piątek, 7 marca 2014
czwartek, 6 marca 2014
wtorek, 4 marca 2014
Manipulacyjny łańcuch wspomnień, i jego ogniwa !
Ogarnąłem dziś (dopiero) jak łatwo incepcjonizować ludzi, wpływać na nich, przekierowywać.
Nazwałem to łańcuchem wspomnień. To ten moment w którym rozmawiamy z kimś (dochodzi do komunikacji słownej) i przypominamy tej osobie jakąś scenę. Ona kojarzy emocje z tą sceną związane, ale tym razem zapalnikiem jesteśmy my. Jesteśmy kolejnym ogniwem skojarzeń tego wspomnienia. Stajemy się jego częścią, nie ważne czy nią w ogóle byliśmy i czy ma z nami związek. Teraz to nasz przypomnienie komuś tej sytuacji staje się wspomnieniem. Wszystkie ogniwa łączą się w łańcuch, każdy może dodać swoje, do jakiegokolwiek łańcucha zechce. Można wspomnieć o tym co kiedyś razem się robiło. Albo o tym ,że ktoś mówił coś w naszej obecności, albo nawet poprosić o przypomnienie sobie najlepszego dnia w życiu, czy też sytuacji o której oboje wiemy ale z dwóch innych źródeł. W momencie w którym to my jesteśmy zapłonem do przypomnienia sobie przez jakąkolwiek osobę tej sceny, i tej emocji, zwróceniu uwagi na tę informacje - stajemy się jej częścią.
I mimo to wszystko, to nie uda nam się na rozum wziąć tego "dlaczego" tak a nie inaczej. Przez życie trzeba przebrnąć? Raczej przepłynąć z prądem, nie obawiać się, przestać myśleć - po prostu przestać myśleć. Skoro obmyślanie nic nie daje bo nigdy nie mamy 100% ? Po co to robić w ogóle ?
Kierujmy się czuciem może? A co kiedy ktoś czuje a ktoś myśli ,że czuje? Albo myśli ,że nie czuje, albo myśli ,że nie chce czuć ? CO WTEDY ?! A co kiedy będę czół a ktoś inny będzie myślał ? Kto wygra skoro nie można mieć myślami 100% ? Lecz może to myślenie przeszkodzić w czuciu ? Warto więc to puścić? Puścić każdą myśl, poczuć się wolnym i pustym. Być tylko czuciem? Po co niszczyć coś myślami ?
Zróbmy to...
Nazwałem to łańcuchem wspomnień. To ten moment w którym rozmawiamy z kimś (dochodzi do komunikacji słownej) i przypominamy tej osobie jakąś scenę. Ona kojarzy emocje z tą sceną związane, ale tym razem zapalnikiem jesteśmy my. Jesteśmy kolejnym ogniwem skojarzeń tego wspomnienia. Stajemy się jego częścią, nie ważne czy nią w ogóle byliśmy i czy ma z nami związek. Teraz to nasz przypomnienie komuś tej sytuacji staje się wspomnieniem. Wszystkie ogniwa łączą się w łańcuch, każdy może dodać swoje, do jakiegokolwiek łańcucha zechce. Można wspomnieć o tym co kiedyś razem się robiło. Albo o tym ,że ktoś mówił coś w naszej obecności, albo nawet poprosić o przypomnienie sobie najlepszego dnia w życiu, czy też sytuacji o której oboje wiemy ale z dwóch innych źródeł. W momencie w którym to my jesteśmy zapłonem do przypomnienia sobie przez jakąkolwiek osobę tej sceny, i tej emocji, zwróceniu uwagi na tę informacje - stajemy się jej częścią.
I mimo to wszystko, to nie uda nam się na rozum wziąć tego "dlaczego" tak a nie inaczej. Przez życie trzeba przebrnąć? Raczej przepłynąć z prądem, nie obawiać się, przestać myśleć - po prostu przestać myśleć. Skoro obmyślanie nic nie daje bo nigdy nie mamy 100% ? Po co to robić w ogóle ?
Kierujmy się czuciem może? A co kiedy ktoś czuje a ktoś myśli ,że czuje? Albo myśli ,że nie czuje, albo myśli ,że nie chce czuć ? CO WTEDY ?! A co kiedy będę czół a ktoś inny będzie myślał ? Kto wygra skoro nie można mieć myślami 100% ? Lecz może to myślenie przeszkodzić w czuciu ? Warto więc to puścić? Puścić każdą myśl, poczuć się wolnym i pustym. Być tylko czuciem? Po co niszczyć coś myślami ?
Zróbmy to...
poniedziałek, 3 marca 2014
Przecież to ponoć ja wybieram swoją rzeczywistość ?!
Jestem tak silny w samym sobie, że jednym zdaniem zostałem całkowicie zniszczony...
Aż nie wiem co powiedzieć, nie wiem jak to odebrać...
PUUUUFFFF, wychodzę pobiegać...
Aż nie wiem co powiedzieć, nie wiem jak to odebrać...
PUUUUFFFF, wychodzę pobiegać...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
