Czas jest emocją, emocja
jednak jest w naszej głowie. To od naszej wewnętrznej interpretacji zależy jak
zareagujemy na jakąkolwiek akcję. Lecz jeśli wszystko jest wibracją to nasze
myśli i emocje także. Z tego wynika ,że kreując siebie, swoje wnętrze możemy
kreować świat który nas otacza. Masa ludzi ostatnio uważa dziwne abstrakcyjne
teorie naukowe, za fakty. Kiedy pierwszy raz natrafiłem na stwierdzenie
„wszystko jest wibracją” po pierwsze nie rozumiałem go, po drugie było to
jedyne źródło na którym autor artykułu opisywał tę teorię. Teraz zaś, nawet nie
szukając znajduję nawiązania. Kiedy oglądam recenzje jakiejś książki, czy
poradnika o samorozwoju słyszę słowa o wewnętrznej motywacji, i kreowaniu swojego
życia przez wizualizację. Wszystko jest kreacją… Ale jeśli by pokierować życiem
na swój własny sposób wystarczy skupić się na wizualizacji i nauczyć dostrajać
wewnętrzną wibrację do otaczającego nas świata, to czy kiedy nauczyło by się
tego perfekcyjnie kilka osób, nie powstał by chaos. Czy nie powstały by
paradoksy kiedy dwie osoby chciały by tego samego? A może każde istnienie
generuje swoją linię czasu, i kiedy przejmuje władzę nad życiem – łagodnie
przechodzi do wymiaru równoległego, w którym to tylko ona posiada zdolność
naginania czasoprzestrzeni przez wibrację? Może ograniczają nas jakieś prawa
wyższe? Może osoba o większym dostrojeniu dojdzie do celu, druga zaś o
mniejszym potencjale wibracyjnym, nie? Prawo wibracji mówi jednak o tym ,że
jesteśmy w stanie wszystko, na odpowiednim etapie zaawansowania gęstości
duchowej. Czyli jest szansa ,że osiągniemy swoje marzenia wbrew marzeniom
innych? Dostroimy się w taki sposób ,że zmienią się marzenia naszego
konkurenta? To otwiera przed nami nieziemskie perspektywy. Nieziemskie. I teraz
gdy wychodzi słońce, decyduję się jednak zastosować do swojego planu dnia który
nabazgrałem wczoraj wieczorem(dziś w nocy). Bo przecież każdy może wszystko, bo
wszystko jest tym samym. Zależy to tylko od tego kto nad tym zapanuje J
piątek, 4 stycznia 2013
poniedziałek, 31 grudnia 2012
Imagination
Jeśli zgadza
się z tobą wiele osób w wielu kwestiach to albo jesteś szarakiem jak cała
większość ludzi wokół ciebie albo przesadnie zależy ci na tym by cię rozumieli
nawet wbrew swoich przekonań.
Nie możesz być sobą kiedy wychodzisz do ludzi, bo gdy powiesz co myślisz, naprawdę zaczniesz nudzić. Stwierdzenia ,że jesteś chory nienormalny, śmiechy hihy za plecami, wolisz zamknąć się pod kloszem i żyć jak oni sami. Mówić to co chcą usłyszeć, robić to co oni chcą widzieć, będziesz żył pod dyktando i sam przestaniesz widzieć cokolwiek. To co nie zbadane, co wycieka z twojej głowy, żaden bandaż nie pomoże, Umieranie to proces nie jest jedną chwilą, ty ciągle umierasz nie myśl ,że inni żyją.
2powody1cel
Jeden powód
brzmi szlachetnie, drugi przynosi nam korzyści. Innymi słowy, gdy cos robimy
zawsze jeden z naszych powodów jest ukryty, jest tylko dla nas, drugi zaś
ukazujemy ludziom dookoła, by uważali nasz za szlachetnych ludzi. Zastanowiłem
się więc, co jest moim celem, i co jest powodem moich działań, czy też planów.
Chcę zmienić świat na lepsze, diametralnie, całkowicie odmienić ludzka
moralność, usunąć przemoc i korupcję, dać szczęście ludziom od tak.
To jest mój cel, chcę zrobić to bez interesowanie dla tego świata? Czy też chcę pochwały? Uznania, chcę być na szczycie szczytów, chce być podziwiany? Myślę ,czy wspinanie się na szczyt nawet z tak idealną ideologią nie zepsuje mnie do tego stopnia, że gdy już to osiągnę, trudno będzie mi się z tym rozstać. Dojście na szczyt w trakcie jednego życia? Kosmicznie trudne. Więc gdy bym to pozyskał, był bym światem, czy mógł bym oddać wszystko bardziej kompetentnym ludziom którzy pokierowali by „światem” nadal, jakiejś radzie? Czemukolwiek? Co mi nie pasuje w tym świecie? Zastanawiam się nad tym za każdym razem gdy myślę o tym celu. Ile razy byłem w stanie zawrócić, bo myślałem – „Adrian, źle Ci? W każdym momencie jakim tylko chcesz możesz wziąć życie we własne ręce, mieć pracę dom, samochód…” i BOOM! Koniec. Praca? Dom? Samochód?
Mam sprzedawać życie by dostać pieniądz za który mam żyć? By znów sprzedawać życie? Mam mieć Dom za który mam płacić by w nim żyć, mam tracić życie by móc żyć w tym domu by sprzedawać życie by móc żyć i utrzymać ten dom? By móc znów sprzedać życie?
Mam mieć samochód , za który muszę zapłacić, a by nim jeździć znów muszę płacić? A by płacić muszę sprzedać swoje życie… Taa, mogę się wybić – bo mogę, i to zrobię. Ale mam mieć świadomość ,że inni ludzie mają żyć wedle tych zasad? Mają sprzedawać swoje życie kiedy ja wyleguje się w dżakuzi? Nie zarobię na wszystkich, ale mogę zarobić tyle by zacząć się liczyć, a wtedy dam wam na tacy nowy system. Do tego zmierzam? Naprawdę robię to dla kogoś? Czy nadal dla podziwu? Dla uzyskania mienia osoby która zniszczyła wszystkie systemy, przedarła się przez zapory i zwyciężyła? Naprawdę to życie mało mnie obchodzi, ale innych obchodzi bardziej… Chcę sprawić by mieli czas się nad nim zastanowić, i by w końcu przestali go sprzedawać. Bo to nie jest ani początek ani koniec egzystencji, to jest jedna z jej setek części, czym więcej będziemy mieli czasu tym lepiej go wykorzystamy, nawet na głupoty, ale będziemy robić coś z chęcią – bo tak chcemy a nie bo ktoś nam karze. (niektórych nie da się już uratować bo system wrył im się za bardzo w głowę, i myśl systemu stała się przewodnią myślą ich życia – czyli – żyj by zapierdalać, zapierdalaj by żyć….
Subskrybuj:
Posty (Atom)








