czwartek, 2 maja 2013

Green_Mind_BRO !



Cóż za strata mam tylko 5/8, Niby takie logiczne i jasne, a musiałem an to wpaść by to zrozumieć :O
Take this green way :O

1. Czas jest bezpośrednio połączony z materią, dlatego w wielu pracach mowa jest o czasoprzestrzeni. Da się zauważyć skoki materii, tak jakbyśmy zamykali i otwierali oczy, i dostrzegali obserwowany punkt w nieco innym miejscu. Nasza rzeczywistość, a raczej nasz wzrok upłynnia nam ten ruch, lecz nie jest on niczym innym jak klatkami, identycznie jak w filmie.

2. Przekrój atomowy - tak można nazwać przekrój gdzie grubość jednej z warstw jest równa grubości średniej wielkości atomów które wchodzą w jej skład. Można w ten sposób opisać organizm, w czasie. Wystarczy zmienić strukturę. Co Ciekawsze, dopiero gdy dokładnie wszystko jest na swoim miejscu możemy mówić o odzwierciedleniu. To jak zapis graficzny w komputerze, bryłę tworzy się warstwa po warstwie z dwuwymiarowych obiektów.

3. W stanie nieważkości - kiedy na nie musimy walczyć z grawitacją, energia potrzebna nam do wykonania obrotu jest o wiele mniejsza niż w przypadku normalnego stanu poddanego grawitacyjnemu przyciąganiu. Da się obliczyć moment próżni grawitacyjnej, i czas jego trwania aż do wyrównania się siły wyrzutu z siłą grawitacji. Dlatego salto powinno się robić w momencie próżni grawitacyjnej. Nadając ciału odpowiednią pozycję, która zmniejszy opory ruchu jakim jest dla nas powietrze, dokładając do tego odpowiednią energię, jest możliwe osiągnięcie większej liczby obrotów, lecz muszą się one mieścić w czasie w jakim jesteśmy w stanie nieważkości.

4.Trans świadomościowy. Autohipnoza która odbierała by nam świadomość i przywracała nam w fizycznym miejscu docelowym, lub o ustalonej godzinie. W trakcie gdy nie jesteśmy świadomi tego co robimy (nasza świadomość śpi, jak w trakcie drzemki) nasza podświadomość kieruje nami i naszym ciałem, w identyczny sposób jakbyśmy bili tego świadomi. Innymi słowy, człowiek idący obok nas, nie jest w stanie dostrzec momentu w którym wchodzimy w owy trans i kiedy z niego wychodzimy. Po prostu wycinek ten kierowany jest przez podświadomość, i w niej też zostaje. Tak jak w trakcie odurzenia alkoholowego kiedy tracimy film, z tym ,że w takim przypadku jesteśmy bardziej ogłupieni.
Zastanawiałem się przez dłuższy czas, jak by to wyglądało, i doszedłem do w niosku, że w mniej więcej w/w sposób. Myślałem też o wyłączeniu funkcji myślących, wtedy jednak szli byśmy jak odrętwiali. Myślałem o tym mówiąc za razem z kolegą, mówiąc o tym ,że mógłby odzyskać swoją świadomość dopiero w jakimś miejscu do którego zmierzamy, teleportując się świadomością. Kiedy sobie to wkręcał pomyślałem ,że się nie udało, albo nie uda, ponieważ nie zna żadnej techniki autohipnozy a za razem, cały czas ze mną rozmawia, wtedy naszła mnie myśl ,że owszem rozmawia, lecz mogło być to kierowane podświadomością.
Uzyskując owy stan, mogli byśmy bezpiecznie podróżować nie martwiąc się o to iż MY - jako nasze fizyczne ciało, zrobimy coś nieodpowiedzialnego, gdyż nieświadomie, za pomocą podświadomości zareagujemy identycznie jak reagowalibyśmy w trakcie świadomej egzystencji. Chcąc dojść do punktu który jest oddalony od nas o godzinę marszu, wystarczyło by wejść w stan hipnozy, po czym po kilku (jak dla nas ) sekundach ocknąć sie właśnie w tym miejscu.

5.Świadomość - to istota istnienia. Nawet w naszym fizycznym ciele możemy uświadamiać siebie w tym twierdzeniu. W momencie kiedy ktoś idzie obok nas, rozmawiamy z nim, i nie przerywając zdania zatrzymuje się, by zawiązać buta. Znika nam z oczu. Słyszymy jednak jego głos. On jako obiekt obrazowo fizyczny - nie istnieje względem nas. Istnieje tylko jego głos, jeśli podejdzie do nas, i nas dotknie, będzie istniał jako fizyczna namacalna forma. Lecz nadal nie będzie istniał jako obrazowe odzwierciedlenie fizycznego obiektu. Co za tym idzie, nasze zmysły są przystosowane do odbioru tylko kilku konkretnych ścieżek danych. Mogą więc istnieć "cosie" których nie da się zbadać za pomocą dostępnych dla nas ścieżek. Zamykając oczy dotykając drzewo, tylko przez dotyk mamy dowód na jego istnienie, ale jest to tylko dowód na dane odczucie, czujemy "coś" bo to czujemy. I mimo iż wydaje nam się iż po otworzeniu oczu ujrzymy w swoich dłoniach obiekt, wcale nie musi tak być, chyba ,że fizyczna obiętość jest domeną materialnych obiektów, według mnie wszystko co odczówamy jest domena materii. Lecz istnieje wiele niezbadanych "obiektów" które teoretycznie można by usłyszeć a nie zobaczyć , tak jak zobaczyć a dotknąć nie, i tak jak dotknąć a nie móc chwycić. Istnieje tylko to czego doświadczamy, nie istnieje nic, co nie jest w 100% przyjęte przez nas za istniejące. W momencie otrzymania informacji o kataklizmie w azji, możemy być 100% pewni jedynie przekazu głosowego które odebrał nasz zmysł słuchu, sens zdania i jego prawdopodobieństwo z racji prawdopodobieństwa nie może wynosić 100% Tak więc owy kataklizm nie istnieje dopóki nie przekonamy siebie iż tak nie jest.
Działą to w obie strony, jesli przekonamy siebie do czegoś co relatywistycznie nie istnieje, biorąc za odniesienie wszechświat, my możemy w 100% wiedzieć iż jest. Bo świadomość kreuje nasz świat. I nie jest ważne iż ktoś widzi innym to co ty widzisz, jeśli jesteś pewien w 100% ,że coś słyszysz. Nawet najnowocześniejsze urządzenie nie wyperswaduje na tobie zmiany zdania. Bo niby jak ? - Przecież ja to słyszę !?

Ile_warta_jest_godzina_pracy_w_Polsce



wtorek, 30 kwietnia 2013

trihałs


Ostatnio snuję plany o niedalekiej przyszłości, jak to pustelniczo żyję gdzieś w lesie, w domku na drzewie. O tym ile kosztowało by drewno, w takiej formie w jakiej będę go potrzebował, jak zbadać bezpieczeństwo projektu, jak go komuś przedstawić skoro jest nadal tylko w mojej głowie. Myślałem o porządnym łuku, o komunikacji ze światem zewnętrznym.

//Zastanawiam się czy można wytresować gołębia, w taki sposób by po otrzymaniu do zjedzenia czegoś konkretnego, kojarzył to z jakimś konkretnym miejscem, i do niego leciał? ;o //

Chciałbym mieć sokoła, albo kruka, myślałem też o psie, i o budzie dla niego ukrytej pod ziemią ;o
O klatce na dwie kury z patyków, takiej by żaden lis ich nie zjadł. O winoroślach i takich fajnych dziurach, do zbierania wilgoci (wody) z gleby.
Myślałem nawet o wybudowaniu kominka, na drzewie. A to już z racji tego iż nie wyobrażam sobie nawet w obecnym abstrakcyjnym umyśle, tego ,że spędzam zimę w lesie. Choć moja wizja nabiera rozmachu. To już wygląda jak podniebny obóz (dobra podniebny to przesada). Martwię się jednak konstrukcją i tym czy bez sprzętu takiego jak wiertarka - to w ogóle wypali. A nie będę wiercił biednego drzewka, dla mojego widzimisię.


night traveler


There something inside you
It's hard to explain
They're talking about you boy
But you're still the same



Wtedy też powiedziałem jej niemal przez łzy, które nigdy przedtem tak z nagła nie zagościły w kącikach moich oczu :
-Nie chcę mieć z tobą miłych wspomnień...
Zignorowała to? Niemal tak perfekcyjnie jak gdyby tego nie słyszała, jakby manifestacja moich myśli, nigdy nie przekształciła się w zrozumiały przez nią sygnał. Prawie pewny łez które musiałem mimowolnie przywitać, otarłem oczy, lecz ich już nie było, wpadły tylko na chwilę zakręciły się jak Jehowe, czy kurator. Do teraz nie wiem, czy były one słodkie czy gorzkie...

Co było dalej? Było, troszkę było, jednak niczym nie nawiązujące do sytuacji która przypadła mi w pamięć. Abstrakcja jak w każdym śnie. A osoba do której powiedziałem w/w słowa, nie istnieje... to jakaś hybryda kilku dziewczyn które znam , znałem, lub które kiedyś istniały. Przytłaczające - ale uwielbiam sny. Miała twój uśmiech, a jednak w śnie zanim powiedziałem co powiedziałem, Wejrzałem przez sekund kilka w nasz były związek, i na bazie wspomnień wypowiedziałem te słowa. Nie pamiętam bowiem niczego prócz pozytywu, tak skrajnie innej rzeczywistości niż to co pamiętasz TY? Podświadomość przebija się coraz częściej do mojej codzienności, to taka wojna światów, tylko bez trójnogów. Chciałem wpłynąć na nią, tak jak niegdyś, bardziej ja skontrolować, przytrzymać na wodzy, a to ona robię sobie figle. Czasem się zastanawiam, czy świadomość którą żyje w tym nisko-wibracyjnym świecie, to aby na pewno ja.
Przez ostatni czas wiele rzeczy w życiu robię, czy myślę a pojawiają się jeszcze bardziej znikąd niż miały nawyk zwykle to robić. Ponosi mnie. Zaczynam być sobą, albo odbiegam od tego co nazwane zostało mną. JA - to bardzo skomplikowane pojęcie, odnosi się do tak wielu płaszczyzn ,iż nie jest dane mi spekulować na owy temat.
Co ciekawe zawsze jest inaczej niż jest zawsze. Mimo to daje się przez Ciebie oszukać. W snach drzemie naprawdę tak wielka potęga iż karzesz mi o nich zapominać, bądź znajdujesz sposób bym nie zyskał w nich świadomości? Znak senny jaki by nie był, traci swoją wartość w momencie kiedy komuś o nim powiem. To jak z klątwą miłości w której kiedy kobieta pokocha mężczyznę i mu o tym powie, ten umiera... Wystarczy o nim nie mówić? Nie wiem.

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Easy way bro ;o



Niezłe :O

Nie ma nic łatwiejszego niż wędrówka chodnikiem po którym wszyscy przemieszczają się w tym samym kierunku. Bieg po bezkresie który przecinany jest zewsząd tymi chodnikami, to dopiero wyczyn.

Chyba dlatego nie chcę chodzić do szkoły. Sam określę, kim jestem i an co mnie stać. A nie dam się pokierować systemowi, który pozwoli mi dojść tak daleko jak zaplanował ,że dojdę. Chodzi o mentalność.

Czy to gorsza droga? Nie wiem, na pewno trudniejsza. Każdego dnia słyszę śmiechy i hihy, kiedy mówię, że nie potrzebny mi papier ze szkoły, bo nie zamierzam pracować. Praca źle mi się kojarzy, to takie oddawanie swojego czasu, swojego życia, w ręce osoby która umie lepiej go spożytkować niż my sami. Przykre.

Ale będzie tego! Jutro (dziś rano) idę sobie pobiegać, next muszę ogarnąć pocztę, bo przyszła do mnie karteczka ,że mam do odbioru list polecony (mam szczerą nadzieję, że ktoś przysłał mi dowód osobisty i książeczkę wojskową...) miałem też iść na drzewo oblookać czy nie ma tam w trawie czapeczki, ale Kuba wybił mi to z głowy, stwierdzając ,że przecież nawet śmieci zabieraliśmy ze sobą, to kto zostawił by czapkę...

Ponoć ma b ładnie na majówkę, trzeba coś pokminić, jakieś piwko bym wypił w sumie.

Ogólnie jaram się serią Disciples - Again, teraz walczę z trójką na lapku, wcześniej grałem na PC ale nie wyrabiał, za długo trwała zmiana tury. Fabuła jest nieziemsko wciągająca, i klimat - świetnie. Według mnie trzyma fason i daje radę, na tle poprzednich części. Muszę ogarnąć co to za babka fabułę pisała, jakaś Rosyjska pisarka ponoć. 

Ekaterina Stadnikova
Tak się ta pani zwie, przyjrzę się jej, tak samo jak autorce fabuły Soul Reaver.Nie umiem używać googla najwyraźniej, bo mało co o tej pani znajduję, wezmę więc na celownik tę drugą, której nazwisko zaraz sobie wynajdę :D

Noo, jest trudno ;o




No i nie wiem jak ta pani ma na imię :< Ale znajdę to kiedyś! Teraz instaluje Dragon Nest bo brat męczy mnie od 2tygodni bym tę grę ogarnął.

Ściągnąłem tę grę w nocy, troszkę ogarnąłem, obudziłem brata - wpadła mam, zrobiła nois, i zabrała internet ;o i Teraz dopiero mogem wstawić moją blue note

niedziela, 21 kwietnia 2013

Poranek 5:5


Poszedł bym do tego lasu, choćby dzisiaj, pkp chyba traci dziś sens - inaczej, z obecnym repertuarem, nie mam czym sie popisać wokalnie, a i nie mam gitary w domq by coś ogarnąć na gicie nowego.

Nadal umiem robić salta ! NAwet w przód też!

Ptaki już śpiewają od 30 minut, i słyszę tego którego ostatnio pomyliłem, ale teraz on myli się sam. Robi takie serie po 3/4/5, ostatnio robił tylko 4, a ja 3. I albo się w końcu pomylił, albo się ze mną komunikował! Potem się speszył i uciekł, może liczyły na "Ptasiorkę"

Jak można się wyjebać, przechodząc pod reklamą molino? ehm, można jeśli ma się obok Amy ^^

Ściągam drugi raz tę dziwną grę, chcę sobie pochilloutować troszkę.

LAS <3 Może byłem niegdyś pustelnikiem, a może teraz mam się nim stać ?
Zbuduję potajemnie przed gminą domek na drzewie, taki konkretny ! Wybule na n niego trochę kasy, ale bede miał gdzie spać o ile jesień będzie cieplejsza.

Dlaczego gdy mnie mijasz czuję aż taką nienawiść, jakby pole morficzne twojego mózgu, chciało mnie pożreć... Ale uczysz się :) wiesz ,że najbardziej zaboli mnie twoja ignorancja, ale nie ma co się dziwić. Nie zasługuje nawet na twoje spojrzenie. Szkoda, bo tamten JA, tak jak tamta TY, nie istnieje.

"Dopiero kiedy pozbędziesz się wszystkiego co masz - zauważysz ,że masz tego zbyt wiele by się tego pozbyć..."

PARADOX/y

Zaczynam powoli, powolutku, widzieć więcej. Ostatnio dociera do mnie świadomość porównawcza. Mam wrażenie ,że kumuluje się we mnie energia wszechświata, i manifestuje się moim ciałem. Wątpię by ktokolwiek patrząc na mnie pomyślał ,że jestem nieszczęśliwy. Z drugiej strony powinienem martwic się tym jak ludzie w okół mnie odbierają? Jestem dość bezpośredni. Mogę mówić o wszystkim, i zrobić wszystko na co pozwala mi sytuacja, Lecz czy powinienem? To już moje wewnętrzne pytanie...

Świat i egzystencja, jest tak bardzo różne od tego co postrzegamy zmysłami, większość rzeczy nie jesteśmy w stanie pojąć, przez ogłupiający system, i środowisko w jakim się wychowujemy. Wątpię zarazem by były to ograniczenia umysłowe. Lecz żyjąc w materialnym, fizycznym świecie, trudno jest "wyobrazić" (wydobyć obraz z własnego wnętrza) czegoś co pozbawione jest kształtu, koloru, faktury... Niektóre rzeczy sa dla nas niedostępne, przez brak narzędzi do ich badania.

Rozwój technologiczny się kiedyś kończy, gdyż wszystko co człowiek tworzy, albo ma mu pomóc, albo go usatysfakcjonować. Po jakimś czasie, kiedy umysł ma w sobie taka potęgę, iż w raz z ciałem i świadomością, przenosi się z prędkością momentową setki lat świetlnych, na inna planetę? To po co komu statek kosmiczny?

Wejścia na Bloga