Jak konsumpcjonistyczny świat, oduczyć manii zarabiania, i rytuału pieniądza? Jest to w ogóle możliwe po bliższym przeanalizowaniu tematu? Na dzień dzisiejszy nie. Z ta mentalnością, z tymi uprzedzeniami które rodzice i nasi opiekunowie przelewają w czyste klarowne naczynie jakim jesteśmy zaraz po narodzinach. System ogłupiający. Już nawet nie mówi się o nauce czy wiedzy a o papierze który ma rzekomo potwierdzić tę wiedzę. Pracy która równa się harówce, i pieniądzach które mamy otrzymywać za sprzedawanie swojego życia, tylko po to by przeżyć kolejny miesiąc. Pętla? Nie… Pętla blokuje przebieg to raczej spójny okrąg, w kółko to samo. Jesteśmy nauczeni by zdobyć papier i iść do PRACY, dzięki czemu zarabiać na to by żyć. Zycie nie jest czymś na sprzedaż, więc dlaczego je sprzedajemy?
Mijałem
dziś mężczyznę niosącego może 2 letnią dziewczynkę na rękach. W miarę kiedy
zbliżał się do schodów a ja się od nich oddalałem usłyszałem ,że mówi
(przypuszczalnie) swej córce ,że przed schodami postawi ją na ziemię, i będzie
szła obok niego. Zastanowiłem się chwile… Schody są śliskie, więc ojciec nie
chce wziąć odpowiedzialności za przypadkowe pośliźnięcie się? Razem z córką na
rękach? Tak, ale i doszedłem do wniosku iż większe prawdopodobieństwo na
przewrócenie się jest w momencie kiedy idzie po schodach jedna osoba, niż
przewrócenie się dwóch idących osób obok siebie w tym samym czasie. Dodatkowo
kiedy jedna z dwóch osób się przewraca, druga ma szansę jej pomóc, nikłą ale
ma. W pełni logiczne posunięcie kierowane zapewne przez podświadomość. Bo
przecież nikt nie oblicza prawdopodobieństwa przewrócenia się zanim zejdzie ze
schodów.
Oglądam od dwóch dni dziennik na który trafiłem już niegdyś. „To była dzień”
czy „Taki był dzień”. Jest tam dużo o polityce, jak w każdym dzienniku. Wgryzam
się w to nieco, nie ogarniam raczej super nazwisk, ogarniam jednak cele
polityczne. Cały czas od chyba dwóch lat, jestem za ruchem Palikota, ale tylko
dlatego ,że przewodniczący czyli sam Janusz, uderza w scenę polityczną bronią
której nikt wcześniej nie używał. Łamie bariery, łamie schematy. Jeśli taka
polityka jaka jest nie funkcjonuje dobrze, dlaczego większość tak bardzo boi
się zmian? Boją się zniszczenia swojej reputacji ? Lepiej jest im pić z biednym
wódkę pod mostem niż z bogatym herbatę? Podobają mi się slogany nawiązujące do
tolerancji, kultury, zaufania społecznego. Dlaczego w Polsce nie przypięcie
roweru do barierki przed sklepem wiąże się bezpośrednio z utratą tego roweru?
Bo ludzie są biedni… Ale czy da się to w ogóle zmienić? Nie było by bogatych
bez biednych. W naszej rzeczywistości istnieją tylko te dwie klasy, klasa
pośrednia została wyparta, nie ma już szlachty , mieszczaństwa i chłopów w
takiej hierarchii prawno-społecznej jak i majątkowej w jakiej niegdyś można
było ich wyróżnić.
"Widzę
Cię jak leżysz na białym prześcieradle, pod białą pościelą.
Świat dla ciebie stoi w miejscu, uderzenie na pięć sekund.
Nie ujrzę cię, moja częstotliwość jest zbyt duża, musze zwolnić obroty.
Poczekasz chwile, połknę tylko tyle ile trzeba będzie teraz.
Jeśli będzie trzeba więcej może będę w stanie.
Zrównamy swoje wibracje, i razem nasze ciała przestaną drgać.
Jestem niczym dla ciebie i niczym bez ciebie.
Zwalniasz coraz bardziej a ja przyspieszam przez ciebie.
Niebo nie jest niebieskie a tabletki nie są zielone.
Nie zdążę zwolnić a to wszystko przez ciebie.
Poczekaj więc chwile po drugiej stronie, razem staniemy się całością.
I powtórnie podzielimy.
Tam to co nas łączy, nie będzie nas nawet dzielić.
Tam gdzie osiądziemy, będziemy znów dla siebie."
Szkoda ,że myśli w pełni uporządkowane pojawiają się tak nagle, a nie
wykorzystane, zanikają gdzieś w podświadomości. Może jednak wystarczy się
skupić, by przypomnieć sobie te istotne na krystaliczne przeszłe teraz teorie i
wnioski?
Wkręcił mi się again grabarz, ostatnio tak wspominam sobie, takie tam dawne czasy prehistorii.
Teraźniejszość, to jedyne co istnieje. Przeszłość była, więc z samej racji nazewnictwa tego czasu, on był, i już go nie ma, jeśli coś było, to tego nie ma. Przeszłość zatem nie istnieje. Przyszłość zaś dopiero będzie, a tylko teraźniejszość ma na nią wpływ. Można ja planować, zaistnieje wtedy ona domniemana w naszej głowie, ale nic poza tym. Ona będzie, a na to co będzie mamy wpływ, więc przyszłość może być taka jaka chcemy, bo jeszcze nie była, i jeszcze jej nie ma. Zastanawiając się jednak nad teraźniejszością, i świadomością tego ,że nic innego niż TERAZ nie jest ważne można dojść do wniosku iż w każdej sekundzie jesteśmy kimś innym, rodzimy się w każdej sekundzie i z każdą sekunda umieramy. Przeszłość ma jednak na nas wpływ, ale tylko wtedy gdy na to pozwalamy. Teoria jednak jest precyzyjna przyszłość nie istnieje w teraźniejszości, bo nie była by przyszłością, przyszłość także tu nie egzystuje bo nie była by przeszła. Co więc istnieje kiedy w krystalicznym jednoznacznym TERAZ myślimy o przeszłości bądź przyszłości? Niewątpliwie coś jest, ale nie jest to ani przyszłość ani przeszłość a tylko wspomnienie przeszłości bądź marzenie przyszłości. Z tego miejsca można więc stwierdzić ,że przeszłość która jest niezmienna mogła by niezmiennie na nas wpływać, przyszłość z założenia zmienna, może wpływać na nas także. Zastanówmy się jednak nad różnicą między myślą nad przeszłością i przyszłością. Przeszłość jest niezmienna i nam znana, jeśli dotyczy nas samych, jeśli nas nie dotyczy nigdy nie możemy być pewni czy przeszłość nie dotycząca nas jest prawdziwa. Przyszłość zaś jest zmienna i nam nie znana. Tak więc przyszłość może być dla nas tylko pozytywna, przeszłość zaś filtrowana jest przez nasz światopogląd, i zależnie od niego ją interpretujemy. Czyli przeszłość zmienia się, nie ona sama a jej wpływ na naszą teraźniejszość. Wystarczy wymienić filtr. Wystarczy ,że zmienimy kontekst, albo odetniemy się od niej.
Człowiek mógłby rodzić się setki razy, gdyby tylko odrzucił sentymenty, uprzedzenia, wszystko co było, a czego nie ma, a co ma na niego wpływ. Wystarczy odrzucić negatyw, przyjąć pozytyw w czym więc problem, skoro w każdej sekundzie możemy z zabazgranej szarej kartki, zmienić się w białą czystą kartonową strefę. Jesteśmy tylko teraz, byliśmy kiedyś i będziemy w przyszłości, ale jesteśmy tylko teraz. Po co się głowić i myśleć o przyszłości, albo męczyć się przyszłością. Róbmy to co ważne jest teraz. Jeśli będziemy w stanie to określić, to i nasza przyszłość w każdej sekundzie będzie ważna, i będzie najlepsza jaka mogła by być, skoro w każdej chwili swojego życia, będziesz robić to co jest najważniejsze i najlepsze dla Ciebie. Pisząc to teraz widzę druk który jest już przeszłością, nie widzę tego który będzie. To co napisałem utknęło już w czasie, jest przeszłością, i nie da się tego zmienić, nawet jeśli usunę te treść to nadal ją napisałem w przeszłości. Rozumiesz, bo nie jesteś głupi. Dlatego zastanów się co możesz robić teraz, i zrób to, to co jest najważniejsze, jeśli czytanie tego uważasz za najważniejsze w całym swoim życiu w tym momencie, to czytaj dalej, jeśli nie? Porzuć ten tekst i zrób to co jest najważniejsze. Nie wracaj do tego tekstu, póki nie będzie on najważniejszy w całym twoim życiu w tej konkretnej chwili w której będziesz to czytał. Czytasz dalej? Jestem pełen podziwu, pełen podziwu twojej ignorancji. Dajesz się manipulować jak siedmioletnie dziecko, nie przeszkadza Ci to? Zdajesz sobie sprawę, że w tej konkretnej chwili JA jako autor tego tekstu jestem najważniejszą osobą w twoim życiu? To mentalna pułapka. Odejdź teraz a będziesz wolny, czytając to dalej jesteś moim niewolnikiem. Lubisz tak? Kiedy ktoś panuje nad twoim życiem? Nie dotarło to do Ciebie? Że skoro istnieje tylko teraźniejszość, to to co robisz w tym momencie jest najważniejsze w całym twoim życiu? Nie zmienisz tego, bo istnieje tylko teraz, co było ważne i co będzie? Kogo to obchodzi? Ciebie? Naprawdę? Żałość… Myśl. Jesteś jednostką ale bez ciebie twoja rodzina nie była by taka jaka jest, świt nie był by taki jak jest, bo nie było by ciebie a jesteś. Uświadom sobie jak ważny jesteś dla wszystkiego wokół co jest… Prowokacja, być może. Pisze to by ktoś się nad tym zastanowił. I dziękuje ,że doczytałeś do końca, najwidoczniej to o czym pisze jest najważniejsze w twoim życiu w tym momencie. Możesz hejtować i bluzgać, a jednak jestem najważniejszy w twoim życiu teraz, nic tego nie zmieni. Dzięki, fajnie być najważniejszym
Świat fizyczny jest jak lustro, otacza nas zewnętrzna reprezentacja samych siebie. Po co więc zastanawiać się nad kwintesencją życia, czy próbami osiągnięcie prawdziwego dla nas szczęscia, skoro wszystko jest takie jakie chcemy by było ?
To tak jak z lustrem, lustro odbija całe światło które w nie uderza i odbija je, i dzięki temu możemy zobaczyć swoją twarz. Ale lustro jest puste, nic w nim tak naprawdę nie ma. Mówiąc będę szczęśliwy "jeśli", zrobię coś "kiedy", to nigdy niczego nie osiągniemy. To tak jakby zmusić nasze odbicie by się uśmiechnęło zanim my sami to zrobimy!
-Uśmiechnij się to i ja się uśmiechnę!
Jestem szczęśliwy bo chcę być szczęśliwy, robię to bo chcę, idę tam bo chcę. Taki kontekst daje nam szczęście, kiedy nic nie jest w brew naszemu sercu.