sobota, 9 marca 2013

Miałem kiedyś.

Coś napisać, ale czy w ogóle warto... Nie chce mi się, jak nigdy nie mam potrzeby dzielenia się z kimkolwiek moimi rozkminami i moim życiem.. Jest tak idealnie, że tylko marnując czas na coś takiego niszczę te piękne chwile :O

I znów wkręciła mi sie fiesta, w nocy mam transfer 50gb więc sobie schapie ją, już mam1/6 prawie.

czwartek, 7 marca 2013

Free Time, Bi Boy...

Angel Sing

Pająkiem być!

Czytelnia again?

Pobiegał bym sprintem - by się zmęczyć.

Już się ubieram!

Już wychodzę :D

Szybkość Czasu...



Te dni. Czym atrakcyjniej je spędzam tym szybciej umykają. Czuję się szczęśliwy, i czuję się samotny w nocy, kiedy nie mogę obcować z Tobą, kimkolwiek. Dlatego w nocy powinno się spać... next ->
Uzależniam się znów od ludzi, ale jakoś chyba bezpiecznie. Mimo wszystko teraz inaczej rozumiem świat, inaczej patrzę, inaczej miłuje bliźnich i cały ten świat.

Chciałem ogarnąć sobie paprotkę, jako kwiatek doniczkowy. Ale mam przecież na parapecie kwiatek, dlaczego o niego nie dbam. Wczoraj do niego mówiłem, a dziś zapomniałem go podlać :<
Zaraz to zrobię.

Mój brat gra w wieśka I a mnie do niego niemal nie ciągnie :<

W lola coraz gorzej mi się gra, albo dobiera mi lepszych przeciwników ostatnio :O

Zjadł bym milkę, w niebieskiej koszulce, tam! TAM, na tym murku na rynkowym parkingu !

Serio nie wiem jak doczekam ranka, boję się ,że jak zasnę to standardowo obudzę się o 13tej jak dzisiaj. Ta książka którą wypożyczyłem, nie wiem czy nie czytam jej z nieodpowiednim nastawieniem, nie wiem czy nie powinienem przeczytać jakiejś książki fabularnej, by dać sobie czas na "rozkminianie" poprzedniej lektury - która była magiczna. Czuję ,że ktoś kieruje moim życiem, i wcale nie od 3 lat jak mi się zdawało - od zawsze. Pamiętam ,że kiedyś jako dziecko wkręcałem sobie ,że nic nie może mi się stać, ani nic nie powieźć, bo mój anioł stróż mnie broni, duszek, opiekun duchowy, wyższa inteligencja, bóg. I nadal mam tak samo. Teraz jednak niemal obcuje z tym kimś, mogę nawiązywać z nim niebezpośredni kontakt, przez sny, albo znajomości. Tak jakby popychał do mnie wszystko co jest w stanie mi pomóc i dobrze na mnie wpłynąć i odpychał negatywy.

Zastanawiając się nad wzajemnym wsparciem, zastanawiam się czego mogę Cię nauczyć, a czego Ty mnie?
To ważne - odkryć to.

wtorek, 5 marca 2013

Foch ;o



Pół rodziny mi się obraziło, że nie było mnie w domu w własne urodziny. Jak by to było jakieś święto rodzinne. Nikt się nie zapowiedział ,że przyjdzie. A i moje urodziny nie różnią się niczym od dnia który był przed nimi, i tego co nastąpi po nich. Nie traktuje ich jakoś specjalnie. A może jednak powinienem?

Nikt nie wpadł na to by zadzwonić do mnie? Od tak, jak już wpadł i okazało się ,że mnie nie ma.
Ja w odróżnieniu od większości ludzi dni sobie planuje. I kiedy mam taki plan dnia to go z reguły wypełniam, czuję się wtedy spełniony, jak bym grał na całość w jakiś ligowych mistrzostwach świata.

Może brak mi rozeznania, może inni o wiele bardziej sentymentalnie traktują dzień swoich urodzin, i może nie miesi im się w głowach jak można funkcjonować inaczej. Jedno jest pewne - nauczyłem się czegoś dzięki temu. Powinienem bardziej interesować się odczuciami innych w okół mnie, nawet jeśli nie jestem z nimi aż tak blisko i nie zależy mi tak na nich. Bo skoro moja osoba sprawia im jakąś przykrość to staje się to moim problemem w momencie kiedy zaczyna mnie obchodzić to co czują.


Cały czas żyję zasadą ,że jeśli coś przeszkadza mnie, to jest to mój problem i muszę sobie z nim wewnętrznie poradzić. Tak np. ktoś oglądający głośno TV w pokoju obok, nie ma być może świadomości ,że komuś może to przeszkadzać. Zwracając mu uwagę mogę go urazić ale może czuć się osaczony, zdominowany. Lepiej po prostu uznać ,że jesteśmy bardziej świadomi i jesteśmy w stanie skupić się na tyle by dźwięk nam nie przeszkadzał albo nie irytował.

Z dnia na dzień czuję się pełniejszy. Czuję ,że obrałem już dobrą drogę, i teraz muszę nauczyć się lekko korygować kurs, by z niej nie zboczyć. Moje dni są pełne, takie wypchane po brzegi emocjami, ekscytacją, nie mieści się w nich nic więcej. Mógłbym umrzeć każdego dnia, beż żalu. Żadnych zobowiązań, żadnych niedokończonych spraw - wolność. Za bardzo się otwieram jak na bloga do którego am dostęp każdy, ale nie ma chyba w naszym świecie informacji która ktoś mógłby posiąść - która zachwiała by moją równowagą  Zaraz pewnie się gdzieś przejdę, czuje wiosnę to dodatkowo mnie ekscytuje!

Dobra a teraz poważnie, nie mam gdzie załatwić kilka potrzeb fiziologicznych - muszę myć się w misce przez ten remont... Nie powiem ,że wszystko się komplikuje gdy zjem kolacje o 23 a o 3 rano zachce mi się E.E :O

Cóż, mam problem ze wstawianiem jakiś nowo odkrytych przeze mnie nutek - bo strasznie dużo transfera mi youtube zjada. 

Siku,Sisku! Siku! 

Może się znów do czytelni przejdę :O Ale siku mi się chce! fck!

poniedziałek, 4 marca 2013

Aplauz



Znów słowo które znam a dziwnie brzmi i wątpiłem w jego bytostwo.

Kolejny dzień, kolejne kropki. Świadomość tego jak szybko wewnętrznie się rozwijam nakręca mnie niesamowicie. Uczucie w którym ogarnia się kolejny element układanki. To jak z kolorowanką, gdzie to koloruje się pocięte elementy z numerkami w środku. Na samym początku myślimy ,że wiemy co to jest, lecz po jakimś czasie nabiera to wszystko całkiem innych kształtów :O

Zawsze sądziłem ,że większość religii na świecie, przekazuje nam jakąś prawdę o duchowym świecie.
I nawet chrześcijańskie niebo, nie jest tak bardzo abstrakcyjne jak mi się wydawało. Bo czyż kiedy umrzemy, i trafimy do duchowego świata, świadomie odczujemy boskość? Nie będzie to rajem? Tak samo kiedy dziękujemy Krishnie, że przybył pod postacią np. złowionej ryby by nas nakarmić -nie ma to głębszego sensu? Nie chodzi przecież o nazwę. Nie chce mi się powtarzać po raz kolejny (ale to zrobię) bóg jest wszystkim, bo kiedy nie było niczego w naszym fizycznym świecie, to tylko stwórca tego wymiaru mógł stworzyć materię w tym świecie, a mógł ją stworzyć tylko z siebie, skoro nie było niczego. Coraz bardziej staję się człowiekiem. Coraz więcej we mnie miłosierdzia i współczucia - muszę się wyzbyć hateowania pań w telewizji które mnie ... irytują? Zaraz sobie poczytam książkę.

A Amy kiedyś sobie przypomni ,że znaliśmy się w poprzednich życiach :D

Dziś jak nigdy widzę jak wielki wpływ na mnie ma moje społeczne otoczenie. Gdyby nie Amy, pewnie nawet nie chodził bym do biblioteki, nie znajdował tych skarbów, nie miał bym z kim o tym rozmawiać.
Muszę, chcę iść zaraz spać, bo chcę zanieść Annie Wieśka, 7.10 na pkp... szkoda ,że nie mam gitary, ale z drugiej strony samemu mi się nigdy nie chce grać. O! Ale za to pogram zaraz na elektryku.
Nie muszę przecież spać teraz. pośpię od 8.30 do 14, a po 14 biblioteka ! I pewnie zacznę drugą książkę.

Tak spekulując, katolickie zaśnięcie w duchu świętym to to samo co regresja ? :O

Mógłbym przeprowadzać regresję, widzę w tym wyższy cel wpłynięcia na świat, w inny pacyficzny sposób niż czekanie na armagedon.

Ania apropo twojego pytania o podróżowanie między dzielnicami czy opuszczanie mojego kraju, odpowiem Ci teraz w prosty sposób, ludzie którzy żyli by u mnie, brzydzili by się resztą świata mimo iż ze współczuciem pragnęli by im pomóc, może i byli by misjonarzami kto wie. Chodzi mi o to ,że w obecnym społeczeństwie trudno wyobrazić sobie ,że ktoś nie chce byś lepszy od innego kogoś, bogatszy, zdrowszy, mić fajniejszą żonę czy cokolwiek. Po zmianie mentalności, takie problemy nie będą istniały.

Wejścia na Bloga