czwartek, 13 marca 2014

Wszystko dla mnie/ode mnie zależy...

A któż to się czai na sałatkę   ?! <3 br="">

Jeśli ktoś nie jest przekonany do porannego biegania, to zaprawdę powiadam wam ,że po 8mej jest już cudownie <3 br="">
Ostawiłem się w malutkie ramki - w pełni zależne od mojego widzimisię, i jak na razie mi z tym dobrze, z każdym dniem dodaję coś więcej i tak jak zaczęło się od biegania > biegania i grania > biegania , grania i czytelni.. tak choj wie gdzie to się skończy, może będę to wymieniał albo upychał..

Przełom nastąpił gdy zdałem sobie sprawę jak dużo mojego cennego czasu marnuję kiedy śpię od 24 do 11.. A i przy okazji odkryłem na własnej skórze, że fizyczny wysiłek o poranku daje niezłego energetycznego kopa ! Czyli mam już coś w pełni zależnego ode mnie co naładuje mi bateryjki, innymi słowy jestem częściowo niezależny :)

CO-BY-TU-WAM-RZEC ?

Dziś popołudnie niespodzianek, niczego nie zakładałem, niczego nie odsuwam w myślach, zobaczymy jak fajnie będzie xD

Miłego dnia Wam i wam :)

wtorek, 11 marca 2014

Tyle wody - taka elektroliza, a może to inna energia ?

Test makro 1
a tutaj noga kogoś pięknego <3 font="">
makro 2




To widok klatki schodowej panny A. którą chciałem uchwycić w oknie... ale miałem aparat ustawiony na "fajerwerki" xD

A to widok z mojego okna
 A Adrianek zamiast być już po przebieżce, ogląda sobie blogi o szyciu/krawiectwie. Ma dziadka krawca o tatę kuśnierza ale co tam - nauczy się z internetu XD I jeszcze zdąży o tym napisać na blogu.

Przypomniało mi się ,że moja Matula posiada aparat, i tak sobie go ostatnio kradnę i coś pstrykam. Stąd też możecie zauważyć takie szalone zdjęcia jak "korki" czy "tapczany" :)

Co zrobić by nie pisać o niczym - otóż o niczym nie da się pisać...

Nie chcę nikogo zanudzać więc powiem ,że się powoli stabilizuje wszystko we mnie, mam nadzieję ,że poza mną także. Odżywam (po raz - nie wiem już który) i nabieram ochoty na wszystko. Chciałbym złapać dzisiaj zachód słońca na wiadukcie, ostatnio kiedy była mgła wieczorem, wisiała tam wielka czerwona bańka.

Faint

Ruszam !

poniedziałek, 10 marca 2014

bezwarunkowo i nieodwołanie

Wystarczy chwila spędzona w Twoich ramionach
Twoja bliskość
I wszystko się zmienia
I nic nie jest w stanie mnie złamać.

"(...)Trzecia, jestem w nim bezwarunkowo i nieodwołanie zakochana."

Emocje/ Labirynty






Chłodny i gorący układ myślenia.. Za bardzo polegam na tym ciepłym. Czyżbym za bardzo był w TERAZ, i nie potrafił tego kontrolować ? Kto wie, życie jest pełne niespodzianek. Naprawdę muszę przestać myśleć? Czy też zacząć myśleć za wszystkich, rozpatrywać wszystkie alternatywy na raz? różne rzeczywistości, i przebierać między nimi ? Czy mój umysł to uciągnie? Skoro uciąga kilku poziomowe sny świadome, to chyba nie powinno być problemu - mały trening i będzie dobrze. Impulsy są niebezpieczne, dopiero teraz widzę ten dualizm, dopiero teraz dostrzegam jak ważna jest harmonia - wszędzie - we wszystkim - nawet w nigdzie..

I ta wyśmienita pogoda dzisiaj.. I ta biedna pani :
Usiadła koło nas babka, chwaliła ,że mam zajebisty głos, że jak bym popracował to mógłbym coś osiągnąć.. takie tam, i chciała bym 20tego zagrał dla niej na urodziny.. proponowała pieniądze.. Była taka smutna..
Nie ważne. Było mi jej żal, ale nie lubię tak grać komuś.. granie komuś wiąże się z wymogami tego kogoś. Nie chciałem jej mówić ,że przyjdę a bym tego nie zrobił.. Pieniądze tak istotne, nie istotne w tym momencie. Nie ważne ile.. Ważne czy chcę..

Tak daleko i tak blisko. Powinienem czy nie? Co czuję? Czuję ,że powinienem zrobić sobie przerwę, bo naprawdę wyląduję gdzieś w azji w szałasie medytując przez 100 lat. Tak bardzo stąd uciekam.. Dlatego STOP.

Gubię się, gubię jak cholera xD Nie wiedziałem ,że można mieć w życiu tego pokroju problemy.. Wszystko jest dobrze póki nie działam pod wpływem emocji, dzień następny po wszystkim, jest okej. Mimo chwiejnych przyszłości - niewyjaśnionych sytuacji. Jest dobrze... Z drugiej strony, chciałbym kierować się w życiu tym co czuję.. Ale chyba jeszcze nie potrafię.. Gdyby wszyscy myśleli tak jak ja, nie było by żadnych problemów, nigdy, nigdzie.. nawet z kosmitami. Ale to jest właśnie kosmicznie ciekawe, że każdy postrzega inaczej, mimo wspólnego centrum.

Powodzenia wam życzę w czymkolwiek, czego byście się podjęli :)

zmiany

Sny, te idealne światy. Czy nie jest tam (zbyt) pięknie?
Wszystko się tam układa w przeciągu wypowiadania 2 słów. A tutaj.. nigdy nie wiadomo, czy nie wchodzi się w bagno, czy do kina w którym zaraz wybuchnie podstawiona bomba.. Chciało by się pisać o tym co było. Bo czuć to we mnie samym, i w okalającej mnie przestrzeni, czuć to z tego okienka. Czuję się podle, i muszę ponieść tego konsekwencje..? Tak powinienem myśleć? A czy nie tak już kiedyś myślałem? Byłem takim męczennikiem który brał wszystko na siebie.. Może teraz jestem silniejszy i dam radę ?
Nie chodziło mi o wywołanie smutku na twych ustach, czy w twojej głowie. Chciałem byś zobaczyła, że mi zależy, i ,że czuję się zagrożony ?

Skrajności - nie mogę traktować siebie jak boga, bo jestem słabym bogiem. Nie odbieram wszechświata takim jaki jest, a kiedy chcę wszystko rzucić precz i podążać za ekscytacją, dostaję takiego liścia ,że cofam się pod drzwi, i znów mogę tylko zerkać na klamkę.. wyczekując momentu kolejnej próby..
Świadomość ,że ktoś może zniszczyć te drzwi..., że same mogą zniknąć... przytłacza... i karze mi robić coś teraz, i teraz, i teraz... I okaże się ,że to ja jestem topornikiem, który tnie je na wióry. A mam przejść przez próg, i być w końcu sobą, nie je niszczyć.

Jesteś tymi drzwiami, drzwiami do nowego świata, drzwiami do pełni szczęścia, drzwiami do największej ekscytacji. Wiem dlaczego zawsze mi czegoś brakowało.. pewnie jest tak również u ciebie. Brakowało mi puszczenia myśli, że będzie źle, że coś się zniszczy...
Szukam siebie, bo nie daje sobie całemu doświadczać wszystkiego, odbijam piłeczkę i mówię "to na pewno nie ja" a te rzeczy tak bardzo chcą do mnie samego wrócić... może cierpienie jest częścią i miarą miłości?
Może mam być nieraz smutny, może właśnie ma mi na tobie zależeć bardziej niż na sobie :)

Ukazujesz mi chyba ,że jeszcze nie potrafię... Ale tak bardzo nie chcę by twoją rolą w moim życiu było tylko ukazanie mi tego. Jedną przyjaciółkę już straciłem, dlatego wiem, że "chwila" dzieli wszystko i wszystkich, od całkowitej izolacji między sobą. Potem są już tylko uśmiechy na deptaku, czy nie zdefiniowany wzrok, nie świadczący o niczym.. Chcę tego uniknąć.

Zauważyłem kilka błędów w moim myśleniu, pracuję nad ich korektą. Nie dam się złamać niczemu! Może o to w tym chodziło, by spaść trochę niżej i doświadczyć to czego zdecydowanie nie chce się doświadczać?
Zmienię to/siebie, choćby nie wiem co, byśmy już zawsze mogli widzieć na różowo! I nawet kiedy coś dotknie mnie, na tyle bym poczuł się źle - zostawię to dla siebie, i wygram z tym sam. Bo nie chcę byś była smutna.

"Nie ważne co się stanie, zawsze będziesz w moim serduszku !" <3 p="">

Wejścia na Bloga