poniedziałek, 20 maja 2013

Teoria :O




Tak sobie zapiszę, dwie teorie na które wpadłem, edukując się duchowo.

1. Jesteśmy centrum wszechświata, naszej rzeczywistości. Nasze "życie" jest jak sen.
Kiedy śnimy, możemy spotkać ludzi, rozmawiać z nimi, odwiedzać znane nam miejsca, bądź nawet te w których nie byliśmy - konstruujemy je. Teorii tej nie da się podważyć ani udowodnić. A zatem.
Tak jak nasz sen, przenosi nas do innej rzeczywistości, gdzie nasza fizyczna rzeczywistośc jest dla niego bazą. Zwykle nie jesteśmy świadomi tego ,że śnimy, nie kwestionujemy tego. A nawet kiedy wydaje nam się ,że jesteśmy we śnie, mówiąc o tym komuś, mówiąc ,że nie istnieje, że jest tylko iluzją - projekcja naszego umysłu - stawia się, i nigdy nie przyznaje nam racji. Z zewnątrz wydaje się to logiczne, ale nie mamy jak udowodnić temu komuś ,że jest iluzją. Sądzę ,że mogło by być tak w naszej rzeczywistości. Jestem tylko ja, a reszta jest projekcją mojej rzeczywistości. Tylko ja sam mam świadomość swojego istnienia, a istnienie wszystkiego dookoła mogę kwestionować. Co z tego ,że ktoś z was powie mi : "Ej stary, przecież jestem wolny, myślę i gadam z Tobą?!" Jasne, dochodzi między nami do komunikacji, można nawet za pomocą specjalnych urządzeń zobrazować twoje myśli, "udowodnić" ich istnienia. ALE, nawet widząc wykres mogę stwierdzić, że jest to kreowane tylko przez mój umysł. Doświadczam w swojej rzeczywistości samego siebie, jesteście mną, częścią wszechświata, i ja w tej ludzkiej osobowej formie mogę doświadczać waszej twórczości - a raczej jej iluzji. Bo nie istniejecie, ale będziecie się bronić, będziecie sprawiać wrażenie jakbyście istnieli. Jedno jest pewne - dla mnie samego przestajecie istnieć w raz z moją śmiercią - czyż nie ?
Śmierć jest pobudką ze snu, budzę się i orientuję - a no tak jasne, to jest moje życie, ale wrócę tam, bo było ciekawie, ale hmm... tym razem będę kobietą, doświadczę siebie samego w inny sposób :)

2.Wszystko zostało stworzone przeze mnie, albo na etapie kreowania tej rzeczywistości jako Kreacja (BÓG) albo w trakcie doświadczania tej rzeczywistości. (to nie łączy się całkowicie z poprzednią teorią) Każdy z nasz ma swoją rzeczywistość, lecz ową rzeczywistość zmienia. Przemieszcza się cały czas do wymiarów równoległych. W owej rzeczywistości mamy możliwość przyciągnięcia do naszego świata, innych istot których "wibracje" i poziom świadomości jest zbliżony do naszego. Lub też mogą pojawić się one chwilowo, mając za zadanie wpłynąć na ans w określony sposób. To my, za pośrednictwem wyższego JA, dobieramy sobie czynniki, by wspierać nasz rozwój. I teraz skoro wszyscy jesteśmy tym samym, czyli bogiem, wszystkim co jest, podzielonym na miliardy części, i umieszczonym w różnych postaciach, które w mniejszy lub większy sposób mogą manifestować swoje istnienie, to możemy dowolnie kreować ten świat, tę rzeczywistość. Bo jest ona indywidualna, tylko dla nas, a zarazem mamy możliwość przeplatania jej z rzeczywistością innych istot. Wrócę do "tworzenia", jeśli coś zostało stworzone, to jest takie jakie zostało stworzone (dopóki jakieś czynniki nie wpłyną na jego zmianę - logiczne) resztę tworzymy MY! Jeśli jesteśmy stwórcą czegoś, doświadczamy czegoś jako pierwsi, np. ulepimy jakiś kształt z plasteliny, to każdy kto zobaczy , lub dotknie ten przedmiot, ujrzy, i odczuje go w identyczny sposób co MY. Bo to my nadaliśmy mu formę - kształt. Wszystko co jesteśmy w stanie zobaczyć zostało stworzone przez nas w formie kreacji (boskości) lub przez nas w formie fizycznego pojemnika. Jeśli obserwujemy drzewo, którego gałęzie poruszają się na wietrze, widzimy je tylko MY to tylko dla nas istnieje, ktoś może wyobrażać sobie to drzewo mając zamknięte oczy, lecz tylko MY mamy pewność w jakim stanie jest w momencie obserwacji. Co za tym idzie, w ciele w jakim większość nas jest, możemy odbierać wszechświat na kilku drogach, możemy patrzeć, ale kiedy zamkniemy oczy obraz czegokolwiek na co patrzymy  -nie istnieje.
Nie istnieje nic za nami dopóki tego nie zaobserwujemy. Możemy usłyszeć głos kolegi z za swoich pleców, lecz jego głos nie musi być wcale powiązany z jego fizyczną formą, on w danym momencie nie istnieje z punktu widzenia postrzegania przestrzennego, jaki oferuje nam wzrok. Chcę przez to powiedzieć, że świat nie istnieje bez nas. Gdyby urodziło się dziecko nie widzące, nie słyszące, nie czujące zapachu ani dotyku. Świat nie istniał by dla tego dziecka, ono samo nie miało by czym doświadczać tej rzeczywistości. Mimo ,że dla nas oczywiste było by ,że owo dziecko istnieje, i żyje. Doświadczanie nadaje sens naszemu życiu, tylko ono ma sens. Osoba niewidząca od urodzenia żyje w całkiem innej rzeczywistości niż my, ona egzystuje, a to przestrzeń w okół niej się zmienia, wie ,że ruszając nogami w pewien sposób, może doznać różnego typu doświadczeń, po "ruszaniu tymi nogami" może po jakimś czasie, doświadczyć czegoś co nie pozwala jej ruszać nogami nadal, albo doświadczyć jakiegoś zapachu, czy dźwięku. z naszej perspektywy osoba ta się porusza, możemy jej to wytłumaczyć, ale z jej perspektywy, ona stoi w miejscu, nawet się nie przemieszcza - rusza nogami, a świat zmienia się w okół niej z perspektywy doświadczania go.

Rozjechana teoria, mogła by się zakończyć na początku, ale na jej bazie pociągnąłem temat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wejścia na Bloga