czwartek, 5 lutego 2015

umiera ciało się rozkładając
i słowa piękne gdzieś zanikają
myśli i dusza umiera nawet gdy wiarą koncept umierania wspierasz
czemu się opierasz?
czy śmierci się lękasz
czy myśli tłamsisz by przez usta w słowa ich nie zmieniać
czego się boisz i czego sam karcisz
skoro sam wszystko wybierasz
w bezkresie możliwości
w czasu iluzji rozwidleniach

bądź jaki jesteś
bądź jaki chcesz
bądź

a jak nie taki jaki jesteś
to zabieraj się stąd
bo szkoda tlenu dla ciebie

myśląc jak ktoś
jak ktoś żyjąc i chcąc tego co ktoś
sobą nie jesteś
a marna podróbką tego
kim nigdy nie będziesz

wtorek, 3 lutego 2015

Tak kurwa pięknie
Było kurwa tak

Słońce napierdalało promieniami po zmęczonych snem polikach
Łaskotało sobie

od tak
I kurwa było
BYŁO
Bo pięknie było
a kurwa nie jest
ir yjatrzym bot owiersz

poniedziałek, 2 lutego 2015

 bobry są wśród nas


grzyby też
Nawet najpotężniejsze istoty mogą upaść z powodu własnych wyborów. Czysta świadomość chcąca przeżyć w konkretny sposób konkretne doświadczenia. Wydaje się ,że kilka nieczasowych sekund, kilka nieczasowych myśli, koncepcjonalnych energetycznych splotów, kilka przed tym... przed podjęciem dawno już podjętej decyzji słychać krzyk, krzyk rodzący nową matrycę doświadczania, nową komórkę działową naszej istoty, ten krzyk roznosi się echem... echo ego...

To tak jakby decydować się na sen, sen w którym myślimy ,że rozgrywa się nasze całe życie. To tak jakby w sekundę naszego poprzedniego skoncentrowanego stanu świadomości przeżyć całe życie. Tyle ,że owa sekunda także nie istnieje.

Wybrać czuć z tego miejsca. W taki sposób działa ego. JA czuję wszystko. EGO czuje to co otacza mój mały sen, mały Adrianowy sen...

A gdyby tak spełniać to do czego zdecydowaliśmy się, na co decydujemy się co noc? Na to by śnić?

spełnić sen i snem wypełnić w pełni

Może nie walczyć, może nie walczyć. Może walczę myśląc ,że płynę z prądem własnego nurtu, może nie jestem strumieniem... może skałą jestem co wychyla się z nad wzburzonego lustra wody, by spojrzeć w górę i próbować toczyć się pod prąd. Toczyć pod prąd gdy jedyna siłą sprawczą, która porusza głazem jest właśnie owy prąd, wskazujący kierunek. Najmniejsza linia oporu jest wtedy kiedy między nami a resztę naszego snu znajdziemy konsensus, złoty środek, wtedy kiedy znajdujemy się w najlepszej proporcji z własnymi ambicjami, ambicjami innych, własnym programem i wzorcem, a programami i wzorcami innych. Może warto nie przeszkadzać sobie tak bardzo?

Może warto się zatracić, skoro wszystko i tak jest niczym innym niż mną, mną nadal śniączym o przebudzeniu.

niedziela, 25 stycznia 2015

To ja pukam w Twoje okno - spotkasz mnie w kałuży i lustrzanym odbiciu.

"-Czterdzieści lat temu też był czas przebudzenia.
-Tak? I czym się skończył?
-Nie wiem, ale zaczął to co znasz."

"Zmiany są, i były zawsze. Są nieuniknioną i najbardziej istotną częścią naszego "życia".
Są kręgosłupem rzeczywistości."

tak więc jestem
pytam więc jestem
jestem więc jestem

żyję podobno
pod ciepłą kołdrą
ołowianych przekonań
wszystko w okół czeka
aż skonam

wrak nad wraki
na skale osiadłszy 
marzy o rejsie nieznanym

złe myśli
oczekiwanie
zrzucanie winy na innych
za złą i gwałtowną
zmianę

uznając siebie 
za zmian centrum
wzniesiesz się bądź zginiesz

jak zestaw chińskiej porcelany
jak kryształowy wazon
stałe a kruche przekonania
stłucz i zdmuchnij
przed dniem Jeremiasza

nie czekaj aż przeminie
nie czekaj aż nadejdzie
spraw by było TERAZ


Wejścia na Bloga