Odkrycie zaiste zacne.
kto by pomyślał że woda będzie tak przyjemna. pływało się lepiej niż gdziekolwiek. Choć spacer na boso i przeprawy przez mokradła zaskutkowały finalnie licznymi ukłuciami przez jerzyny i kilkoma kolcami, było warto. Nie spotkałem żadnych wściekłych zębaczy mimo ,iż oznak ich życia napotkałem krocie. A obawiałem się spotkania kilku, kto wie czy zareagowały by inaczej niż ucieczką do wody..
Dzicz ma to do siebie, że nie wiadomo co w niej robić, a mózg oczekuje interakcji ze środowiskiem. Najlepiej jest jednak nie robić niczego poza kontemplacją fal i chmur na nieboskłonie. Zapomnieliśmy jak to jest po prostu być a w takich miejscach owy stan wydaje się najnaturalniejszy, chodź bądź co bądź nieswoi.
Natał ten moment kiedy muszę podjąć decyzję, czytać gdzieś na tym wietrze, czy wychillować w kwadracie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz