realia)), nie musiał bym mieć domu, gdybym tylko ogarnął myć się u kogoś (płacić mu te 150/200zł za fatygę) i mam 1300zł na wyżywienie (najem się za 200/300. więc mam kafla. 5h życia mogę spędzić jak chcę biblioteka? znajomi ? sport? rekreacja? nauka? opcji jest wiele bo są pieniądze na to. Więc ja się pytam dlaczego ludzie żyją w taki sam sposób ale płacą kosmiczne pieniądze np. za wynajem mieszkania. nadal mają 5h życia, nawet mniej, i maja mniej kasy o około 500zł.
Rozkminy ciąg dalszy (wiem ,że to co napisałem wyżej według większości by nie przeszło (ale sprawdzę to :>))
Poniekąd wolnego czasu w życiu dorosłym (rodzina + dzieci) i pseudo dorosłym (własne mieszkanie) nie MA! To chore, sprzedajemy swoje życie my móc żyć? Jaki w tym sens?
Idziesz do pracy gdzie ktoś w zależności od tego co w niej robisz wycenia twój czas. np 5zł za godzinę twojego życia, nieraz 8zł a nieraz 20. Świadomość tego jak to funkcjonuje jest kluczowa, lecz wiemy dobrze iż mimo świadomości potrafimy robić coś co w efekcie końcowym nie jest dla nas korzystne - dajmy na to papierosy. Gdybyśmy mogli wejrzeć w strumień czasu, i zobaczyć konsekwencje naszych działań z pewnością wielu by zrezygnowało.
Dlatego postaw się w takiej sytuacji :
Zostały Ci dwa dni życia, 48 godzin (niech będzie schematowo).
Masz możliwość sprzedać cały swój dzień za 240zł (10zł/h (jaki chory przelicznik pieniędzy na czas, tak to prędkość można mierzyć...) robisz to ?
Za 240 zł możesz kupić cokolwiek co będzie służyło ci przez kolejne 24h, potem zniknie (dla ciebie), na prawdę oddał byś dzień swojego życia za jakiekolwiek pieniądze?
W drugą stronę taki przelicznik nie działa, nie zawsze da się kupić życie, pamiętaj...
Kto i jakim prawem wycenia nasze życie? Oczywiście ten który płaci, płaci pieniędzmi które otrzymuje za swoje życie. Wycenia nas według tego jak wartościowa rzecz robimy, nie jak wartościowi jesteśmy. Możemy być doskonałym ratownikiem medycznym, możemy mieć wiedzę na ten temat, i umiejętności pomagające ratować i przedłużać życie ale... pracujemy jako tania siła robocza na jakiejś produkcji - dostajemy 7zł/h. Bo robimy coś co może robić każdy po kilku dniowym szkoleniu. Dlaczego pracujemy jako siła robocza? Bo mimo naszej wiedzy i umiejętności nie stać nas na kurs, na papier który zaświadczy o tym ,że coś umiemy, nie stać nas bo mamy do utrzymania rodzinę, nie stać bo sprzedajemy swoje życie, by żyć.
To jest praktyczne by człowiek miał dowód osobisty, tak samo jak zaświadczenie o tym ,że coś potrafi. Ale dlaczego by owo zaświadczenie zdobyć, trzeba dużo zapłacić (życiem w każdym możliwym przypadku) pieniądze mamy bo my sami lub ktoś kto nam je dał, sprzedał kilkanaście godzin życia (taaaa albo wygrał w lotka), inna forma? Biegaj do szkoły na dzienne lub zaoczne sprzedajesz swoje życie, tyle iż owe pieniądze idą od razu na określony cel. I co?
Powiesz, nie no stary robię to dla siebie, przecież uczę się tam za darmo, i będę miał "papier".
Wiesz czemu musisz sie uczyć "tam" i tak "długo"? Bo Cię oduczyli jak się uczyć. Nauczył byś się tego w domu w czasie kilkukrotnie krótszym, ale bombardują Cię "rozrywką" i wieloma rzeczami które cię od tego odciągnie i wmówi ,ze by coś umieć musisz iść do tego piepszonego budynku i tam siedzieć. Szkoła dostaje kasę za to ,że tam jesteś przez co może stawać się coraz to atrakcyjniejsza i przyciągać uczniów. Państwo ma zaś gwarancję ,że stanie się tym kim będzie chciało byś był. PROSTY UKŁAD. Sprzedajemy życie, na każdym kroku.
Dlatego weź życie w własne ręce, znajdź dziedziny w których nie stracisz czasu tylko po to by mieć czas. Nauka dzienna to najgłupsza forma nauki jaka powstała i pewnie gorszej nie wymyślą. (w tej formie najgorsza) jak masz 18 lat i zapierdalasz na dzienne, to jesteś ignorantem, system który wpajano ci przez 18 lat wyżarł Ci już mózg... Oczywiście nie najeżdżam na nikogo, bo to nie wasza wina. Brak świadomości jest usprawiedliwieniem w tym przypadku. Niektórzy z was chodzą do szkoły w celach rozrywkowych (podwójny debilizm), rozrywka jest najmniej potrzebna do życia, jest wręcz destruktywna. Do czego zmierzam - wiem gubię się, to przez tę drzemkę energetyczną (im just numb).
Inwestujcie czas w wiedzę i umiejętności które się wam przydadzą i rozwijajcie je!
Serio prawdziwa wiedza obroni się przed każdą próbą. Starajcie się zarobić samemu w jak najbardziej optymalnych warunkach. Nauczcie się czegoś co przyniesie wam zysk, a nie będziecie marnować życia - robiąc to. Naucz się rysować, i sprzedawaj portrety, szkicuj, twórz grafikę komputerową i ją sprzedawaj. Naucz się programować i sprzedawaj małe praktyczne programy. Naucz się strzyc włosy i rób to w przyjacielskim gronie. Maluj paznokcie,rób tatuaże,maluj na szybach witraże,ucz ludzi jak się uczyć, graj na gitarze w jakimś pubie.
Serio tego jest dużo, praktyczne umiejętności na których można zarobić bez potwierdzenia ich posiadania. W miedzy czasie ucz się czegoś konkretnego np.języka, ratownictwa, ekonomi, studiuj inteligencję finansową, ucz się pływać. A gdy zdobędziesz fundusze zapłać jednorazowo za zaświadczenie które umożliwi Ci dobre zarabianie dzięki temu ,że masz papier, i nadal nie będziesz marnował życia, bo czas w "pracy" będzie służył tobie samemu i jeszcze dostaniesz za to kasę, na dalszy rozwój. W końcu zainwestujesz w coś konkretnego, stworzysz firmę, wypromujesz ją jeśli tylko masz dobry pomysł i ambicje. Zaczniesz otrzymywać dochód pasywny - innymi słowy masz kasę za to ,że dajesz zarobić innym. (tak to trzeba nazywać).
Napisałem Ci jak dotrzeć do poziomu życia który każdego usatysfakcjonuje, skorzystasz z tego? Czy wolisz zapierdalać i martwić się o to czy po szkole znajdziesz pracę ?
PS. I jeszcze jedno, nie możesz znaleźć pracy? Stwórz sam sobie stanowisko :)
-Masz w tym rację, aczkolwiek gdyby ktoś usiłował mnie
zabić, wszedł by do mego pokoju, a ja bezwiednie oczekiwał bym twych słów.
Które niewątpliwie usłyszał bym, jako echo w mojej głowie leżąc w kałuży błękitnej
krwi…
Mężczyzna, a raczej młody chłopak, co można było już
stwierdzić po tym jak odwrócił się teraz do Ateny. Skrzyżował ręce na wysokości
piersi i drgnął, co sugerowało iż poczuł dreszcz.
-Mamy lato, więc nie wyziębienie organizmu spowodowało
dreszcz na twojej skórze, czyżby dopadł cię lęk o Panie?
Młodzieniec, podszedł do stolika który stał nieopodal łóżka, na jasnym
drewnianym meblu leżała biała uroczysta szata którą wziął do ręki i okrył
plecy, wkładając dłonie do rękawów zaczął mówić.
-Myślę ,że to pewien rodzaj podniecenia, swoistej
ekscytacji, nie lęk matko, znasz mnie jak nikt inny, czy bałem się czegoś
kiedykolwiek?
-Strach pojawia się wtedy gdy nie wiemy czego możemy się spodziewać
Panie, a niewątpliwie nie jesteś w stanie przewidzieć tego co dziś będzie miało
miejsce.
Zapiął guziki, przewiązał w pasie sznur, po czym wrócił do
okna, znów przybierając pozę w jakiej trwał kilka minut wcześniej.
-Wszystko jest już przygotowane, czekamy tylko na twoją
magię.- Atena złączyła przed sobą dłonie.
Zapadła cisza która została jednak zaburzona przez
lakoniczny i pełen beztroskiego wyrazu głos Asuday.
-Uwielbiam do miejsce, park będący centrum zakonu, jak i
samym środkiem całego miasta. Niedługo jesień, i wszystkie te teraz zielone
liście dębów zmienią się w czerwień, a potem w słoto. I złotym dywanem przykryją
połacie kamiennego bruku, i wydeptanych ścieżek. Mam nadzieje ,że zdążę
odwiedzić to miejsce jeszcze nim spadnie pierwszy jesienny deszcz i złoty dywan
przesiąknie wilgocią i brudem.
-Mój Panie…
-Wiem, wiem… Czekałem na ten moment od czterech lat, od
kiedy odkryłem tę dziedzinę nauki teraz jednak nie śpieszno mi do tego…