piątek, 20 grudnia 2013

Niech ktoś mi pomoże, i razem ze mną ruszy się z miejsca....

Tak do niedawna mówiłem, to było moja wymówką...

Wiem ,że trudno jest ruszyć samemu, jednak mnie się udało.

Dlatego teraz to ja znajdę kogoś kto jest w takiej sytuacji w której ja do niedawna byłem. I pomogę mu się ruszyć.

Pomogę mu rozpocząć wędrówkę ku spełnieniu jego marzeń...

Nazdrowie !

niedziela, 15 grudnia 2013

Death Note skończony - Puzzle zaczęte ...


Złapałem zajawkę oglądając death note w którym Near układał czyste puzzle bez obrazka jakiegokolwiek, no i tak wyszło ,że mam ciekawe puzzle 1000 elementów i układam sobie. Zostało mi najtrudniejsze, ale wymyśliłem sposób w jaki je złożę. Tymczasem robię sobie przerwę, idę coś wypić, i coś zapalić. Mrrr, dobra zajawka nie jest zła.

czwartek, 12 grudnia 2013

Sprawiedliwość... (+ jakiś channeling)

Czy istnieje coś takiego jak sprawiedliwość ? Czy człowiek może tworzyć cokolwiek co nie jest częścią natury? A może to człowiek tworzy naturę?

Zastanawiałem się ostatnio nad tym jakże zawiłym i subiektywnym tematem. Sądzę ,że sprawiedliwość nie może istnieć w formie jaką my jako "ludzie" rozumiemy. W formie jaką ubraliśmy w definicję. Sprawiedliwość...

Czyż wszystko cokolwiek nie zostało zdefiniowane słowem, jest tylko słowna definicją?
Tak jak słowem mogę opisać moją miłość tak słowem mogę opisać moją sprawiedliwość...
Moja miłość to - Miłość
a
Moja sprawiedliwość to - Sprawiedliwość

Cóż więcej tu dodać. Jeśli choć jedna osoba uważa inaczej niż jakakolwiek inna, to definicja globalna traci swój charakter ostateczny, jest podważana. Istnieje bardzo małe prawdopowobieństwo by 8mld ludzi świata uznało jednogłośnie, że dana definicja jest ich definicją. Czyli istnieje szansa na definicje sprawiedliwości, tak by każdemu pasowała?

NIE... ponieważ nie tylko ludzie tworzą definicje, ponadto istnieje nieskończoność, więc zawsze będzie mógł urodzić się ktoś myślący inaczej, co teoretycznie (jeśli wszystkie poprzednie założenia są słuszne) zaprzecza istnieniu sprawiedliwości, jak i każdej innej definicji globalnej, międzyplanetarnej/gwiezdnej/galaktycznej/wymiarowej/wszechświatowej/rzeczywistościowej ...
Huh (ale tego jest)

Czyli definicje których na co dzień używamy - słowa - nie powinny istnieć, bo nie opisują niczego skonkretyzowanego? A tylko narzucona odgórnie wersję? Czyż kiedy mówimy miłość nie mamy na myśli miłości jaką sami jesteśmy w stanie odczuć ? I kiedy słyszymy miłość, nie myślimy o tej którą znamy? Mimo ,że ktoś może myśleć o niej całkiem co innego? Gdzie w tym logika, i gdzie sprawiedliwość w samej definicji sprawiedliwości, by ktokolwiek ustalał jej wartość kiedy to my sami, dla samych siebie jesteśmy najważniejsi, nasze definicje są najważniejsze, nasze doświadczenia są najważniejsze, bo jeśli my się kończymy to również nasza rzeczywistość. Bez nas samych nie ma niczego, więc dlaczego ktoś śmie uważać ,że przyjmiemy czyjeś definicje, i uznamy je za lepsze od swoich?

Coraz bardziej wydaje mi się ,że logiczne myślenie, i logiczne postrzeganie otaczającej nas rzeczywistości jest nielogiczne...
jest ułomne...
jest nienaturalne...

Za dużo komplikacji spotyka mnie kiedy myślę logicznie. Zawsze...

Dlatego odchodzę od logiki, bo samą logikę zdefiniowano. Nie potrzebuje ograniczać się słowami. Jestem alfą i omegą, jestem całym swoim światem, więc dlaczego mam myśleć o waszych... światach...
Światach w których tworzycie tylko fabryki energii i karmicie nimi inne światy, zamiast zająć się tym własnym tak jak ja. Dobranoc, żegnam, zanikam, odchodzę, coraz bardziej i bardziej, zamykam się w sobie.

Być może to jedna z moich ostatnich notek, obecny stan psychiczny nie pozwala mi na tego typu marnowanie czasu, wiem powinienem nie być egoistą i dzielić się tym do czego dochodzę, jednak nie da się tego ubierać w słowa, a lepiej będzie jeśli każdy sam do tego dojdzie.

P.S. Jestem pewien ,że sam bóg gdyby istniał w takiej formie w jakiej ktokolwiek chciałby by istniał, nie potrafił by stworzyć dobrego świata, świata w którym każdy czół by się idealnie. dlatego mamy tyle światów ile istot, każdy ma swój świat który kreuje i nim się cieszy, my tylko spotykamy się w tym wspólnym serverze, by wymienić się doświadczeniami z naszych dusz.

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Funkcja kwadratowa tak ?

Zacznijmy od równania kwadratowego.

Więc postać jest sobie taka :

ax^2 + bx + c = 0
"a" nie może być "0"

I teraz by narysować parabolę wynikającą z funkcji potrzeba nam miejsc przecięcia z osią "x" oraz "wierzchołek" paraboli. Musimy też wiedzieć w którą stronę skierowane są ramiona funkcji. (wynika to zwykle z tych 3 punktów które są nam potrzebne.)

najlepiej zacząć od znalezienia "delty" (trójkoncika)
wzór:
b^2 - 4ac I teraz najłatwiej będzie "pokazać to:"


I jeśli delta mniejsza od "0" to liczymy x1 i x2, jeśli delta = 0 to x1, no a jesli delta mniejsza od "0" to wykres takiej funkcji jest zjebany, można powiedzieć ,że go nie ma xD

Ostatnie zdanie z tamtej karteczki (czyli o tym ,że to te x1/x2 to miejsca zerowe (x1,0) i/lub (oba) (x2,0).

Teraz potrzebujemy wierzchołka paraboli, obliczamy go dzieki współczynnikom "p" i "q"

Tutaj mamy wzory na "p" i "q".
 "p" to pierwsza współrzędna czyli (x) "q" to (y)
Czyli (p,q)

W taki magiczny spsób mamy już  wszystkie punkty które są nam potrzebne do narysowania paraboli.

Teraz możemy wyznaczać przedziały i inne szaleństwa, gdzie rośnie, gdzie maleje, sratytaty.

Dobra przejdźmy do Postaci Funkcji 

Ta która tu pokazywałem :
y = ax^2 + bx + c  -to postać ogólna.

Mamy też postać kanoniczną:
y = a ( x - p )^2 +q
Mamy w niej od razu "p" i "q" dzięki czemu odczytać możemy miejsca zerowe :D

Jest tez postać iloczynowa, ale ebać to ;o



Z jednej postaci na drugą można sobie przejść jeżeli zna się ich wzory.
Może ktoś w komentarzu pozostawić jakieś uwagi, dawno nie miałem do czynienia z materiałem a nie chciał bym kolegi dla ktrórego to piszę wprowadzić w błąd :)

sobota, 7 grudnia 2013

Zbyt słodki poranek...

Obudziłem się o 4tej zastanawiając dlaczego dziadek ma włączony telewizor, (uwaga historia osobista) jest chory na cukrzycę tą najhardkorowszą a wieczorem wyłączyli prąd, mama która jeszcze nie spała przypomniała dziadkowi by wziął zastrzyk i nie zasnął przypadkiem do wyznaczonej pory. No i na tym etapie moja świadomość z tej rzeczywistości zniknęła. Stąd też zastanawiałem się w nocy nad tym TV.
Jedyny obraz jaki miałem ,to właśnie zapomnienie wzięcia zastrzyku, po włączeniu prądu TV mógł się włączyć (nie znam go jeszcze na tyle - i wątpię czy poznam) no nvm, pomyślałem sobie z jednej strony ,że jeśli jest jakieś prawdopodobieństwo na wypełnienie czarnego scenariusza to powinienem cos zrobić, chociażby wejść do pokoju i zapytać "czy nie może spać?" nie zrobiłem tego przechodząc na myśli o innej częstotliwości, bo ,że niby dziadek miałby się zabić przez głupie zapomnienie dania sobie zastrzyku, to niemożliwe, nie w moim świecie.

Słodki, oj słodki poranek.. Z 5 razy miałem przez sen od 4do7 fałszywe przebudzenie którego warunki były tak debilne - a mianowicie - zaspanie do szkoły (tak konkretnie). Myślałem ,że mam dziś pisemny egzamin z angielskiego, ale jest jutro więc luz... Moje wczorajsze "podtrucie" dziś się nie objawia, a chciało by się mieć wymówkę i do tej szkoły nie iść dziś. tylko 8 lekcji dziś... nie to co jutro 10..

No i tak od rana wpierdalam, zjadłem jakieś cake & choc :
Takie szaleństwo...
Potem ojebałem snikersa, a teraz jem śniadanko - bułkę z czekoladą, i pije kawę - tak niezdrowo(?)

Wiatr zdecydowanie lubi słońce.. kiedy obudziłem się o tej 4tej nie wiało, nie padało, 7.00 hurricane&snow.
Stąd ta cała słodycz.. Jeszcze nie wiem czy spóźnię się na pierwszą lekcję czy "nie wiem " ...
Na razie jem, i mimo tak zajebistych nauczycieli w szkole - tak bardzo mi się nie chce ... Musze sprawdzić jak tam stoję z frekwęncją z polskiego i matmy, bo o ile dobrze widziałem to wosów i historii mam do końca semestru zajebane :O

No - mógłbym teoretycznie nie iść wcale, ale z matmy mamy tylko jedne zajęcia prócz dzisiejszych... TAK BARDZO NIE WIEM.....

Wejścia na Bloga