sobota, 8 czerwca 2013

Nienawidzę chajsu...pt.1

Pieniądze dzielą ludzi, nie ważne co kto o nich sądzi. Ogólnie pieniądz sam w sobie nie ma wartości, jest tylko umownym produktem wymiany dóbr. Łatwiej przetransportować 10 tysięcy niż kilka ton pszenicy. Tylko po to zostały wprowadzone. Teraz jednak stały się "dobrem" samym w sobie. Za ich pomocą można uczynić wiele dobra ale i wiele zła. Irytuje mnie społeczeństwo, które wykreował obecny system. Ludzie których nie stać na dostojne życie - pożądają pieniędzy, a Ci co maja ich w bród zaczynają z nich korzystać inaczej. Władza, bycie najlepszym i wpływowym, "głód do bycia kimś, bycia ważnym." Nie rozumiem tego, czy pieniądze naprawdę tak zmieniają ludzi ? Jest to zatem problematyczne, tworzące problemy - innymi słowy. Bo nie chce stać się kimś obojętnym siedzącym po uszy w tym systemie. Ludzie są ogłupiani, a tak naprawdę, każdy może być niewyobrażalnie bogaty... Ale Ci co już pieniądze mają kreują pogląd ,że jest o nie trudno. Od piepszonej podstawówki, wlewają nam przez uszy-szczyny. Nie chodzi o to by bogaty zamożny człowiek o dobrym sercu - których jest wielu - sypał chajsem na około. Chodzi o to by pomógł rozwinąć się "myślą" innego człowieka, tak by ten sam mógł dojść do majątku. Bo jeśli dać losowej osobie 10tysięcy to wyrzuci je w błoto zanim się obejrzy. Dać te same pieniądze komuś kto żył dobrze, a zbankrutował, będą one dla niego fenixowym popiołem z których się odrodzi. To jest różnica w mentalności.
Gdyby każdy potrafił zarabiać, nie zarabiał by nikt, bo nie było by parobków którzy an etacie zapierdalali by za kogoś, na tym opiera się system. Możesz samemu wbić się do elity, ale musisz przy tym wykorzystywać czas ludzi którzy sami nie wiedzą co z owym czasem zrobić. Są 4 drogi dzięki którym możesz pozyskać pieniądze. Pierwszy z którego korzysta większość ludzi to sprzedawanie swojego życia, ludziom którzy lepiej wiedza co z nim zrobić. Drudzy których też jet wielu ale znacznie mniej to Ci którzy robią coś sami, a potem to sprzedają. Na dłuższą metę to nie wypali, jest z tego niemal taki sam pożytek jak z pracy na etacie. Trzecia droga to ta w której ludzie płacą ludziom za ich efekty, są to Ci z najwyższego szczebla firmy, ich założyciela albo jacyś w spół udziałowcy albo założyciele, to właśnie ci którzy zwykle prawie nic nie robią, opłacają pracowników etatowych, menadżerów reklamingu, księgowych. Cała reszta zysku jest ICH, mogą pakować część w rozwój firmy, w jakieś niezależne projekty, bądź kupić sobie samochód.

.... musze zbijać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wejścia na Bloga