poniedziałek, 4 marca 2013

Aplauz



Znów słowo które znam a dziwnie brzmi i wątpiłem w jego bytostwo.

Kolejny dzień, kolejne kropki. Świadomość tego jak szybko wewnętrznie się rozwijam nakręca mnie niesamowicie. Uczucie w którym ogarnia się kolejny element układanki. To jak z kolorowanką, gdzie to koloruje się pocięte elementy z numerkami w środku. Na samym początku myślimy ,że wiemy co to jest, lecz po jakimś czasie nabiera to wszystko całkiem innych kształtów :O

Zawsze sądziłem ,że większość religii na świecie, przekazuje nam jakąś prawdę o duchowym świecie.
I nawet chrześcijańskie niebo, nie jest tak bardzo abstrakcyjne jak mi się wydawało. Bo czyż kiedy umrzemy, i trafimy do duchowego świata, świadomie odczujemy boskość? Nie będzie to rajem? Tak samo kiedy dziękujemy Krishnie, że przybył pod postacią np. złowionej ryby by nas nakarmić -nie ma to głębszego sensu? Nie chodzi przecież o nazwę. Nie chce mi się powtarzać po raz kolejny (ale to zrobię) bóg jest wszystkim, bo kiedy nie było niczego w naszym fizycznym świecie, to tylko stwórca tego wymiaru mógł stworzyć materię w tym świecie, a mógł ją stworzyć tylko z siebie, skoro nie było niczego. Coraz bardziej staję się człowiekiem. Coraz więcej we mnie miłosierdzia i współczucia - muszę się wyzbyć hateowania pań w telewizji które mnie ... irytują? Zaraz sobie poczytam książkę.

A Amy kiedyś sobie przypomni ,że znaliśmy się w poprzednich życiach :D

Dziś jak nigdy widzę jak wielki wpływ na mnie ma moje społeczne otoczenie. Gdyby nie Amy, pewnie nawet nie chodził bym do biblioteki, nie znajdował tych skarbów, nie miał bym z kim o tym rozmawiać.
Muszę, chcę iść zaraz spać, bo chcę zanieść Annie Wieśka, 7.10 na pkp... szkoda ,że nie mam gitary, ale z drugiej strony samemu mi się nigdy nie chce grać. O! Ale za to pogram zaraz na elektryku.
Nie muszę przecież spać teraz. pośpię od 8.30 do 14, a po 14 biblioteka ! I pewnie zacznę drugą książkę.

Tak spekulując, katolickie zaśnięcie w duchu świętym to to samo co regresja ? :O

Mógłbym przeprowadzać regresję, widzę w tym wyższy cel wpłynięcia na świat, w inny pacyficzny sposób niż czekanie na armagedon.

Ania apropo twojego pytania o podróżowanie między dzielnicami czy opuszczanie mojego kraju, odpowiem Ci teraz w prosty sposób, ludzie którzy żyli by u mnie, brzydzili by się resztą świata mimo iż ze współczuciem pragnęli by im pomóc, może i byli by misjonarzami kto wie. Chodzi mi o to ,że w obecnym społeczeństwie trudno wyobrazić sobie ,że ktoś nie chce byś lepszy od innego kogoś, bogatszy, zdrowszy, mić fajniejszą żonę czy cokolwiek. Po zmianie mentalności, takie problemy nie będą istniały.

piątek, 1 marca 2013

This week...

I tu pytanie skąd tu "Wet Fingers"?

Po prostu zatrudnienie dwóch gości do remontu łazienki to doskonały sposób na wstawanie przed 9tą...
Walą, klną, śmiechy-hihy (nie wiadomo co się tam dzieje) i te ich rozkminy :O

PS. Nie da sie ich wyłączyć! Jak Boga kocham! Kreację znaczy! No nie da się - więc budzik świetny.

Wspominając moje byłe (budziki) to każdy dostał prędzej czy później w pierdol, nawet matryce z telefonów się wylewały, ale cóż.

"W końcu wiosna przyszła. Pierwszy marzec, to powinno."

Ogólnie to znów gadam o sobie (pisze) ale musicie to przeboleć moi drodzy parafianie = chciałem iść na dwór na ławkę i poczytać książkę, ale stwierdziłem ,że poszukam neta... i znalazłem... I Uj teraz tu będę siedział do 15 pewnie... w Lolka pogram, znów mam wkrętę na Kassa,Fiore i Lux <3

"Muminkowe Środy"Anna Magdalena Hankowska

Więc, mam uraz do wpadania do ludzi zbyt często, kiedy oni nie wpadają do mnie - od tak mam taki O! uraz. Trzeba będzie coś z tym zrobić zatem.



"Świadomość - chłodną warstwą gruzu przysypała mnie"



Jak odsłonię okno, to potem je zasłonie bo będzie mi podrażniać patrzałki, jeszcze te fale czy tam fotoniki, czy jedne i drugie, maja taka zdolność do odbijania się od wszystkiego, i nawalają mi w monitor, z czego absorbowane jest może 60% (znaczy rozproszone). Więc zmarnować tyci tej energii dla chwili doczesnej? Skoro istnieje tylko teraźniejszość, to why not?!






Amy'owa goplanka uratowała mi dziś życie ! Bo jak bym miał wstać i przebijać się przez ten gruz by coś zjeść, to Uj...  Muszę sobie kupić, albo ukraść z lasu państwowego/miejskiego PAPROTNIKA! Uwielbiam te rośliny tak jak wierzby. Wyglądają kiczowato i tak żulersko, ale co z tego! Ponoć przywiązują się do ludzi, i trzeba je kochać by dobrze rosły! Taka miłość jak najbardziej mnie satysfakcjonuje na dzień dzisiejszy! JOŁ!

czwartek, 28 lutego 2013

GOOD GOD




nie chce mi się naprawiać błędów, nie traktujcie tego jako brak szacunku dla czytelnika...

Ciągle, i nadal, i cały czas, irytują mnie poglądy niektórych uczonych fizyków, filozofów i innych nakowców, na temat boga. Nie rozumiem jak możne spekulować o bogu w takiej formie w jakiej ci ludzie to robią. bóg jest bardziej niezbadany niż nam się zdaje. Nie jest to żaden ojciec, a ludzie którzy o nim mówią, w którejkolwiek religii, mówią tak by jak najbardziej obrazowo nam go przedstawić. Atrybuty jakie ktoś nadał bogu takiej jak miłosierdzie i wszechmoc jak i wszech wiedza są sprzeczne ze sobą. Bóg nie może być wszechmogący i miłosierny zarazem, w takim przypadku nie mogło by istnieć nic co która kolwiek z rozumnych istot nazwała by niemiłosiernym. Bóg może wszystko, da się go więc w prosty sposób opisać. Bóg jest „każdy”. Słowa któ®ymi opisujemy nasz świat, każdy przymiotnik może opisywać boga. Uznając dobro i zło, doświadczając go, możemy nazwać boga dobrym i złym. Ciężkiem, lekkim, wysokim, niskim, żółtym, czarnym, brązowym, futrzastym, kąłczastym, pąłskim, wypukłym, świecacym… Wszystko co jest opisem czego kolwiek jest opisem boga, bo wszystko co jest pochodzi od boga, wszystko jest jego częścią, gdyż tylko z samego boga mogło powstać „coś” kiedy nie było niczego. Bóg przedstawiany w trzech osobach nie jest jednak taki odległy. Bogiem jest materia w której bóg się pojawił, mamy zatem synonim ducha świętego i boga ojca, synem zaś jest wszystko co stworzył. A wszystko co jest bogiem i tworzy cokolwiek, tworzy boga, dzieli go na części. Bóg jest niepodzielny nieskończenie. Czas jest bogiem, woda jest bogiem, człowiek jest bogiem, a wszystko dlatego iż wszystko skąłda się z tego samego budulca mikro elementu który w zaleznosci od boskiego planu łaczy się w ten lub inny sposób kształtując każdą materię. Ten element jest bogiem, dusza jest bogiem. Żyjemy jako bóg i doświadczamy boga, czyli wszystkiego co jest, naszymi zmysłami, cielesnymi ludzkimi zmysłami, dotyku, węchu, wzroku. Ciało jest tylko anrzedziem poznawczym by doświadczać, i oddawać informacje zwrotne o nas samych. Czyz nie było by nudne stworzenie wszystkiego co jest? Nie mogąc tego doświadczać, doświadczać wszystkiego co jest? Skąd prawdy ,że bóg jest wszędzie? Skąd ,że słyszy wszystko, nawet myśli ? Kiedy to każdy z nas z osobna i wszyscy razem jesteśmy bogiem, zas po śmierci łączymy się w spójną inteligencję, dzielimy wtedy wspomnienia, każdą myśl i wszystko czego każda część boga doświadczyła w trakcie swojej egzystencji w fizycznym śiwecie. Religia jest zbędna, religia mąci tylko nam w głowach. Po co nam skomplikowane prawa, kiedy wystarczy dopuścić do siebie myśl iż jesteśmy częścią wielkiej ukąłdanki, jesteśmy częścią wszystkiego co jest, częścią kreacji. Bóg jest zatem wszechmogący, może wszystko co jest możliwe, i wszech wiedzący, wie wszystko co można wiedzieć.
Żyjemy w teraźniejszym wymiarze, zatem przyszłośc nie istnieje, bóg nie może znać czegoś czego nie ma.

Znów mnie ktoś ironicznie nazwie mesjaszem...



Społeczeństwo bez pieniądza, da się „wyprodukować” I nie trzeba wcale zaczynać od zmian mentalnych, bo one przyjdą same, jeśli tylko ktoś w owym społeczeństwie będzie chciał egzystować. Pierwsze pokolenie takiego społeczeństwa będzie żyło jako tako, drugie będzie uczone przez pierwsze by myśleć i funkcjonować tak by móc w owym społeczeństwie istnieć, i nie zostać wydalonym za nie spełnianie warunków. Drugie pokolenie ucząc trzecie, przekaże mu tę wiedze jeszcze lepiej, bo od poczęcia będzie znało owy system. Ciąg zamknie się w czwartym pokoleniu, kiedy to czwarte nie będzie miało niemal styczności z tokiem myślenie ojca czy dziadka pokolenia pierwszego. Masło maślane? Ale tylko dlatego ,że nie macie pojęcia do czego nawiązuje. Takie społeczeństwo może stworzyć pojedyńcza majętna osoba, osoba która będzie chciała by dzięki niej ludzie zyli w dostatku. 


Społeczeństwo rozumiem przez państwo, państwo specjalnie dostosowane, może mieć ono niewielki obszar taki jak nasze 50tys miasta, może się rozrastać, przekształcać. Ludzie wykonywali by swoja pracę, w zamian za co mieli by wszystko co potrzebne im do egzystowania, w tym dobrej jakości telewizor, umeblowanie, wszego rodzaju sprzęt agd i rtv. Różnica była by w sposobie w jaki urządzili by swoje mieszkania, kolor ścian, rodzaj sprzętu, umeblowanie. Wszystko mieli by za darmo, tylko dla tego ,że na kilka godzin dziennie szli by do pracy która by lubili, która wykonywali by sprawnie, wykonywali by zlecenia na dany produkt. Jeśli jakaś rodzina potrzebuje produktu, jest on produkowany, jeśli nie – nie jest. Bez zbędnego postarzania produktów, produkt wyprodukowany miał by ogromna długowieczność, a nad długowiecznością pracowali by ludzie którzy by ten produkt produkowali. Robili by go najlepiej jak potrafią, gdyż byli by świadomi ,że robią go w pewnym sensie dla siebie! Nadwyżki takich produktów były by sprzedawane za granice państwa. Wyparły by jakościowo każdy inny produkt. Za pieniądze które szły by na konto specjalnego oddziału, kupowało by się coraz to więcej terytorium pod rozbudowę państwa, dla stworzenia większej liczby lokali mieszkalnych, na rozbudowę infrastruktury. Rolnicy produkowali by żywność dla samych siebie jak i dla tych którzy produkują dla niech inne produkty. 

Zajmował by się tym specjalny bank żywności, świeża żywność była by codziennie dostarczana do domostw w zamówionej formie. Jedzenie podzielone na jednostki jakościowo kaloryczne. Każdy miał by określoną liczbę punktów stosowana do wieku, płci, jak i wykonywanej pracy. W ramach punktów ustalano by diety dla każdego indywidualnie, tak by wspierać jego rozwój fizyczny i intelektualny. Państwo nie miało by typowej armii, miało by system obronny, uniemożliwiający infliltrację, szpiegostwo, i zdolny do odpierania ataków z zewnątrz. Oddziały psychologiczne badały by wzajemne oddziaływania tłumu, wspierając tolerancję, tępiąc agresję, i wszelakie negatywne procesy psychiczne, by zapobiedz przestępczości. W razie zaistnienia sytuacji niebezpiecznej, osoba zagrażająca innym bądź systemowi, była by deportowana, bądź osadzona w rezerwacie szkoleniowym jeśli wyraziła by na to zgodę. Ludzie mieszkali by na osiedlach w taki sposób by Ci zajmujący się tym samym bądź podobnym mieszkali w jednym skupisku, i mieli blisko na stanowisko pracy. Nie było by problemu z odwiedzinami między oddzielonymi osiedlami. Nie istniał by inny transport niż pieszy (wliczając jednoślady niezmechanizowane) jak i kolejowy. Super szybka kolej magnetyczna potrafiła by w mgnieniu oka przenieść nas z jednej do drugiej granicy, odległości nie miały by więc znaczenia. W takim systemie dojeżdżało by się do pracy jak i do znajomych, czy miejsc poświęconych rozrywce, kulturze, sztuce. Państwo rozrastało by się w mgnieniu oka, z kosmicznych zysków napływających z „niezniszczalnych” produktów. 

Jeśli pojawił by się sprzeciw ludzie musieli by o tym wiedzieć, wiedzieli by też w jakim dostatku żyją Ci z wspomnianego futurystycznego społeczeństwa, chcieli by żyć identycznie, zaczęto by bunt przeciwko konsumpcyjnemu systemowi. Ściezki z tego miejsca są dwie. Przekształcenie systemów w podobne to tego opisywanego, bądź stopniowe sprzedawanie terytoriów. Cel zjednania wszystkich ludzi na całym świecie został by osiągnięty, każdy mający wszystko, w zdrowiu, i z masą wolnego czasu. Wszyscy byli by pieniężnie bogaci bez istnienia pieniądza. Społeczna równość, tolerancja, wzajemny szacunek. Na tym oprzeć można nie tylko państwo, a całą ziemską cywilizacje. By zacząć wojnę z pieniądzem, trzeba najpierw owy pieniądz zdominować, i tylko dla tej wizjonerki egzystuje, tylko z tego powodu mówię o zarabianiu miliardów, my móc wprowadzać w życie swoją wizję!

Skąd ja tu?


Jak konsumpcjonistyczny świat, oduczyć manii zarabiania, i rytuału pieniądza? Jest to w ogóle możliwe po bliższym przeanalizowaniu tematu? Na dzień dzisiejszy nie. Z ta mentalnością, z tymi uprzedzeniami które rodzice i nasi opiekunowie przelewają w czyste klarowne naczynie jakim jesteśmy zaraz po narodzinach. System ogłupiający. Już nawet nie mówi się o nauce czy wiedzy a o papierze który ma rzekomo potwierdzić tę wiedzę. Pracy która równa się harówce, i pieniądzach które mamy otrzymywać za sprzedawanie swojego życia, tylko po to by przeżyć kolejny miesiąc. Pętla? Nie… Pętla blokuje przebieg to raczej spójny okrąg, w kółko to samo. Jesteśmy nauczeni by zdobyć papier i iść do PRACY, dzięki czemu zarabiać na to by żyć. Zycie nie jest czymś na sprzedaż, więc dlaczego je sprzedajemy?














Wejścia na Bloga