Muszę coś zrobić ciekawskiego na 20tyś wyświetleń. Nie wiem ogólnie czy tego bloga nie ukierunkować i nie zacząć promować. Ma ktoś pomysł jaki kierunek powinienem obrać, a może zrobić nowego?
piątek, 5 października 2012
19009 wyświetleń
Muszę coś zrobić ciekawskiego na 20tyś wyświetleń. Nie wiem ogólnie czy tego bloga nie ukierunkować i nie zacząć promować. Ma ktoś pomysł jaki kierunek powinienem obrać, a może zrobić nowego?
Hollywood
Cała poniższa wypowiedź to hipoteza i spekulacja.
Dlaczego media przedstawiają "duchy, i demony" jako złe i niebezpieczne?
Byśmy się ich bali, i nie próbowali ich wykorzystać.
Jeśli odkrył byś nową właściwość jakiegoś przedmiotu, która była by dla ciebie korzystna, a nie chciał byś by ktoś inny z niej skorzystał - co byś zrobił?
a co jeśli magia istnieje? Co jeśli nie jest nam aż tak odległa? Skoro coś nie istnieje, to dlaczego cały czas wmawia nam się ,że tego nie ma? dlaczego cały czas pozostawiany jest ten dystans? Pisze o szkole czarodziejów - no ale magia przecież nie istnieje. My nie mamy nie wiedzieć o istnieniu czegoś takiego, my mamy wiedzieć. I być przekonani ,że to fikcja.
Dlaczego duchowość podzielona jest na dwie sfery? Boską i demoniczną? Czy demoniczna nie przypomina magii? Więc i boska powinna? duchowość może być synonimem magii?
Nie ma czegoś o czym nie wiemy, bo własnie ta wiedza jest nam podawana na złotej tacy - ta która ma pozostac ukryta. Jest nam tak podawana ,że kiedy jemy jeżyny ze świadomością ,że to warzywa tak naprawdę jemy - nawet nie mięso - a np. piasek.
Tak skrajnie formowana jest wiedza która dostajemy, z tej własnie dziedziny która ma być ukryta.
W takim przypadku nawet ktoś wtajemniczony w prawdziwość tej wiedzy, nie będzie miał siły przebicia przez media i to co jest już zasiane w ludzkich umysłach.
Zadam wam pytanie : Czym jest życie?
Nie pytam tu o biologiczną definicję.
Dla mnie - życie jest wszystkim w okół z czym mam styczność, czyli rodzice znajomi, hobby... Wszyscy ludzie których chociażby mijam, każdy zapach jaki czuję czy czułem, każda faktura którą mogę dotknąć
Ale także, ten blog, telewizja, internet, facebook, youtube, myszka komputerowa, fotel na którym siedzę pisząc to teraz. Zastanów się ile z twojego życia to coś wartościowego? I jak określić tę wartość?
Według mnie coś bezwartościowego przeszkadza w naszym rozwoju, i trzeźwym myśleniu. A mając styczność z 3tysiącami reklam dziennie mogę myśleć trzeźwo? I skupić się na rozwoju?
TAK - oczywiście!
Tak Ci się kurwa tylko zdaje, bo twój rozwój determinowany jest międzynarodową hipnozą, ty masz się rozwijać i nawet państwo Ci w tym pomoże, ale masz być taki jak oni chcą, sieją Ci w głowie incepcję, tobie się zdaje ,że dążysz do czegoś bo TY tego chcesz, co jest nieprawdą, ale sam tego nie zauważysz.
Nawet ja teraz pisze pod wpływem jakiegoś źródła, być może mam pisać coś takiego, by to co pisze dotarło do niewłaściwych ludzi, i utwierdziło ich w tym ,że pisze brednie. Może tak wygląda ta polityka, masz nawet nie myśleć o tym co piszę. Masz to tylko przeczytać, to taka szczepionka, by nikt inny o większej ogładzie niż ja nie wmówił Ci czegoś, nie pokazał Ci prawdy. Bo ty z tekstu który teraz pisze, nabierzesz swojakich przekonań by odpornie i wytrwale ślepo bronić się przed argumentami innych.
Więc to co piszę dotrze do wnętrza ludzi otwartych i nie zdominowanych jeszcze tym całym systemem.
Media to hipnoza, a szkolna edukacja to tresura intelektualna. Wszystko opiera się dziś na "rozumie". Na pierwszym miejscu stawiamy techniczną wiedzę i intelekt, potem sztukę, a na końcu duchowość. Przyjmując ,że to wszystko jest kierowane - możemy przypuszczać iże cała ta drabina czy też piramida rzeczy ważnych powinna być odwrócona.
To nie intelekt determinuje życie, a duchowość. Nie bez powodu stawia się teraz na rozrywkę.
My mamy nie myśleć, czy to tak trudno kurwa zrozumieć? Ja wiem ,że żyjesz w tym systemie od narodzin.
Ale się obudź w końcu, zajmij się sobą. To nie twoje paznokcie są najważniejsze, to nie mecz w telewizji czy śpiewanie na scenie. Bo to nie jest to czego sam chcesz, to jest to czego oczekuje od Ciebie system...
"Hollywood - zbiór słów pochodzenia angielskiego, symbolizuje las mający władze nad umysłem, mogący manipulować ludźmi którzy choć raz do niego weszli. (...)"
czwartek, 4 października 2012
Takie Passé
Wszystko wydaje mi się takie przejedzone, nawet wyróżnianie się w tłumie jest już passé.
Va'esse deireádh aep eigean taka jest kolej rzeczy. I mimo ,że mam nieodparte chęci swym wyglądem zewnętrznym zacząć odzwierciedlać to co mam w środku, to jednak nie wiem czy nie stać się szarym człowiekiem nie rzucającym się nikomu w oczy. Taką osobą, że kiedy ludzie będą o mnie kogoś pytać, zobaczą tylko zdziwiony wyraz twarzy "ale kto to?" Po co mam zewnętrznie eksponować czymkolwiek, może lepiej zająć się wewnętrzną pustką... Może zacznę nosić okulary, i jebnę sobie brzydki fryz, będę chodził na galowo nawet na zwykły spacer... To coś innego.
/Muszę ogarnąć książeczkę sanepidowską, + z tego jest jedynie taki ,że ponad robotę w tesco, mogę iść do mc'donald'a do roboty, mam nadzieje ,że przyjmą mnie na 4h dziennie :>, ogólnie jestem wykończony nocką, ale czuje ,że zaczynam się motywować do systematyczności./
W sobotę koncert, muszę wpaść chociaż na support ^^ Ale mam na weekend miliard propozycji, od koncertu przez ognisko aż po grzybobranie ! xDD I tak nadal nie mam czasu dla siebie ;o Dobrze ,że znajduje czas by wejść nieraz na bloga, i zostawić coś po sobie. Myślę ,że Ciekawie będzie wejść tu za 2 lata i wszystko przeczytać. Będę się mógł z siebie pośmiać. Chodź zauważyłem dziwne PRZERAŻAJĄCE zjawisko a mianowicie znikanie starych psotów!!!?!!!!?!?!??!??!!!
środa, 3 października 2012
Egoism... owszem.
Ale na tym polega to życie, czy się to komuś podoba czy nie - dążymy do własnego dobra, i ono zawsze jest na pierwszym miejscu. Gorzej jak w grę wchodzą jakieś uczucia - robi się z tego szklana pułapka 4 czyli wieli syf na wielką skalę. Te prawdziwe, czy też nie. Maja moc, ale co z tego skoro istnieją tylko w jednym celu - by nas rozwijać. wkurwia mnie nieodpowiedzialność uczuciowa ludzi. Po co pakować się w cokolwiek co wiąże się z uczuciami, jak nie jest się ich pewnym? Hybił-Trafił? Pojebało was? 30 letnie bachory, i 15 letni dorośli - wiek gówno znaczy, ale jak poznać kogoś na tyle dobrze by wiedzieć na ile jest dojrzały? Jak odróżnić życiową dojrzałość od dojrzałości emocjonalnej ? - to nie zawsze idzie w parze.
Co z tego ,że 15 latka umie gotować, zająć się dzieckiem i rozplanować dzień, skoro nie potrafi ocenić tego czy kogoś kocha czy nie, i czy warto go ranić by sprawdzić czy MOŻE coś z tego wyjdzie? Po co słowa "szczerość" związek który ma być oparty na szczerości jest z reguły najbardziej zakłamany.
Co z tego ,że 30 latka, potrafi wybrać życiową miłość, robić dla kogoś wszystko, sprawić by ktoś był ważniejszy od niej - był jej życiem, a potem go stracić? Albo żyć z nim w zgodzie przez długi czas odnosząc na tym tle sukcesy, zawalając przy okazji obowiązki domowe, studia, czy tracąc zaufanie w oczach innych ludzi?
Co z tego? Wszystko ma znaczenie - ale tylko dla NAS.
Stymulacja do rozwoju może przyjść nawet z spojrzenia komuś w oczy, czy podziwianiu nieba nocą. Ważne bysmy ja pochwycili i wykorzystali - tak samo jest z miłością - wykorzystujcie wzloty i upadki :>
niedziela, 30 września 2012
Chyba zacznę żyć...
Już mnie męczą te wizję naprawy świata. Pewnie każdy ktokolwiek kiedykolwiek chciał coś zmienić dotarł do takiego momentu jak ja teraz. I dlatego nic nie ulega zmianie, widocznej zmianie na lepsze. Jako iż edukacją i rozwojem nie zdążę osiągnąć nic, by mieć cokolwiek o powiedzenia na skale światową, tak wymyśliłem ostatnio inna dziedzinę, która umożliwi mi międzynarodowy wpływ na społeczności. Niektórzy już wiedzą jaką ścieżkę wybrałem - inni nie dowiedzą się pewnie nigdy, no chyba ,że wypali.
Wczoraj miły dzień, nie spodziewałem się ,że będzie tak fajnie - to pewnie z powodu fajnych ludzi. Siedzę teraz sam w pokoju, i dostrzegam ten drastyczny kontrast bycia samemu a bycia z kimś. Samotność ogłupia, zabija...
Ja zawsze zastanawiałem się dlaczego nie potrafię? Skoro wiem na czym to polega, a chodziło tylko o ćwiczenia. Nikt nie zdobywa medali olimpijskich bez ćwiczeń, więc tego też nie osiągnę bez regularnych treningów. Wyznaczanie i realizacja celi - na tym etapie jestem - i nie mogę przez niego przejść. Brak mi determinacji i samozaparcia, ale dam radę. Nie znam bowiem rzeczy niezniszczalnych - na wszystko jest sposób ;>
Dziś, dziś znów z rodziną - babcia ma święto. Uwielbiam rodzinne biby, czuć tę więź. Nigdy tego nie czułem, rodzina nie miała dla mnie znaczenia, ale od pół roku, kiedy to widzę jak mnie wspierają, i to nie zależnie od tego co się ze mną dzieje, czy jak głupich wyborów dokonuje - oni zawsze są.
Tylko tutaj rodzi się pytanie - skoro rodzinę trudno stracić (nie mówię o śmierci - bo to jest równe dla każdego) to powinno się bardziej dbać o kontakty z innymi? Ludzie są zbyt zmienni, by na nich polegać.
Ogólnie ludzie, sami w sobie - każdy - to najgorsze zwyrodnienia jakie panoszą się po naszej ziemi. Są tak pojebani. Raz są tacy raz inni, tak łatwo na nich wpłynąć, tak łatwo narzucić im swoją wolę. Swoistą marchwią dla osła może być nawet puste słowo, czy drobne zachowanie. Słowa - nic nie znaczą. To ,że ktoś coś mówi.. mowa... rozmowa.. jest bez sensowna. Powinno się łączyć umysłami, telepatia bitte...
Staram się nie korzystać z przewagi jaką dało mi przeczytanie tych kilkunastu książek psychologicznych - ale to już siedzi we mnie, choć chcę się od tego odsunąć to nie potrafię. Taki sobie pancerz wykułem, dobra wykuliśmy go dla mnie, ale to nie zmienia faktu iż nic się przez niego nie przebija. Czasem nie wiem czy nawet nie zmienił się w miecz.
Ładne słońce za oknem świeci. A w mojej głowie same śmieci - joł.
Mam nadzieje ,że w końcu nauczę się patrzeć i władać tym co widzę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)