poniedziałek, 1 lipca 2013

Teleportacja Świadomości...


"Gdy wchodzę do lasu, to znajduję, zabytkowe butelki po kokakoli
Ale rozjebany umysł mam... po tym zielonym"

Pierwsza zwrotka i refren naszego dzieła z gatunku Psychodelic-Punk
Tekst: Amy
Gitara i Wokal: Klaudia/Asuda

Rozkmin znowu miliard, ale chociaż mam jeden wniosek: jesteśmy świadomością... Tylko i wyłącznie  świadomością. Potrafię to udowodnić banalnym stwierdzeniem. Czym jest nie świadomość? Brak poczucia jestestwa prawda? Nie jesteśmy w stanie który umożliwia stwierdzenie ,że  JESTEM. Wycięte z życia, niektóre fazy snu (jako stanu fizycznego) są przejściem w nieświadomość. Wtedy nas nie ma, nie istniejemy. Jako MY! Tak jak w trakcie hipnozy, komuś wydaje się ,że minęło kilka sekund, a tymczasem minęło znacznie więcej a w tym czasie wykonywał jakieś czynności.. Ma to związek ze zjawiskiem które chciałbym w przyszłości lepiej zbadać, nazwałem je teleportem świadomościowym, momentem w którym nasza świadomość odbywa teoretyczną podróż w czasie, np jesteśmy w miejscu A chcemy dojść do miejsca B. Wchodzimy w trans autohipnozy, i narzucamy sobie cel, odzyskam świadomość dopiero jak osiągnę pkt B.

PSTRYK!

Nagle jesteśmy w punkcie B, minęły ułamki sekund. Wydaje nam sie jakbyśmy się teleportowali.

Z tym zjawiskiem wiążą się jednak pewne nieścisłości, mimo ,że odbyłem taką podróż dwukrotnie , to jeszcze jej nie rozkminiłem.

1.Jak zachowujemy się w trakcie transu? I czy możemy sobie wmówić swoje zachowanie w przed wejściem w  ten stan? Czy np. możemy zaszczepić w sobie myśl, że moja podświadomość będzie kierowała mną w oparciu o świadomość której nie ma? Czyli zachowywał bym się identycznie, i nikt prócz mnie nie wiedział by co właśnie zaszło? Czy też zamulił bym i brnął do wyznaczonego celu?

2.Jeśli w jakiś sposób nie osiągnął bym punktu "B"? Byłbym nieświadomy aż do jego osiągnięcia?  Obrazując to przytoczę przykład: W normalnym świadomym stanie, decydujemy się gdzieś iść - ruszamy, ale w trakcie podróży coś wpływa na zmianę naszego zdania... Ciekawe czy da się to obejść, nie wiem czy znów nie wpakuję się w jakiś shit, grzebiąc tak sobie w głowie. 


To powyżej pisałem rano, zaś teraz dopisuję cuś koło godziny 3.15.

Więc po raz 3 w życiu zteleportowałam swoją świadomość, to było jak pstryknięcie palcem, przebyłem tylko jakieś 80m, wyznaczyłem sobie fajną pobudkę - wejście na beton! Będąc na wysepce (wielkiej) z trawy miedzy dwoma pasami, nie było opcji bym sie nie ocknął, ponadto nawet jak by ktoś mnie niósł (nie wiem jak mogło by do tego dojść) to ocknął bym się prędzej czy później. Ale tak się podjarałem ,że powiedziałem o tym Amy, bo ona pewnie jedyna wiedziała o co mi chodzi, ponieważ tłumaczyłem jej to dzień wcześniej. Magiczne uczucie, zaraz po tym cały w emocjach zapytałem czy jak bym stwierdził ,że chcę się ocknąć mając 100tys to czy to zadziała. Niestety nie mam wiedzy na temat naszej świadomości oraz pod/nad - świadomości. I nie wiem czy np. pójście spać by mnie wybudziło..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wejścia na Bloga