środa, 3 czerwca 2015

Czas

Czas ma znaczenie kiedy niepewność kieruje naszymi pragnieniami.  Gdyby pragnąć czegoś i być pewnym źe się złości na 100% czas przestał by mieć znaczenie.  Dążenie do konkretnego odzwierciedlenie zewnętrznego świata względem naszej wewnętrznej istoty przestaje mieć znaczenie gdy uznajemy wszystko za całość,  za scenę, a siebie za aktora który zapomniał scenariusza. Sufler...  ten gość jest zawsze obok,  nieraz zdaje się nam że to niemożliwe...  -przyjął bym taką rolę?  Nie...  nic bym nie przyjął sam napisałem scenariusz,  ale jaką frajdę miałabym oglądając film własnego autorstwa nad którego planowaniem przesiedziałem miesiące analizując koncepty tego co się wydarzy?  Wszystko jest ustalone.  Więc nie ma co się lękać jutra,  skoro jutro to dziś..
---------------
Bawi mnie obserwacja ludzi którzy wierzą, że Ci w rządzie na prawdę się kłócą..  bawi mnie ich obserwacja bo są symbolem jakiejś części mnie która tak jak oni,  nie dostrzega pewnych rzeczy przez błędne linie kodu w moim oprogramowaniu.  Najciekawsze jest to że gdy wyłączyć maszynę,  komputer...  bateryjne bigosu nadal liczy czas,  A zegar pracuje.  Wyłączywszy myślenie wyłączamy programy,  a to klucz do postrzegania wszystkiego takim jakim jest,  kisnącym,  kwaśnym,  elastycznym do granic wyobraźni...  let's to trop with me... 

piątek, 24 kwietnia 2015

Deep

nie wyobrażam sobie książki pisanej dla czytelnika z 5tego wymiaru
jakby 5 wymiar wykluczał istnienie książek które mogą jeszcze coś wnosić w nasze życia doświadczane doświadczenie
książka 5 wymiarowa, 5wymiarowa historia pozbawiona sensu i ładu była by dla istot żyjących w klatce świadomości wymiarów 4rech.
takie są moje odczucia, mimo iż ego w 5 wymiarze istnieje
jest na tyle zdrowe i działa według takich zasad do których zostało przeznaczone.
bardziej w teraz, mniej w czasie i przestrzeni
problem z doborem argumentów zrozumiałych dla 4-to-wymiarowców
problem z doborem  logicznych argumentów kreowany przez wyższą elastyczną w swej naturze logikę.
oto problem.
sny ukazują nam jak mogło by wyglądać nasze życie bez przekonań ,że coś jest stałe, takie albo inne.
ciekawe ,że od czasu kiedy zaczęło udawać mi się z pełną senną świadomością zaginać tamten wymiar, wykrzywiając moje przekonania, używając telekinezy- za każdym razem jest już ona dostępna... A wystrzelenie z dłoni ognistej kuli wydaje się niemożliwe...
narzucenie sennej kreacji indywidualnej świadomości, istot które akceptują iż wymiar w którym się znajdują jest zależny w pełni ode mnie, poddające się tej woli otrzymują zezwolenie na świadome kreowanie owej sennej rzeczywistości.
tak jakby oddawanie władzy było moją naturą.
będąc wiatrem i żaglem czuję się jak żagiel.
nurkuję w ocean i morfeusz jako symbol jest jak paproch pod paznokciem
może literatura senna, o śnie traktująca będzie miała niedługo popyt
tutorial "how to do" sprawdzi się w bliskiej linearnej przyszłości?

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Koniec Ludzi : Rozpoznanie #2.2

*
     Definitywny zapach mułu, mimo wolno stojącej wody, coś przy dnie musiało się poruszyć, spuścić z płuc nieco tlenu, którzy przygarnął duszący, gęsty, pachnący stęchlizną i glonami smród z dna rzeczułki.
     Spławik powoli przesuwał się po tafli wody, starzec powoli przyglądał się mniejszym i większym pająko-podobnym owadom zręcznie ślizgającym się po napięciu powierzchniowym wody.
     Było pewnie kwadrans przed południem gdy pogrążony w myślach siwiec szarpnął gwałtownie wędkę, przerywając sobie niemal drzemkę. Miał nadzieje na dorodnego szczupaka, który trafiał mu się w tym miejscu w dzień w dzień od dni kilku. Dziś miał nadzieje go zjeść a nie sprzedać handlarzowi na targowisku. Jednak zdumiony, ujrzał nie szczupaka, a identycznej długości co owa ryba - rękę... Oderwana w połowie przedramienia, dryfowała spokojnie aż zahaczyła o żyłkę. Nie nadawała się na obiad. Sina i nie świeża.
    Dziadyga, wstał, chwycił się za ucho, następnie pomasował kark. Jego twarz wyglądała na niezwykle skupioną, każdy mięsień twarzy który sukcesywnie przez siedemdziesiąt lat rzeźbił zmarszczkami jego facjatę był napięty, i uwidaczniał dzieło całości.
-Osiem - rzekł pod nosem, i jakoby zapominając o wędce ruszył w kierunku wsi ościelającej byłą stolicę.

*
    Brązowy koń w białe łaty, lub na odwrót, trudno było jednoznacznie zmierzyć jakiego koloru było więcej i czy przypadkiem nie jest on biały w łaty brązowe. Nie było to istotne, był zdrowy. Stepem wyjechał przez północną bramę, wioząc na swym grzbiecie jeźdźca.
    Nie przejechał mili a natknął się na obóz wojskowy. Zaciekawiony podjechał bliżej. Obóz był spory, ponad czterdzieści namiotów mieszczących pewnie po dziesięć chłopa. Nie szykowało się w okolicy na żadną bitkę. -W końcu coś robią.. ale czy to coś da? Mam nadzieje ,że zrobili już rozpoznanie.
-Hola! -usłyszał krzyk z za pleców. Była to jazda, mały oddział z dziesiętnikiem na czele.
-Rozglądamy się?
-Rozglądamy, odparł górnik.
-Nie ma co podziwiać, grupujemy się do szturmu. Podobno jakieś bestialstwo w Muit Ini grasuje.
-Nie ponoć.-burknął
-Nie stójcie tak kobyłą okrakiem na wjeździe.

    

wtorek, 31 marca 2015

spowity cieniem myśli
schematyczny
nafaszerowany wzorcami umysł
prześcieradło wiedzy oddzielające światło od wzrastającej rośliny
w mroku patrząc na przebite gwoździami niebo
iluzja
jak dla człowieka kosmos
ukazany jakim jest
wymyślony jakim nie jest
i zagubiony
udający 
że jest wszystkim
a jedynie strugami światła 
przebijającymi się przez dziury w prześcieradle
jedynie jasnymi plamkami na ciemnej macie
jedynie
iluzją
jak wiedza dla umysłu
jak przekonanie ,że się wie
pułapka
ukrycie
przed światłem
nie wzrosnę póki będę się gapił
tęczą wypełniwszy niebo
kolory dające się oswoić
moc pozwalająca zdjąć już zasłonę
neutralny zbiór konturów malować
działanie
bez niego myśli
a myśl nie do godzi myśli
praktyka
doświadczenie przekonujące
że mam już moc
bo wiem
a nie czuję

Wejścia na Bloga