-To nie dla tego, nie rozumiesz... -Więc mi wyjaśnij, boisz się wyznać prawdę? -Musisz dojść do tego sam, inaczej nic na tym nie zyskasz.
-Ale to boli rozumiesz, tego nie widać,ale kuje tu... w środku.
Chłopak chwycił ją za rękę i przycisnął do swej piersi. Czas jakby się dla nich zatrzymał, mieli czas na wszystko. Na zebranie myśli, na interpretację wyrazu twarzy, na wymianą wspomnień, i na zachwycenie się wzajemnym zapachem. Tę chwilę przerwało jednak raptowne szarpnięcie. Za dziewczyną pojawił się jednak ktoś jeszcze, mężczyzna o długich brązowych włosach. Pociągnął ją do tyłu, i objął , jakby chciał bronić.
-Mówiłaś ,że jego obecność nie wpłynie na nas, a tym czasem on odbiera nam nawet naszą przyjaźń.
-To nie on ja odbiera, a ja ja odrzucam... Chciałeś stać się silny, prawda?
-Kilka dni temu wyznawałaś mi miłość, to było kłamstwo?
Wiatr zawiał mocniej sypiąc piaskiem w oczy, wirujące liście omijały jednak dziewczynę i długo włosego mężczyznę.
-Teraz ja ją będę chronił, możesz odpocząć, możesz odejść...
-... Mogę? Teraz? ... Nie wiem czy potrafię, czuję do Niej to czego większość ludzi szuka przez całe życie...
Chłopak spojrzał w ziemię, a następnie na swoje trzęsące się dłonie.
-Nie tego chciałeś, miłość nie jest Ci już potrzebna, poznałeś ją, i wiesz do czego służy.
-Patrzysz na ręce, wahasz się. Wiesz jak wiele będą w stanie zrobić jeśli wygrasz sam ze sobą, pokonasz Go... Łza spłynęła mu po policzku, zęby zagryzały dolną wargę. To był trudny wybór, podporządkować się stanowczej woli jego lubej? Czy wbrew jej, pozbawić życia jej nowo przybraną zbroję...
-Jak ma teraz wyglądać nasza znajomość?
-Bądźmy przyjaciółmi...
Mówiąc to wiedziała ,że to niemożliwe... Kochał Ją, więc nie mógł być tak blisko, dla niego była by to wieczna katorga. Była jednak wtedy za słaba by zdecydować za niego.
-Odchodzę więc... Ale na koniec zrobię coś by ułatwić Ci moje zniknięcie, by naprawic chaos w jakim żyjesz. Znienawidzisz mnie, będziesz uważała mnie za wroga. Jednak będę twoim przyjacielem, ja o tobie nie zapomnę, nauczyłaś mnie zbyt wiele. Zakwitnę, a wtedy wrócę by Ci pomóc, by wspierać Cię niewidzialną mocą. Nie martw się, nigdy nie wejdę Ci w drogę, robisz to przecież dla mnie...
-Dasz sobie radę, wierzę w to... Znam Cię dobrze...
-Znałaś mnie dobrze, lepiej niż ktokolwiek będzie mnie znał, osoba którą się stanę, już, zaraz, za chwilę, nie będzie "do poznania", dla nikogo.
-Nie jest mi łatwo, nie było kiedy o tym zadecydowałam, moja opiekunka jednak przekonała mnie, że jestem młoda, i nie warto zaprzepaścić sobie życia Tobą, twoimi problemami. Dzięki temu an co się zdecydowałam pomoge sobie i tobie, wiem ,że to zrozumiesz. Ponadto mam Jego, teraz jego kolej.
-Drógi poziom stymulacji rozwojowej, masz rację ja też potrzebuję czegoś nowego. Ja odchodzę w pokoju, mimo ostrzy jakie rzucisz w moim kierunku zanim spotkamy się kolejnym razem. Żegnaj więc... Suzue...
"
-Ja najpierw przygotowuję drewno, następnie rozpalam piec, kiedy to mój parobek zajmuje się utrzymaniem temperatury, przynoszę rudę, i układam ją na formie. Mam pewność ,że kiedy skończę, piec będzie już gotowy. Wkładam do niego formę i czekam aż metal się upłynni, w tym czasie mogę zająć się przygotowaniem do kucia i hartowania broni, kiedy mam już wszystko pod ręką forma jest gotowa, mogę zająć się jej studzeniem, potem kuciem i hartowaniem, a następnie, przygotowaniem kolejnej formy, tym razem w trakcie roztapiania się metalu, mogę zająć się ostrzeniem swojego poprzedniego wyrobu. Kończę ostrzyć jedną stronę miecza, i mogę zająć się studzeniem kolejnej formy, a w trakcie studzenia naostrzyć drugie ostrze miecza. Kiedy mam zlecenie na 10 mieczy, wiesz jak dużo czasu oszczędzam na tym ,że cały mój dzień pracy jest zaplanowany, i ułożony w schematy? Zamiast marnować czas, i patrzeć jak metal się topi, czy forma studzi, mogę zająć się cały czas swoją pracą, bo wiedz ,że nie płacą mi za "patrzenie" tylko za efekty, a efektami jest ilość mieczy. Kiedy zrobię je w krótszym czasie - mam wolne, i mogę zająć się czymś innym produktywnym. I jest to duża dawka wolnego czasu, a nie 10-20 minutowe przerwy w których trakcie mogę patrzeć się na chłodzącą się w wodzie formę, a zająć się swoją pracą by skończyć 100-200 minut wcześniej - robotę.
-Rozumiem...
-Pamiętaj, minuta czasu poświęcona wieczorem na planowanie zajęcia, oszczędza dziesięć minut czasu jaki potrzebny jest nam na wykonanie tej pracy. Więc planuj, dnie... Planuj tygodnie i weryfikuj każdy dzień w każdy dzień. Bowiem ja stary kowal Ci rzekę. Kto nie planuje sobie sam dnia, temu ktoś zaplanuje dzień. Dzień nigdy nie pozostaje bez planu...
"
Tak ostatnio zdałem sobie sprawę, że w kółko, i znowu, i z powrotem i w kółko, ciągnę te same wątki i nawiązuję do tych samych tematów. Niektóre są tak zbieżne, ze w ręcz takie same.
Zawieszam Bloga - w formie rozkmino-pamiętnika. Nie wiem na ile, myślę ,że może za miesiąc będę miał jakiś powód by tu wpaść, z moimi jakże bezsensownymi mądrościami. Na ten czas będę wstawiał tu moją twórczość czysto literacką, teksty piosenek, i części Powieści Fantasy jaką sobie piszę ;)