czwartek, 8 listopada 2012

Trzymaj się...





(czytając to myślcie, byście wyśmiewając mój tok myślenia wiedzieli z czego się śmiejecie...)


... tego co sam ustaliłeś. Sam o sobie myślisz pogardliwie, lecz jednak wierzysz w swoją wyjątkowość.
W twojej głowie zaistniał paradoks. Uważasz siebie za kogoś kto ma wpłynąć na los wszystkiego, lecz sam kwestionujesz i wyśmiewasz to co sam myślisz o sobie... Wierzysz, że kieruje tobą nadrzędna nieznana ci potęga, a za razem drwisz z tego kiedy tylko o tym pomyślisz. czaso-przestrzeń, jeśli taki absolut okazuje się nie być precyzyjny i ostateczny to co w całym świecie który dał ci się poznać jest jednoznaczne. Każda z pozornie nieskończonych linii czasu, jest nieznacznie inna od poprzedniej. Lecz, da się w tym wszystkim odkryć "skończoność" tych właśnie linii. Jeśli są to linie czasu to i czas je warunkuje. A czy czas w swej naturze jest nieskończony ? Skoro został stworzony, może zostać załamany, to może zostać też zniszczony...
Skoro gdzieś na początku każdej linii czasu musiało istnieć ponadczasowe wydarzenie w którym powstał czas, tak koniec każdej linii czasu musi równać się zniszczeniem czasu. Skoro jest początek i koniec, to tylko sam indywidua linii czasu warunkuje kiedy on nastąpi. co za tym idzie? W innej linii czasu, mogłem się nie urodzić, bo czas skończył się nim do tego doszło. Ale tutaj znów napotykamy paradoks, paradoks narodzin.
Skoro założeniem skończoności ilości linii czasu jest skończoność różnic w tych własnie liniach, jak wyjaśnić nieskończoność możliwości różnic narodzin. A może ten ogrom różnic również jest ograniczony ilościowo?
Dochodzę do wniosku ,że nieskończoność może istnieć tylko po wykluczeniu miary skończoności. Będąc pod wpływem czasu, nic nie może być nieskończone, nawet sama linia czasu...

Tak słowem wstępu.

Biorąc pod uwagę wyżej przyjęte założenia, przeznaczenie istnieje... jest jedno dla całej linii czasu w której się znajdujemy. Ciekawostką jest możliwość przemieszczania się po linii czasu, a jeszcze większą - tutaj nazwę ją tajemnicą jest - możliwość przemieszczania się do innej linii czasu. (użycie słowa przemieszczanie zostało celowo zastosowane mimo iż odnosi się ono bezpośrednio do czasu, przestrzeni i punktu odniesienia, które w trakcie pojawiania się w innej linii, nie maja znaczenia) Chodzi mi bardziej o kwestionowanie takiej możliwości, będąc pod wpływem czasu w konkretnej linii czasu. Jestem zdania iż, tylko z przestrzeni w której czas nie istnieje, jest możliwość dobrowolnego pojawienia się w jakiejkolwiek linii czasu. Ale skupiając się na sprawie którą chciałem poruszyć, a mianowicie przeznaczeniu, zastanawiam się zawsze jak bardzo można je nagiąć i czy w ogóle. Bo gdy zdaje się nam ,że sprzeciwiamy się naszemu losowi, tak naprawdę mogło to zostać zaplanowane właśnie w tej konkretnej linii czasu, w której się znajdujemy.
Nazywanie tego planem jest raczej mało precyzyjne, bo jest to po prostu stała, nie zależna od nikogo i niczego. Niektórzy mówią na linie czasu wymiary równoległe, ja jednak zapytam o kwintesencje tego wszystkiego. Jaki cel ma to wszystko co poddane jest ograniczeniom czasowym? I po co jest tak pozornie nieskończenie wiele możliwości, i najważniejsze. Czy istoty ponad czasowe widzą wszystkie linie czasu na raz, i każdą ją z osobna od początku do końca, w tym samym czasie? Jeśli Bóg jest taka istotą, to w jakim celu jesteśmy, skoro w momencie stworzenia czasu znany mu był los wszystkiego co tworzył ?
Ponadto gdy stworzył czas i zaczął tworzyć wszechświat, sam poddał się przeznaczeniu, bo musiał sam wiedzieć co stworzy zanim o tym pomyślał (myślenie - w tym przypadku jest ściślej abstrakcyjne, po prostu nie istnieją słowa na określenie takich stanów.) Tworząc podstawowe zasady musiał już widzieć ,że je stworzył i wiedzieć jak będą działać zanim się pojawiły? Innymi słowy widział siebie jako część każdej linii czasu? Myślę, że mój intelekt , logika i wiedza nie są na odpowiednim poziomie by zrozumieć bezprawie jakie panuje w "sferach bez czasu"... Przykre. Jakiego ogromu wiedzy nam brakuje do pojęcia czegokolwiek więcej niż naszego świata, którego i tak niemal nie rozumiemy. Jesteśmy niczym, i wszystkim...
Uwielbiam Paradoksy...

I cała ta rozkmina dotyczyła tego ,że czegokolwiek nie zrobię, to tylko zdaje mi się ,że mam dobrą wolę. Dlatego czy coś zaplanuje czy nie, niezależnie od tego jak bardzo będzie mi się wydawało to moim wyborem, to samo moje planowanie było planowane nadrzędnie... To daje nam poczucie dobrej woli, i wpływu na wszystko co nas otacza, ktoś nas jednak oszukał. Mimo iż stworzył tak idealną iluzję, że sam wątpię w prawidłowość wyciąganych wniosków. Istnieją rzeczy na tym świecie które po prostu "mogą być" i niezależnie od dowodów na ich istnienie czy też nie, nie da się określić prawdy... To jest takie kopanie dołka pod sobą. Bezsensowne. Wiem jedno mimo tej pozornej woli, bądźmy w linii czasu w której nie planujemy przez co unikniemy cierpienia wynikającego z niepowodzenia planów... (że co ?)
A może lepiej poddać się temu? Planować, i cierpieć w razie niepowodzenia? Nie ważne co wybierzesz w którejś linii czasu dokonałeś miliarda różnych pozornych wyborów, a i tak są one pozornie bez znaczenia :)

środa, 7 listopada 2012

Sobota : Zebranie Mądrych Inaczej !


"Jestem chory na wszystko... Kochana..."


Nie, Nie, Nie!
Ja nie piję nic, muszę odpocząć, choć i tak piję tyle co nic, to jednak wolę "nic" skoro te śmieszne ilości alkoholu jakie wypijam i tak na mnie wcale nie działają. 

Zastanawiam się nad sylwestrem, mam ciekawą propozycję, ale kontrowersyjną (jak dla mnie). To chyba wyjdzie w praniu czy się na nią zdecyduję. Nie wolno planować takich rzeczy, można jedynie zakładać ,że coś będzie, to bezpieczniejsze i warunkuje brak negatywnych emocji, jakby nagle plany nie wypaliły.

Bo Paulinka coś planuje, a kto wie w jakich kontaktach będę za niedługo, z Nią, Karolem , czy Amandą?
Właśnie nikt nie wie - może jeszcze zdążymy się hejtować? 

Mam kilka innych propozycji na sylwestra ale przez Ciebie, ta jakoś najbardziej mnie przekonuje.


I'm Forever...




" I'm forever, forever is better
I and you together, tohether is better
Forever together is better "


Dawno nie miałem takiej sytuacji w której czegoś nie chciałem napisać. Teraz taka mam.
Bo tot akie moje, że az nikomu nie powiem, i sam będę czerpał z tego korzyści!
Ja to ogarnąłem i chuj! Egoizm !00 %

Nocka z Kartezjuszem, taa. Nie chcę mi się już pisać jakie szczęście w sobie odkryłem, bo to nudne. Jutro niewiadome, aczkolwiek .. hyhy :>

Dziękuję za odwiedzinki, dziękuję za spacer, i za SOCZEK <3 Smaczny jest mimo tej DYNI, co też mnie jakoś nie przekonuje :O

Chorubsko mi się jakieś wkradło, ale znając mój układ immunologiczny, jutro będzie już okej :)
Trzeba się słuchać Mamy, jak mówi "Będzie Ci zimno Adrian..." -.-
No Limitles - a oglądał ktoś film NO LIMITLES? Jak nie, to z chęcią z kimś obejrzę po raz wtóry :)
Wow wtóry też przez "ó" - nice one.

Blue Note... Tez tak nazwę klub ;o

Wydarzenie dla grupy „Durnie bez szkoły · Przez: Pawłowski Jakub i Aga Julia Mihowska"
Nie mogę , ahahahahahahahaha!

Moje krzywe palce... A cały czas nimi strzelam... 
#Ma-Sa-Ka-Ra#

wtorek, 6 listopada 2012

Śmierć Anhedonii ...




"Późno już....
Chodźmy spać..."


Zdecydowanie...

Słowa pisane nie dają mi satysfakcji, umiłowałem milczenie z Kimś.

Zaraz zrobię sobie jajecznicę ! Taką mega ! Oooo tak ! Mysle tylko czy skorzystać z pomidora... Może go podpiekę razem z szynką i cebulą... tak myślę.. Ale leniwy jestem i nie chce mi sie ruszyć mej szanownej dupy. 




"Masuj obolałe niedomówienia, tylko w tobie nadzieja. 
Teraz chore serce otwieraj bez znieczulenie...
Bo w mojej głowie zamieć (...)"

I włócząc się samemu po mieście,
Staram się... 
w słowa uwierzyć raz jeszcze.
W znaczenie tak różne każdemu,
Mające sens  tylko po wyjaśnieniu...
Czystej wody strumieniem, 
Nie jak kiedyś więzieniem.
Stajesz się...
Ty co w umyśle formy przybierasz te...
Abstrakcyjne te...

Wiem , wiem ,że wszyscy wiedzą wszystko lepiej. Ale to tylko wasze zdanie. Choćby Adrian chciał ściąć włosy i każdy by o tym wiedział, i mówił by, że w końcu zetnę, to naprawdę jednak ja rządzę swoim życiem.
I wszystko dla was tak oczywiste, wszystko co może być zrobione z dnia na dzień, jak obcięcie włosów.
We mnie musi dojrzeć jako myśl, nie wydarzenie. Lubie hodować w sobie owoce, ale nie rozdaję jakiś niedojrzałych jabłek, dlatego czekam aż dojrzeją i okażą się piękne i smaczne. Nie chce nikomu dać jabłszka z robaczkiem :)


I know, you know but we don't know :)


Ciepło - Rtęć - Termometr
Ja - Krew - Twoje Serce

Bo przecież ludzie ze sztucznym sercem nie kochają prawda? Bo w sersu jest miłość - prawda ?

"Jeśli zwątpisz choć jeden raz...
Jeśli zwątpisz choć raz, to choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę - odwrotów nie będzie..."

Boli mnie wszystko, ale to nic, bo i tak nic mnie nie boli :)

Jeju Jeju jeju jeju! Co jest ze mną nie tak!? Albo tak! Czizas ;o
Dawno tak się nie czułem, nigdy tak się nie czułem :O I pomyśleć ,że jakiś czas temu myślałem o wejściu w exemotions, bo byłem pewien ,że emocjonalnie przeżyłem już wszystko - bzdura totalna, teraz wiem, że uczuć jest nieskończoność, a każde ma imię, są wredne, miłe, neutralne. Różne i mimo ,ze nazywane przez ludzi tak samo: nienawiść, miłość , bezinteresowność, przyjaźń, zazdrość , współczucie... Tak są to tylko worki - to jedna wielka generalizacja... Uczucia nie maja nazwy, mają imiona, imiona ludzi którzy je wywołują...

Nie nie nie! No nie i tyle, żadnych piosenek, wierszy i innych opcji, które mają mnie postawić w rzekomym świetle "twórcy", nie! A już chciałem coś pisać :D Choć tekścior by się jakiś przydał na kolejną próbę... Chociaż nie, Jakub coś mówił ,że ma jakiegoś Marcina, co ma fajne teksty, i (chyba) umie śpiewać :D
Ja muszę się wziąć za moje "granio-spiewanie" ogarnąć w końcu Stone Sour, gardło jako tako działa, więc niech się tylko skończy cisza nocna :O Ou jea :>

"How do you feel? That is the question"

"Jak się czujesz? Oto jest pytanie

Ale zapomniałem... Nie udzielasz łatwych odpowiedzi
Kiedy coś takiego, jak dusza zostaje
Dołączona i złożona jak papierowe lalki i małe notatki
Nie możesz oczekiwać ani krzty nadziei 
I kiedy stoisz na zewnątrz, patrząc do środka
Opisując co widzisz
Pamiętaj, że to na co się wpatrujesz, to ja"

Można kochać piosenkę ? Chyba nie prawda? Ale... dlaczego? Wiem , no wiem dlaczego...
Więc uwielbiam tę nutę, po prostu ciary mi przechodzą, ma tak piękny tekst, ponadczasowy jak Myslovitz (wiem teraz polecą hejty, ale to moje zdanie).

Niby tak, ale jednak nie... Właśnie dlatego ,że uważam to za nudne. Nieraz po prostu nie lubię mówić wprost, Patryk to ostatnio na barce nazwał "przesłaniem" nie wiem czy to dobre określenie, no ale o to mi chodzi. Lubię tworzyć magię w tym niemagicznym świecie... Dobra, ok magia nas otacza, ale no ... nvm, Adrian wróć, Asuda ogarnij go ;o

"You don't know anything"

Kiedyś, jak się z kimś pokłócę (wiem abstrakcja no ale tak hipotetycznie) to będę się porozumiewał z nim wysyłając linki piosenek, aż ogarnie co chcę mu/jej przekazać :>

Co ja takie długie (nie dość ,że długie to jeszcze typowo pamiętnikowe) notki piszę :O
Ogólnie pisałem tego bloga dla siebie, ale jakoś mi miło ,że ktoś się interesuje choć troszkę moją osobą i nieraz zerknie jakie to głupoty znów tu wypisuję, dzięki wam za to ludzie - serio.

Ja "dureń bez szkoły" nie mam większej satysfakcji niż patrzenie ,że wbił mi ktoś na bloga, 200x w ciągu dnia :O

Nie! NIE! To źle zabrzmiało, tak sarkastycznie, a nie o to chodzi, bo pisząc ,że jest mi obojętne, to czy ktoś to czyta czy nie - skłamał bym, a już nie kłamię.



Wejścia na Bloga