Znów słowo które znam a dziwnie brzmi i wątpiłem w jego bytostwo.
Kolejny dzień, kolejne kropki. Świadomość tego jak szybko wewnętrznie się rozwijam nakręca mnie niesamowicie. Uczucie w którym ogarnia się kolejny element układanki. To jak z kolorowanką, gdzie to koloruje się pocięte elementy z numerkami w środku. Na samym początku myślimy ,że wiemy co to jest, lecz po jakimś czasie nabiera to wszystko całkiem innych kształtów :O
Zawsze sądziłem ,że większość religii na świecie, przekazuje nam jakąś prawdę o duchowym świecie.
I nawet chrześcijańskie niebo, nie jest tak bardzo abstrakcyjne jak mi się wydawało. Bo czyż kiedy umrzemy, i trafimy do duchowego świata, świadomie odczujemy boskość? Nie będzie to rajem? Tak samo kiedy dziękujemy Krishnie, że przybył pod postacią np. złowionej ryby by nas nakarmić -nie ma to głębszego sensu? Nie chodzi przecież o nazwę. Nie chce mi się powtarzać po raz kolejny (ale to zrobię) bóg jest wszystkim, bo kiedy nie było niczego w naszym fizycznym świecie, to tylko stwórca tego wymiaru mógł stworzyć materię w tym świecie, a mógł ją stworzyć tylko z siebie, skoro nie było niczego. Coraz bardziej staję się człowiekiem. Coraz więcej we mnie miłosierdzia i współczucia - muszę się wyzbyć hateowania pań w telewizji które mnie ... irytują? Zaraz sobie poczytam książkę.
A Amy kiedyś sobie przypomni ,że znaliśmy się w poprzednich życiach :D
Dziś jak nigdy widzę jak wielki wpływ na mnie ma moje społeczne otoczenie. Gdyby nie Amy, pewnie nawet nie chodził bym do biblioteki, nie znajdował tych skarbów, nie miał bym z kim o tym rozmawiać.
Muszę, chcę iść zaraz spać, bo chcę zanieść Annie Wieśka, 7.10 na pkp... szkoda ,że nie mam gitary, ale z drugiej strony samemu mi się nigdy nie chce grać. O! Ale za to pogram zaraz na elektryku.
Nie muszę przecież spać teraz. pośpię od 8.30 do 14, a po 14 biblioteka ! I pewnie zacznę drugą książkę.
Tak spekulując, katolickie zaśnięcie w duchu świętym to to samo co regresja ? :O
Mógłbym przeprowadzać regresję, widzę w tym wyższy cel wpłynięcia na świat, w inny pacyficzny sposób niż czekanie na armagedon.
Ania apropo twojego pytania o podróżowanie między dzielnicami czy opuszczanie mojego kraju, odpowiem Ci teraz w prosty sposób, ludzie którzy żyli by u mnie, brzydzili by się resztą świata mimo iż ze współczuciem pragnęli by im pomóc, może i byli by misjonarzami kto wie. Chodzi mi o to ,że w obecnym społeczeństwie trudno wyobrazić sobie ,że ktoś nie chce byś lepszy od innego kogoś, bogatszy, zdrowszy, mić fajniejszą żonę czy cokolwiek. Po zmianie mentalności, takie problemy nie będą istniały.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz